czwartek, 16 kwietnia 2015

Tygrys - Ujarzmiona legenda

Panzerkampfwagen VI "Tiger" - Czołg legenda II wojny światowej. We Francji dowódcy "Schermanów" otrzymali rozkaz by nie prowadzić bezpośredniej walki z "Tygrysem" jeden na jeden. W Tunezji samo pojawienie się czołgu na polu walki, lub nawet plotka o nim, potrafiło skutecznie obniżyć morale żołnierzy. Na froncie wschodnim panowała swoista "Tygryso-fobia". Prawie w każdym pojeździe niemieckim widziano tego stalowego drapieżnika. W efekcie niektóre sowieckie źródła donoszą o liczbie zniszczonych "Tygrysów" znacznie przekraczającej ilość użytych przez Niemców w boju maszyn.

Jeden z pierwszych seryjnych "Tygrysów" o numerze  250003 lub 250004 w trakcie naprawy. Leningrad sierpień 1942

Wczesnym rankiem 23 sierpnia 1942 pierwsze cztery seryjne "Tygrysy" zostały załadowane na platformy kolejowe i wysłane na front. Doświadczenie bitewne Niemcy chcieli zdobyć w ataku na Leningrad. Podczas gdy czołgi były transportowane koleją wczesnym rankiem 27 sierpnia, ruszyła operacja wojsk radzieckich w pobliżu Leningradu. 29 sierpnia Niemcy wyładowali "Tygrysy" z pociągów na stacji Mga i chcieli rzucić je przeciwko ofensywie radzieckiej. Ale już podczas przesuwania na pozycje wyjściowe zaczęły się awarie:
dwa czołgi doznały uszkodzenia transmisji, a trzeci przegrzał silnik i zapalił się. Te urządzenia i tak przeciążone dużą masą pojazdu, miały dodatkowe obciążenie ze względu na ruch po mokrym podłożu. Części wysłano z fabryki drogą lotniczą, czołgi naprawiono i wróciły do służby. 21 września utracono pierwszego "Tygrysa". Niemcy wysadzili go w powietrze, ponieważ nie dało się go ewakuować po awarii z pola walki. W styczniu 1943 nowa broń Hitlera wpadła po raz pierwszy w ręce Rosjan. Po tym jak czołg nieznacznie uszkodzony ugrzązł w błocie. Od tego czasu "Tiger" przestał być tajemnicą...

Najnowszy Niemiecki czołg ciężki PzKpfw VI "Tiger" dostarczany do bitwy testowej na stacji kolejowej Mga w pobliżu Leningradu sierpień 1942

"Tygrys" jaki wyjechał na front, pochodził z zakładów Henschla i był wersją, która została wybrana z pośród dwóch modeli. Prototyp, który został odrzucony pochodził z zakładów Porsche. Obydwie wersje zostały
zaprezentowane Hitlerowi w dniu jego urodzin 20 kwietnia 1942 roku. Test wypadł niepomyślnie dla Ferdynanda Porsche. Obaj konkurenci stanęli do ostatecznego testu w lipcu 1942. VK 4501(P) miał wieżę zamontowaną z przodu, był znacznie dłuższy od swego rywala, co owocowało mniejszą mobilnością. Model Porsche okazał się jednak porażką ze względu na ciągłe awarie silnika. Napęd był lekko "przekombinowany" i wyprzedzał swoją epokę. Była to kombinacja silnika spalinowego i elektrycznego. Jednak jeden egzemplarz "Tygrysa (P)" został użyty bojowo. Czołg z numerem kadłuba 150013 został użyty jako czołg dowódczy - "Panzerbefehlswagen VI(P)" ze "schwere Heeres Panzerjager Abteilung 653". Był pojazdem dowódcy Hauptmanna Grillenberga na froncie wschodnim w 1944 roku.

VK 4501 - "Tiger (P)" Czołg według Ferdynanda Porsche.


Ale wróćmy do zdobytego przez Rosjan egzemplarza PzKpfw VI. Wiosną 1943 w moskiewskim parku kultury imienia Gorkiego wystawiono na widok publiczny zdobyty pod Leningradem najnowszy czołg ciężki nazistów, Tygrysa. Pojazd należał do 502 batalionu czołgów ciężkich Wehrmachtu, o numerze taktycznym 100 i ugrzązł w błocie. Niemcy nie zdążyli go zniszczyć i wpadł w ręce Armii Czerwonej. Po oględzinach specjalistów, Stalin otrzymał na swoje biurko nie wesoły raport: "Armia Czerwona nie posiada na swoim wyposażeniu żadnego rodzaju broni, potrafiącej zniszczyć ten 65 tonowy czołg."

Gieorgij Żukow, Nikołaj Woronow i Kliment Woroszyłow, w parku Gorkiego oglądają pierwszego zdobytego "Tygrysa". Wiosna 1943. 
Na uwagę zasługuje zasobnik na ekwipunek z boku wierzy, w późniejszych wersjach zrezygnowano z niego.
  


Niemcy pracowali nad nowoczesnym czołgiem ciężkim już przed 1941 rokiem. Jednak kiedy zmierzyli się po raz pierwszy w boju z sowieckimi T-34, okazało się, iż Rosjanie znacznie przewyższają technologicznie niemieckie maszyny. Potrzeba na czołg, który pozwolił by odzyskać przewagę stała się bardzo pilna. W ten oto sposób dwa lata później powstał "Tygrys".
Pancerz tego nowego czołgu wykonany był z walcowanych blach wysoko gatunkowej stali. Proste pancerne płyty były ze sobą spawane na całej grubości, w odróżnieniu do popularnej technologii nitowania i spawów punktowych, było to bardzo dobre i prostsze rozwiązanie. Górna cześć kadłuba była wykonana z jednego arkusza pancernej płyty, w której wycinano otwór pod wieżę. Pancerz maszyny dochodził do 100mm z przodu i 80mm po bokach. Pomimo, że nie był zkątowany nie wiele dział ppanc bylo w stanie go przebić, a już na pewno nie z większej odległości. Powszechną praktyka było wyjeżdżanie "Tygrysem" na wzniesienie, gdzie dowódca mógł spokojnie rozejrzeć się po okolicy przez lornetkę. Załogi tych czołgów pokładały ogromną wiarę w odporność pancerza.

Dowódca Panzerkampfwagen VI "Tiger" z 1 Dywizji Pancernej SS - "Leibstandarte-SS Adolf Hitler", obserwuje przez lornetkę ruchy wroga. Ukraina 1943

Wieża pojazdu była wykonana, podobnie jak górna cześć kadłuba, z jednego elementu. Wyginano go i łączono prostokątnymi płytami. Na odporność konstrukcji całego czołgu wpływał również sposób łączenia pancernych arkuszy. Zachodziły one na siebie, odpowiednio wycinanymi zębami. Alianckie czołgi, o ile w ogóle, aby skutecznie trafić tego odpornego olbrzyma musiały podjeżdżać stosunkowo blisko. "Schermany" z 17 funtowym działem by prowadzić skuteczną walkę, musiały zbliżyć się na dystans 500m. Sowiecki T-34/85, który pojawił się dopiero w 1944 roku, musiał podjechać na 1000m i ustawić się prostopadle do przeciwnika, by pocisk nie zrykoszetował. "Tygrys" natomiast niszczył te pojazdy z odległości 2800m i 2000m. Przy tym wystarczyło po prostu trafić w cel.
Przykładem odporności pancerza może być wydarzenie z pola walki pod Leningradem. Maszyna Feldwebla Kretschmera została trafiona z bliskiej odległości w bok czołgu, z radzieckiej rusznicy przeciwpancernej. Pocisk nie zdołał przebić pancerza.

Czołgista niemiecki ogląda zagłębienie po pocisku przeciwpancernym, który nie zdołał przebić 100mm pancerza "Tygrysa". Kursk, sierpień 1943.

Jednak gdy udało się podjechać bliżej, niemiecka bestia traciła nieco ze swojej przerażającej aury. Wieża tego ociężałego kolosa obracała się znacznie wolniej niż wieże T-34 czy "Schermanów", pełen obrót o180 stopni zajmował pełna minutę. W walce w zwarciu bataliony PzKpfw VI ponosiły największe straty. Zaczęto montować luźno zwisające ogniwa gąsienic w różnych miejscach na wieży i kadłubie co znacznie zwiększyło odporność i tak już dobrego pancerza. Jednak stosunkowo powolne i o ograniczonej manewrowości "Tygrysy" często padały łupem 2 -3 szybszych i zwrotniejszych pojazdów sił sprzymierzonych. Pomimo wszystko proporcjonalnie straty na froncie zachodnim wynosiły 1 "Tiger" na 10 maszyn aliantów. Nalerzy również wspomnieć, iż szacunkowo ilość czołgów zniszczonych przez własne załogi lub straconych ze względu na awarię oraz brak części była porównywalna z liczbą maszyn zniszczonych przez wroga.


Płonący "Tygrys" na łuki Kurskim sierpień 1943.
Co ciekawe, czerwonoarmiści (uzbrojeni w pistolet maszynowy PPSz-41) nadal pozostają w ukryciu.  

Arsenał bojowy "Tigera", oprócz działa o którym za chwilę, składał się z dwóch ciężkich karabinów maszynowych MG34, a w latach późniejszych MG42. Być może właśnie tej zabójczej broni obawiają się sowieccy piechurzy na powyższej fotografii. Nawet śmiertelnie raniony "Tygrys" budził nadal respekt. KMy wystrzeliwały do 900 pocisków na minutę i potrafiły siać pogrom w szykach przeciwnika. Pierwszy, po lewej stronie był sprzężony z działem i obsługiwany przez celowniczego. Drugi, z prawej strony był osadzony w półokrągłym wypukłym jarzmie i był obsługiwany przez radiooperatora. Istniała możliwość zamontowania jeszcze trzeciego karabinu, na wieżyczce dowódcy. Pełnił on role broni przeciwlotniczej.
Działo czołgu, cecha , która chyba najbardziej wyróżniała "Tygrysa", było najlepszym działem w tamtym okresie. KwK 36L/56 kal 88mm i długości lufy 4930mm, czyli osiemdziesiątka ósemka albo jak Niemcy zwykli mówić: "Acht koma Acht". Była to adaptacja działa przeciwlotniczego flak 36 z półautomatycznym zamkiem używanym w niemieckich armatach przeciwpancernych. Dzięki temu armata cechowała się dużą szybkostrzelnością. Dla porównania IS-2 prowadził ogień dwa razy wolniej od "Tygrysa". Dzięki doskonałej optyce celowniczy mógł skutecznie namierzać cele do 4000m. Dysponował również dodatkowymi przyrządami jak pochyłomierz i wskaźnikiem określającym położenie wieży względem osi czołgu. Depresja działa wynosiła 8 stopni a elewacja 10. Siła ognia i dokładność były bardzo poważnym argumentem, który pozwalał trzymać przeciwników na dystans.

Bardzo ciekawa fotografia. Zdjęcie wykonane z wnętrza "Tygrysa" w trakcie walki. Z przodu po prawej płonący T-34, najprawdopodobniej zniszczony ogniem osiemdziesięcio-ósemki. Rosja 1944.

Na wieży znajdowały się wyrzutnie świec dymnych, a we wcześniejszych wersjach granatów odłamkowych przeciw piechocie. Od lipca 1943 roku zmienił się również kształt wieżyczki obserwacyjnej dowódcy. W celu ujednolicenia produkcji, montowano wieżyczkę używaną w Panterze. niższą i posiadającą 7 peryskopów. Radiooperator miał do dyspozycji radiostację Fu5 o mocy 10W o zasięgu do 4km, przy sprzyjających warunkach meteorologicznych.
Przydział do jednostki wyposażonej w "Tygrysy" uważano za wyróżnienie, a czołgistów za elitę pancerną. Na początku szkolenie przebiegało bardzo dokładnie, tak, że każdy załogant mógł pełnić co najmniej dwie funkcje w maszynie. W ten sposób czołgiści mogli zastępować się wzajemnie. Wysoki był również próg sprawności fizycznej, psychologiczny jak i ideologiczny. Adept musiał posiadać wcześniejsze przeszkolenie pancerne. Co oczywiście miało również duży wpływ na skuteczność bojową czołgu. Pod koniec wojny te wymogi oczywiście uległy zmianie i do tygrysów przydzielano 17 - 18 letnich "żółtodziobów".
Na 'Tygrysach" walczyły takie niemieckie asy pancerne jak Michael Wittmann czy Kurt Knipsel.
Ten pierwszy dysponując tylko jedną maszyną typu PzKpfw VI, zaskoczył konwój 4 Pułku Pancernego County of London Yeomanry i w ciągu 20 minut zniszczył 21 pojazdów. Po walce lekko uszkodzoną maszyną zdołał się wycofać i wrócić do jednostki macierzystej. Natomiast Knipsel zniszczył radziecki T-34 z odległości 3000m. Potwierdzając dokładność i siłę ognia "Tygrysa."

"Tiger" I ze słynnego 101 Batalionu Czołgów ciężkich Michaela Wittmanna. Droga 316 Morgny Normandia 7 czerwca 1944.
Dowódca najbliższego czołgu to Unterscharführer SS Ewald Möli.

Na uwagę zasługuje również nietypowe rozwiązanie problemu przeprawy wodnej. Jako, że dla tego prawie 57 tonowego kolosa, większość mostów była za słaba, pokonywanie przeszkód wodnych było nie lada wyzwaniem. Konstruktorzy wymyślili sobie, aby uszczelnić czołg i montować do niego chrapy, jak w łodziach podwodnych. Próby wypadły pomyślnie i czołg był w stanie pozostawać ponad 2 godziny na głębokości 4,5m, przy pracującym silniku. W ten sposób pojazdy, po wcześniejszym przygotowaniu, mogły po prostu przejeżdżać po dnie rzeki. Takie wyposażenie posiadało pierwsze 495 "Tygrysów". Potem jednak zarzucono ekwipowanie w chrapy. Mimo to czołgi były w stanie z marszu pokonywać przeszkody do głębokości 1,6m. Natomiast po przygotowaniu, dało się go zanurzyć na 1,5 metra pod wodę i przebywać w nim przez kilkanaście minut. W ostatnich 800 egzemplarzach zmieniono koła nośne z gumowym bandażem na stalowe, co zwiększyło wytrzymałość zawieszenia.
 Pojazd był bardzo drogi, uzbrojona jednostka kosztowała 300.000 Reichsmarek i za cenę jednego 'Tygrysa" można było zbudować 2,5 "Pantery". Jednak wartość PzKpfw VI w oczach Hitlera całkowicie usprawiedliwiała jego koszt. Rzesza planowała również eksport swojej najnowszej zdobyczy technologicznej. Japonia wyraziła szczere zainteresowanie i kupiła jeden prototyp za cenę 645.000 Reichsmarek. Egzemplarz miał być rozłożony na części i przetransportowany w U-bocie. Jedna nigdy nie dostarczono "Tygrysa" do kraju wschodzącego słońca.   

"Tygrys" Ausf z 2 Dywizji Pancernej SS "Das Reich" Przemieszcza się po polu bitwy w gęstwinie dzikich konopi.
Kursk lipiec 1943

 


Cóż więc stanęło na drodze tak potężnej machiny bojowej? Chyba największymi wadami "Tigera" była po pierwsze jego masa. Jednostka była ociężała, mało zwrotna. Musiała się trzymać utwardzonych dróg, by nie grzęznąć w błocie i ziemi. Problemem była, również ewakuacja uszkodzonych czołgów. Obsesja Hitlera na punkcie nowych egzemplarzy, odbiła się negatywnie na zaopatrzeniu w części zamienne. Tygrysy zużywały bardzo szybko silniki a zakłady produkcyjne produkowały 1 komplet części zamiennych na 10 nowych czołgów. Skutek był taki, że pod koniec wojny większość maszyn stało unieruchomionych w warsztatach czekając na części zamienne. Tygrysy pochłaniały ogromne ilości paliwa. Według zapisków Wittmanna w warunkach bojowych w trudnym terenie "Tygrys" spalał ponad 600 litrów na 100km. Transport kolejowy był również utrudniony ze względu na gabaryty czołgu. Trzeba było konstruować specjalne wagony do transportu tych kolosów. To wszystko dopełnił fakt, iż PzKpfw VI "Tiger" pojawił się zbyt późno i w nie wystarczającej ilości  na arenie wojennej by móc cokolwiek zmienić. Najwyższy stan liczebny osiągnięto 1 maja 1944 roku. Ogólnie na wszystkich frontach znajdowało się 475 sprawnych maszyn.

Porzucony niemiecki PzKpfw VI "Tiger" na ulicach francuskiego miasta Marle. Wrzesień 1944.


Niemieckie "Tygrysy" zdobyte przez nieprzyjaciela były używane przeciwko swym konstruktorom jedynie przez Rosjan na froncie wschodnim. Zachodni alianci przeprowadzali na zdobycznych maszynach jedynie testy i badano konstrukcję. Powstało w tym okresie twierdzenie: "Jeden batalion Tygrysów jest tyle warty co cała dywizja pancerna." Na potwierdzenie tego można przytoczyć wiele przykładów i incydentów. Ja na zakończenie wspomnę o czołgu z 2 kompanii 504 batalionu czołgów ciężkich. Nie dowodził nim żaden z nazistowskich asów pancernych. Po ewakuowaniu jednostek z Sycylii na kontynent 22 czerwca 1944 roku w walkach we Włoszech, jeden samotny Tygrys zniszczył 10 "Schermanów" a załogę pozostałych 11 zmusił do opuszczenia pojazdów i ucieczki.


Powiązane artykuły

6 komentarzy:

  1. Super wpis i ciekawe zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i czepiam się, ale po pierwsze, archetypiczny radziecki peem z bębnowym magazynkiem to PPSz-41, a nie żaden PPSh-41 (mieszkamy w Polsce gdzie należy stosować polską transkrypcję), po drugie, peem to nie karabin maszynowy. Człowiek który skonstruował PPSz-41 to w naszej transkrypcji Szpagin, a nie żaden Shpagin

    A wpis taki sobie. Brakuje choćby zauważania że jedną z cech dla których Tygrys był uważany z tak odporny wóz to nie tylko jego pancerz przedni, ale i boczny. Taka Pantera miała świetny pancerz przedni, ale jak stała rogiem (przednim) do wrogiej armaty ppanc, to wroga armata ppanc miała spore szanse przebić boczny pancerz, bowiem Pantera miała małe kąty bezpiecznego manewrowania. Tygrys odwrotnie, pancerz przedni był słabszy niż w Panterze, ale boczny był znacznie lepszy, tak więc jak Tygrys stał przednim rogiem do wrogiem armaty, to nie powinna ona przebić jego bocznego pancerza (pomijając armaty niezwykle potężne)

    Tutaj też warto zauważyć że grubość sprowadzona przedniego pancerza Tygrysa wynosiła gdzieś 100 mm (trochę ponad), a grubość sprowadzona przedniego pancerza Shermana i T-34 wynosiła... 90 mm. To wcale nie są wielkie różnice. Owszem, wczesne i średnie Shermany oraz czołgi T-34 miały pancerz słabszej jakości od pancerza Tygrysa, ale z drugiej strony, nachylony pancerz o grubości sprowadzonej 90 mm (i mniejszej rzeczywistej) wobec wielu typów pocisków powinien chronić lepiej od pionowego pancerza o grubości 90 mm i rzeczywistej grubości 90 mm. To znaczy, jeśli wykonać przedni pancerz Shermana i T-34 ze świetnej stali oraz ze świetnej stali wykonać przedni pancerz Tygrysa, to... przedni pancerz Shermana i T-34 powinien chronić lepiej przed armatami ppanc kalibru 75 mm (a takie były bardzo popularne podczas IIwś). Powód dla którego Tygrys był od przodu wręcz nieprzebijalny dla wielu alianckich armat to nie tyle (według mnie) odporność przedniego pancerza Tygrysa, co słabość alianckich armat. Przy czym w trzeba pamiętać że niezależnie od tego jak pancerz Tygrysa wypadał względem pancerzy wozów alianckich, Tygrys był w stanie sperforować prawie każdy czołg aliancki (może poza najcięższymi), a początkowo mało który czołg mógł sperforować Tygrysa. Ot, pancerze nie walczą z wrogimi pancerzami, tylko z wrogimi armatami

    Sytuacja zmieniła się wraz z wprowadzeniem Shermanów z armatą M1 i T-34/85, ale z drugiej strony, choć czołgi te powinny poradzić sobie z przednim pancerzem Tygrysa w sytuacji dla nich idealnej (stając idealnie na wprost Tygrysa), to w sytuacji w której Tygrys był by do nich ustawiony przednim rogiem, najpewniej nastąpił by taki wzrost grubości sprowadzonej przedniego i bocznego pancerza Tygrysa, że Tygrys pozostał by nieprzebijalny (przynajmniej dla standardowej amunicji). Z tego co wiem byli zresztą dowódcy Tygrysów którzy starali się ustawiać Tygrysa rogiem w stosunku do wrogich wozów i armat ppanc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, za zwrócenie uwagi na błędne tłumaczenie, już poprawiłem. Najwłaściwszym było by stosowanie nazw własnych nie tłumaczonych, by nie zakradły się właśnie takie błędy (tym bardziej, że nie wszyscy odwiedzający, mieszkają w Polsce).

      "... jeśli wykonać przedni pancerz Shermana i T-34 ze świetnej stali oraz ze świetnej stali wykonać przedni pancerz Tygrysa, to... przedni pancerz Shermana i T-34 powinien chronić lepiej przed armatami ppanc..." "...czołgi T-34 miały pancerz słabszej jakości od pancerza Tygrysa..." - No tak, masz zupełną rację, tylko w notce nie są prowadzone rozważania na temat, a jedynie opis stanu faktycznego. Czyli były słabszej jakości i nie wytrzymywały. W wyniku czego był problem z przebiciem "Tygrysa", natomiast alianckie czołgi były przebijane. Co do reszty komentarza to w tekście znajdują się te same informacje.

      Usuń
    2. Akurat to że przedni pancerz T-34 czy Shermana był bez problemu przebijany przez armatę kalibru 88 mm która stanowiła uzbrojenie Tygrysa (ale nie tylko, Panzer IV z KwK40 też dobrze sobie radził) to w mojej ocenie nie tyle efekt takiej a nie innej jakości pancerza, co tego że grubość sprowadzona pancerza wynosząca 90 mm (T-34, Sherman) to było mało na niemieckie armaty, nawet na długolufową armatę Panzer IV. Z tego co wiem i pancerz późnych Shermanów, który już był dobrej jakości (albo i bardzo dobrej), był przebijany przez KwK40/PaK40 z ponad 1000 metrów

      Usuń
  3. Po prostu zajebiście opracowane. Tygrys w pigułce na łamach twojego bloga. Będę wpadał. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Artykuł bardzo dobry.No ja miałem przyjemność być mechanikiem kierowcą T-34-85.Szybki tak ale skrzynia biegów-Makabra.Przełanczanie biegów w tym wozie to tylko pomoc młotka w rece!

    OdpowiedzUsuń

Komentuj - to dla mnie najlepsza motywacja.