Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czołgi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czołgi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 sierpnia 2021

Powstańcze "Pantery" - Czyli "czołgi nadziei"

" […] 2 sierpnia rano. Alarm przeciwpancerny. Podobno czołgi niemieckie sforsowały barykady na ulicy Karolkowej na wysokości stanowisk „Parasola”. Jadą Karolkową w stronę Mireckiego. Gorączkowa krzątanina. Łapiemy butelki z benzyną owinięte w słomiane wiechcie. Ktoś montuje wiązkę granatów z niemieckich trzonkowców. Z butelkami wbiegamy na piętro od strony ul. Karolkowej. Słychać potężny huk motorów. Wyglądamy przez okno. Suną dwa kolosy typu „Pantera”. Piechoty dookoła nie widać, jadą więc samotnie. Przez moment klapa włazu się otworzyła i mignęła sylwetka Niemca w czarnym mundurze, który z km na obrotniku oddał szereg strzałów po budynku. Muszą być zaskoczeni, bo nie strzelają z dział. Są na naszej wysokości, rzucamy butelki, które z trudem zapalamy zapałkami i w przypadkowo znalezionym piecyku żelaznym. Część trafia, część spada na jezdnię. Widok niesamowity. Czołgi z palącymi się pancerzami jadą dalej. Ogień spływa na jezdnię. Skręcają w Mireckiego. Ktoś rzuca butelki, ktoś inny rzuca pod gąsienicę wiązkę granatów. Niestety chybia. Czołgi jadą Mireckiego w kierunku Okopowej [...]"

*Relacja Kazimierza Kaladyka „Sławomira” z 3 Kompanii „Giewont” Batalionu „Zośka” z książki Anny Wyganowskiej-Erikson – „Pluton Pancerny Batalionu »Zośka«”.


Zdobyta przez powstańców pantera ochrzczona najpierw "Pudel" a następnie "Magda", stoi na ulicy Okopowej.


Powstanie warszawskie już od samego początku naznaczone niesprzyjającymi okolicznościami, takimi jak nieskoordynowany wybuch walk, niedostateczna ilość broni czy niepełna mobilizacja o godzinie „W”, w początkowej fazie wydawało się zdolne do wypchnięcia Niemców z miasta. Tak przynajmniej myśleli, a przynajmniej mieli taką nadzieję ci, którzy z bronią w ręku postanowili stawić opór ciemiężycielom. Jednym z dających nadzieję tym zdesperowanym ludziom momentem było zdobycie już 2 sierpnia, czyli drugiego dnia powstania, dwóch „Panter”. Dzięki temu powstał Pluton Pancerny Batalionu „Zośka”.
Wszystko zaczęło się pochmurnego i wilgotnego poranka na naznaczonej pierwszymi walkami Woli.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Narodziny niemieckiej broni pancernej - Początek legendy

Lato, rok 1930 

Na niewielkim wzniesieniu tam, gdzie błękitną kreską zaczynało się niebo, wyraźnie odcinały się stalowe hełmy i walcowate lufy MG 08/15. Między nimi, niczym wetknięte w wysokie trawy, kuliły się sylwetki żołnierzy, objuczonych opasłymi tornistrami. Pod laskiem zaś, dumnie, swoje miejsce zajęła armata 7,5 cm Feldkannone. 
Po przeciwnej stronie wyraźnie zaczynało się coś dziać. Najpierw rozległy się tępe wystrzały i po chwili cała łąka zaciągnęła się gęstym dymem. Słońce odbijało się od hełmów obsługi KMów, żołnierze w bezruchu i napięciu czekali na dalszy rozwój sytuacji. Nagle między obłokami biało-szarego dymu, wyłoniły się pudełkowe sylwetki pojazdów. Wymalowane w plamiste wzory, kanciate i zwieńczone na górze czymś niby garnkiem z króciutką lufą, parły w szyku powoli naprzód. Jednak po chwili cała formacja musiała się rozsypać, by ominąć jedną z machin, która zawadziła o leżący konar i utknęła na nim.
W tej samej chwili zza pleców żołnierzy rozłożonych na wzniesieniu wysunęła się garstka podobnych machin. Te jednak zatrzymały się na samym szczycie pagórka. Kłęby zasłony dymnej uniosły się gwałtownie, porwane mocnym podmuchem wiatru. Wysokie trawy pochyliły się nisko ku ziemi, a drzewa zaczęły głośno szumieć. Kilka liści spadło na głowy obsłudze armaty polowej, która mrużyła oczy przed wirującym pyłem. 
Nagle z jednego pojazdu stojącego na wzniesieniu, oderwał się cały jego bok. Niesiony wiatrem turlał się z górki w dół. Z powstałego otworu wychyliła się głowa w szarej, okrągłej czapce bez daszka, żołnierz chciał popędzić za porwaną wiatrem częścią. Nie zdążył jednak postawić kroku, kiedy na jego ramieniu spoczęła dłoń kolegi. Obrócił głowę, by po chwili zniknąć na powrót we wnętrzu pojazdu. 

W znacznej odległości od tych zdarzeń, na drewnianej platformie stała grupka oficerów z przytkniętymi do oczu lornetkami. Wszyscy w skupieniu obserwowali przebieg wydarzeń. Jednak kiedy wiatr załopotał ich płaszczami a na pagórku "czołg" stracił cały bok, kilku z nich zachichotało pod nosem. Generalmajor Otto von Stülpnagel opuścił lornetkę i spoglądając na postawnego majora, rzekł:
- Herr Guderian, to naprawdę bardzo zajmujące przedstawienie. Ale jednak liczyłem na nieco bardziej poważne manewry.
     Guderian bez słowa przeniósł wzrok na swojego zwierzchnika, ten wpatrując się teraz w poligon, ciągnął swój wywód. 
- To bardzo komiczne widzieć nasze "czołgi" jak muszą objeżdżać najmniejszy kamień a dziury od bagnetów w "pancerzu" z pewnością nie dodają tym scenom powagi. No i proszę mi wybaczyć, ale tutaj ledwie wiaterek jest największym zagrożeniem dla tej wspaniałej broni. 
     von Stülpnagel zatoczył teraz wzrokiem po obserwatorach, wygłaszając puentę swojej przemowy:
- Proszę mi uwierzyć, w obecnym stuleciu nikt nie zobaczy użycia niemieckich czołgów w działaniach bojowych. 

W tym momencie z pewnością nikt z obecnych nie przepuszczał, jak bardzo mylił się Inspektor Wojsk Zmotoryzowanych...

*Sfabularyzowany tekst na podstawie materiałów źródłowych.


Manewry Reichswehry w listopadzie 1931 roku. Dobrze widoczne drewniane makiety czołgów założone na samochody Dixi. 

To, co dziś kojarzy się z przygniatającą siłą, walcem pancernym i Blitzkriegiem, miało swoje początki bardzo skromne a momentami wręcz groteskowe. W książce Thomasa Andersona "Niemiecka broń pancerna", która ukazała się nakładem Wydawnictwa RM, można prześledzić całą historię powstania, okresu szczytowego, oraz upadku niemieckiej Panzerwaffe. Poniżej postaram się przybliżyć początki tego rodzaju broni ze strony niemieckiej. Gracza, który dopracował doktrynę jej użycia niemalże do perfekcji i potrafił wykorzystać jej silne strony.

sobota, 7 września 2019

Piedimonte - Zapomniany epizod bitwy o Monte Cassino


Autor artykułu: Szymon Waraska.


 19 maja 1944 roku II korpus gen. Władysława Andersa zdobył klasztor Monte Cassino. 13 brytyjski korpus przełamał niemieckie pozycje w dolinie rzeki Lirii, a korpus gen. Juina obszedł niemiecką linię Gustawa. Niemieckie oddziały zostały zmuszone do odwrotu na linię Hitlera. Rozpoczynał się pościg oddziałów alianckich za wycofującymi się Niemcami. Brytyjskie czołgi ruszyły drogą numer 6 na lotnisko Aquino. Do drugiego korpusu dociera później wiadomość, że lotnisko zostało zdobyte. Była to fałszywa wiadomość, ponieważ niemiecka silna obrona przeciwpancerna rozbiła angielskie czołgi. Wiadomość o konsolidacji niemieckiej obrony w rejonie Piedimonte nie dotarła na czas do II korpusu. Wysłano już dwa patrole pod dowództwem ppor. Zajdzińskiego do Piedimonte. Później do miasta miała wejść część pododdziału mjr. Franciszka Osmakiewicza. Jednak meldunki o odparciu brytyjskiego natarcia na Piedimonte sprawiły, że rozkaz o wejściu do miasta odwołano. Rozkaz nie dotarł do patroli, które weszły do miasta. Dostały się tam w niemiecką zasadzkę. Musiały natychmiast się wycofać. Wówczas podjęto decyzję o zdobyciu Piedimonte połączonym atakiem czołgów i piechoty. Dlatego major Henryk Świetlicki, dowódca 6. pułku pancernego, został wezwany na odprawę do sztabu 2. Brygady Pancernej. Tam, w towarzystwie gen. Bronisława Rakowskiego i podpułkownika Władysława Bobińskiego, wziął udział w ważnej odprawie. Wyznaczono na niej 6. pułkowi zadanie:
"Osłonić prawe skrzydło 13 korpusu, z kierunku S. Lucia i Piedimonte. Opanować Piedimonte i rozpoznawać Castrocello". 



M4 Sherman z II Korpusu Polskiego

W ten sposób powstaje mieszana grupa "Bob" składająca się z 6. pułku pancernego, grupy piechoty ppłk. Lachowicza, plutonu moździerzy ciężkich, 9. PALU, baterii dział artylerii ppanc. na gąsienicach i plutonu saperów. Całością miał dowodzić ppłk. Bobiński. Kiedy mjr. Świetlicki wrócił z odprawy, wezwał do siebie dowódców szwadronów. Dowódcy usłyszeli rozkaz: 

"O piątej wyruszamy, pogotowie, nie wolno się nigdzie oddalać. Czołgi rozmaskować, by były gotowe do drogi"

niedziela, 2 grudnia 2018

Tygrys II - Legenda "kolosa na glinianych nogach"

»19 kwietnia 1945 roku
Przemieściliśmy się w rejon koncentracji w Bülow koło Seelow. Bezpośrednie trafienie z działa [czołgu] IS-2 w wieżę uszkodziło wieżyczkę. Pomimo takiego defektu zniszczyłem w ciągu 19 minut 13 nieprzyjacielskich czołgów, korzystając z zapasowego mechanizmu spustowego [armaty]. 
21 kwietnia 1945 roku
Nocny alarm, spowodowany przełamaniem frontu przez Rosjan. Przemarsz do Berlina, połączony z odholowaniem innego uszkodzonego "Tygrysa" do Tempelhof, do zakładów naprawczych w stalowni Krupp und Druckemöller.
23 kwietnia 1945 roku
Wczesnym rankiem przejazd do Neukölln i Köpenick nad kanałem Tetlow; zniszczenie IS-2 na moście.
25 kwietnia 1945 roku
Zaczęła się bitwa o Tiergarten. Rosjanie usiłowali się przedrzeć na północ wzdłuż Bergstrasse i Berlinerstrasse. Przejazd do punktu dowodzenia na Placu Poczdamskim, jednak punkt ten już wcześniej przeniesiono. Razem z "Tygrysem" numer "100" osłaniamy Pałac Poczdamski (...) Dwa inne czołgi Tiger B walczą koło Bahnhof [dworca kolejowego] Halensee.
29 kwietnia 1945 roku 
Jeden czołg IS-2 i dwa T-34 które wyłoniły się zza Haus Vaterland [przy Placu Poczdamskim], zostały zniszczone. Długa lufa i kadłub potężnego [sowieckiego działa pancernego] ISU-122 zatarasowały ulicę.
30 kwietnia 1945 roku
Dostajemy rozkaz przejazdu pod Reichstag w godzinach popołudniowych. Gmach Reischstagu przeszedł ciężkie bombardowanie i leży w gruzach, a wszystkie sale obrad spłonęły. Koło gmachu opery Krolla zauważyliśmy 30 sowieckich T-34. Po krótkiej odprawie wyruszamy, aby osłaniać Reichstag i otwieramy tam dość skuteczny ogień. Wiele sowieckich czołgów płonie.
1 maja 1945 roku
Pięć czołgów Tiger B z naszego Abteilung nadal uczestniczy w walce. W pobliżu dworca Hallensee zniszczono pięć rosyjskich czołgów. Zajmujemy pozycje koło Reichstagu, podczas gdy kolejne rosyjskie czołgi wchodzą na pozycje koło [gmachu opery] Krolla. Otrzymujemy rozkaz przebijania się, podobno wydany przez samego Goebbelsa. Ma do nas dołączyć jeszcze od trzech do pięciu czołgów. Nasz cel to Oranienburg na północy, gdzie przyłączymy się do grupy bojowej [generała Walthera] Wencka. (...) Wkrótce po tym dowiadujemy się, że Adolf Hitler oraz Goebbels popełnili samobójstwo. Później tego wieczoru decydujemy się wysadzić [nasz] czołg i wydostać się z Berlina«.


*Raport Unterscharführera Georga Diersa. Dowódcy czołgu "Tygrys" B o numerze 314 z SS-Panzer Abteilung 503. Z książki Thomasa Andersona "Tygrys. Legendarny czołg"  


Porzucony "Tiger" Ausf. B z SS Schwere Panzer Abteilung 503. Berlin, maj 1945 roku 

Miała to być "Wunderwaffe", która budząc lęk i panikę zmiażdży wrogów III Rzeszy, a każdego walczącego w tym pojeździe czołgistę napełni dumą i heroizmem. Wyszło jednak nieco inaczej. Pomimo wszystko, "Tiger" Ausf. B okazał się bardzo ciężkim "orzechem do zgryzienia" dla aliantów. Zarówno tych zachodnich jak i wschodnich. Maszyna ta, jak i jej "starszy brat" PzKpw VI "Tiger" budziły respekt i otrzymały tytuł jednych z najgroźniejszych czołgów II wojny światowej. W książce Thomasa Andersona "Tygrys. Legendarny czołg" można odnaleźć wiele ciekawych, mniej znanych jak i unikatowych faktów oraz fotografii, pojazdów z rodziny "Tygrys". W oparciu o tę publikację chciałbym przybliżyć historię ostatniego czołgu, który miał zmienić bieg wydarzeń.

poniedziałek, 17 lipca 2017

10TP - "Amerykanin po polsku"

W czwartkowy poranek 25 kwietnia 1939 roku, na bruk drogi Radzymińskiej, z chrzęstem gąsienic, w asyście innych pojazdów wjechał dosyć osobliwy czołg. Kolumna składała się z kilku pojazdów wojskowych, które całe zakurzone i obłocone rwały do przodu. Dzieci i dorośli przystawali by obejrzeć się na to niecodzienne zjawisko, pojazd pędzący na czele wydawał się być czołgiem jednak brak mu było lufy czy nawet jakiegokolwiek KMu. Z luków pojazdów konwoju, wystawały jedynie głowy opatrzone w charakterystyczne  hełmy khaki bez daszka i czarne berety. Wozy pojawiły się nagle i jakby znikąd, nikt nic nie wiedział o defiladzie, przemarszu czy manewrach. 
Kierowca - mechanik prowadzący pierwszą maszynę, przetarł znużone oczy myśląc: 
"Taka trasa... Dzięki Bogu już Warszawa."
Zmęczony ale dumny ze swojego nowego pojazdu, ze swojego kraju, czuł podekscytowanie możliwością wzięcia udziału w testach prototypu polskiego czołgu.
Kiedy nagle na skraju pola widzenia kierowcy, gwałtownie pojawił się jakiś obiekt. Czołgista automatycznie szarpnął za drążki, cedząc przez zaciśnięte zęby:
-"Skurrrww!"
Maszyna twardo szarpnęła się na prawo i w huku spadających gąsienic wyrwała granitowy krawężnik osuwając się do rowu. Przestraszony motocyklista, który nie zauważył wojskowego taboru, zachwiał się na swojej maszynie mało co nie upadając na szosę. Pozostałe pojazdy stanęły natychmiast, z ich wnętrz w pośpiechu zaczęli wyskakiwać żołnierze. Oficer siedzący w wieży "dziwnego" czołgu, zeskoczył na zrytą ziemię obok maszyny. Widząc zerwane gąsienice i pusto obracające się koła krzyknął do pozostałych:
-"Trzeba odrzucić grunt i spróbować naciągnąć gąsienice!" 
Przykucnął, dokonując oględzin miejsca gdzie czołg zawisł na garbie rowu. Kierowca wygramolił się z luku zwracając się do swojego dowódcy:
-"Co za gałgan jeden, ledwośmy go minęli. Zmiażdżyliby my go jak nic."
Wokół zaczęła zbierać się gawiedź, ktoś przyniósł aparat fotograficzny i zaczął robić zdjęcia. Pancerniacy próbowali go przegnać ale bezskutecznie. W końcu oficer zirytowany sytuacją rozkazał swojej załodze:
-"Przynieść mi tu płachtę i nakryć wóz! Tylko żwawo, jeszcze sobie nasz nowy czołg wróg szybciej obejrzy niż na defiladzie pojedziem."             
*Sfabularyzowany tekst na podstawie materiałów źródłowych.



Czołg 10TP na dziedzińcu Warsztatów Doświadczalnych BBT Br.Panc. w Ursusie

Siłą II PR na polu walki byli ułani, to oni ratowali ojczyznę od czerwonej powodzi nadciągającej ze wschodu. Jednak to co dobrze się sprawdzało w 1920 roku, z biegiem lat stawało się niewystarczające i Polacy zdawali sobie z tego sprawę. Młody kraj, który odbudowywał swoją egzystencję potrzebował broni pancernej. Nie było to jednak takie proste zadanie, jeśli wziąć pod uwagę sytuację ekonomiczną, oraz geopolityczną. Jednym z ambitniejszych projektów i w pełni dorównującym pod względem technicznym, konstrukcjom naszych nieprzychylnych sąsiadów, był czołg PZInż 10TP. Czołg, który miał przede wszystkim bronić wschodnich granic kraju, niestety nie wyszedł poza prototypowy egzemplarz. Oto krótka historia polskiej myśli technicznej opartej o amerykańską konstrukcję, odtworzoną z pamięci i ulotek.

sobota, 29 października 2016

Cromwell - Niedoceniona legenda

13 czerwca 1944 roku, około godziny 4:30. Północna Francja, droga do Villers-Bocage.
Bezkresna kolumna czołgów, wozów pancernych, ciężarówek i ciągników artyleryjskich wraz z uczepionymi za nimi armatami, stała w bezruchu wzdłuż drogi. Nagle z pomiędzy pojazdów z prowizorycznego obozowiska zaczęły wyłaniać się postacie brytyjskich żołnierzy. Pakowali sprzęt, zapalali silniki swoich maszyn, było widać iż trwają przygotowania do wymarszu. Jednak wojsko to wyglądało dosyć dziwacznie. Obok młodych sprężyście i szybko uwijających się żołnierzy w zapiętych pod szyję battle-dressach, dużą część stanowili osobliwie poubierani ludzie, nonszalancko wspinający się na czołgi i opierający o ich pancerze z papierosem w zębach. Ich strój mógł jedynie przy dobrej woli przypominać mundur Royal Army. Kolorowe apaszki, skórzane kurtki, swetry oraz sztruksowe spodnie i zamszowe buty, wybijały się na tle mundurów ich kolegów z uzupełnień. Jedynie baretki "Africa Star" świadczyły o tym, że ma się do czynienia z regularną armią. Ludzie wskakiwali na nowe czołgi "Cromwell" i Shermany V "Firefly". Tak wyglądała kolumna 22 Brygady Pancernej, oraz jednostek dywizyjnych 7 Dywizji Pancernej "Desert Rats". Była to najsławniejsza brytyjska dywizja pancerna, która "zdobyła Afrykę Północną". 
Czołgi ruszyły w stronę Villers-Bocage około godziny 4:30, zgodnie z rozkazem generała Erskine. Celem było wzgórze 213, klucz do zdobycia Caen. Rozciągnięta kolumna żwawo ruszyła do przodu, nie napotykając większego oporu ze strony Niemców. Nie zawracano sobie więc głowy rozpoznaniem terenu. Około godziny 7:00 pierwsze czołgi Szwadronu "A", 4 Batalionu County of London Yeomanry, dotarły na obrzeża miasteczka. Jeden z czołgistów przyglądał się beznamiętnie jak jakiś oficer wypytuje napotkanych miejscowych. Stojący na przodzie człowiek po chwili energicznie pokręcił głową i zaczął coś pokazywać rękoma. Chłopi Twierdzili, iż w miasteczku nie ma Niemców, jedynie w zamku znajduje się kompania piechoty. Cała kolumna ruszyła a kiedy jej pierwsze pojazdy dotarły do wzgórza 213, na rozkaz Brygadiera Hinde´a zaczęły zajmować pozycje. Czołgi i wozy pancerne zjechały z drogi, a część pojazdów szwadronu "A" rozjechała się na północ i południe by prowizorycznie ubezpieczyć pododdział. Był ciepły przyjemny poranek, żołnierze zaczęli wysiadać z czołgów i rozkładać się w okolicy. Gdzieniegdzie słychać było parujące prymusy, na których parzyła się herbata. Wszyscy oficerowie mieli wziąć udział w odprawie u pułkownika Cranley´a, w centrum miasteczka Villers-Bocage, więc ruszyli w drogę, w swoich scout carach, pozostawiając żołnierzy w rękach podoficerów.   
Nikt ze "Szczurów Pustyni" nie zdawał sobie sprawy, że zaledwie 200 metrów od ich pozycji znajduje się 5 zamaskowanych Tygrysów, 2 Kompanii 101 Ciężkiego Batalionu Pancernego SS. Ich dowódca aż się do siebie uśmiechnął widząc jeden za drugim, gęsiego na poboczu ustawione brytyjskie czołgi. Michael Wittmann postanowił skorzystać z nadarzającej się okazji. Niemieckie czołgi zaczęły posuwać się wzdłuż jaru przy drodze, za wysokim wałem ziemi. Odgłos ich silników zagłuszał gwar i ruch na szosie. Niemcy podjechali na 50 metrów do angielskich pozycji i dopiero gdy Cromwell stojący na końcu kolumny Szwadronu "A" stanął w płomieniach, ci zorientowali się iż są atakowani. Jeden z Shermanów oddał niecelny strzał w stronę Tigerów, ale po chwili sam zamienił się w kupę dymiącego złomu, tarasując całą szerokość szosy. Kolumna była ostrzeliwana przez trzy Tygrysy od południa i jednego z północy. Wittmann zdecydował się na samotny atak, ruszył swoją maszyną w kierunku drogi. Dotarł do niej na tyłach pododdziału "A" 4Th Count of London Yeomanry i skręcił w kierunku miasteczka. Przy pełnej prędkości, poruszając się szosą, strzelał do pojazdów stojących na poboczu. Kiedy dotarł do Villers-Bocage, Szwadron "A" 4th CLY praktycznie przestał istnieć. 5 tygrysów zniszczyło 11 Cromwelli i 4 Shermany. Teraz do walki włączyły się operujące nieopodal, czołgi Dywizji Panzer Lehr. i jej grenadierzy ukryci w budynkach, a w mieście czekały na Niemców kolejne "ofiary". 
13 czerwca 1944 roku był czarna kartą w historii dywizji "Szczurów Pustyni" i w historii Cromwelli.
*Sfabularyzowany opis na podstawie materiałów źródłowych.
Czołg Cromwell MK VI z 4 Batalionu County of London Yeomanry i jego załoga. Normandia czerwiec 1944

Na historię Cromwella, składa się szereg prototypów, prób, przeróbek i tymczasowych rozwiązań. Czołg ten jest tym ciekawszy, iż na jego podstawie powstał czołg Comet, który  jest uważany za prekursora nowoczesnych czołgów podstawowych.

poniedziałek, 14 marca 2016

Mark I - Jak rodziły się czołgi

Pierwszy czołg "narodził" się jako zbiornik na wodę, angielskiej marynarki wojennej. Projekt był bardzo kontrowersyjny i posiadał zarówno skrajnych zwolenników jak i przeciwników.
O pancernym pojeździe, śnił już Leonardo da Vinci, mistrz stworzył rysunki stożkowatej machiny wojennej. Nie ma ona jednak prawie nic wspólnego z współczesnymi, a nawet z pierwotnymi czołgami. Pierwszy projekt pojazdu poruszającego się na gąsienicach i uzbrojonego w armatę 75mm, jest autorstwa kapitana Michelle Levavasseura. Francuski artylerzysta, przedstawił go w 1903 roku. W tamtym czasie jednak, taki wynalazek wydawał się zbędny i niepotrzebny. Krótko przed wybuchem Wielkiej Wojny, dyrektor brytyjskiej firmy Hornsby & Sons, David Roberts promował produkcję gąsienicowych pojazdów pancernych na bazie ciągników rolniczych. Najprawdopodobniej największą motywacją Robertsa był fakt, iż jego firma produkowała właśnie ciągniki rolnicze. Pomysłem zainteresował się król Jerzy V, jednak został on odrzucony przez wojsko. W przededniu  I wojny światowej, francuski pułkownik Jean Baptiste Eugène Estienne stwierdził:
"Zwycięstwo w tej wojnie będzie należeć do tego z walczących, który pierwszy umieści armatę na pojeździe będącym w stanie poruszać się po wszystkich rodzajach terenu."  
Pierwsi prace nad takim pojazdem rozpoczęli Anglicy, latem 1915 roku.

Mark I w Britisch War Museum. Zdjęcie z 1919 roku.

"Ojcem" brytyjskiego czołgu jest Sir. Ernest Dunlop Swifton. Ten angielski major, jak sam pisał, wpadł na pomysł skonstruowania pojazdu pancernego w trakcie podróży samochodem przez Francję 19 października 1914 roku. Był on wówczas korespondentem wojennym. Swój projekt przedstawił w listopadzie tego samego roku. Koncepcję przesłał do Sekretarza Komitetu Obrony Imperium podpułkownika Marice’a Hankeya. Ten z kolei przesłał ją do ministra wojny lorda Horatia Herberta Kitchenera. Jednak ten był zdania, iż takie wynalazki nie wniosą nic do działań wojennych na frontach wojny pozycyjnej.

wtorek, 8 marca 2016

Oktiabrskaja Maria - "Pancerna dama"

"Drogi Józefie Wissarionowiczu, w walce za ojczyznę poległ mój mąż, komisarz Oktjabrski Ilia Fiedotowicz. Za jego śmierć, za śmierć wszystkich sowieckich ludzi zamęczonych przez faszystowskich barbarzyńców, chcę się zemścić na faszystowskich psach, dlatego wpłaciłam do Banku Państwowego na budowę czołgu wszystkie swoje oszczędności, 50 tys. rubli. Czołg proszę nazwać 'Bojowa Przyjaciółka' i wysłać mnie na front jako jego kierowcę. Mam specjalność szofera, świetnie władam karabinem maszynowym, jestem strzelcem wyborowym. Przesyłam wam gorące pozdrowienia i życzę długich, długich lat na postrach wrogom i na chwałę naszej ojczyzny". 

Taki list otrzymał Stalin latem 1942 roku od zdesperowanej 37 letniej kobiety. Wydawać by się mogło, iż zostanie zatrzymany przy pierwszym czytaniu przez jakiegoś komisarza i zaginie na wieki. Tak się jednak nie stało, ale od początku.

Maria Wasiliewna Oktiabrskaja. Fotografia przedwojenna.


czwartek, 17 grudnia 2015

KW-2 - Radziecki "Goliat"

Kiedy Niemcy pierwszy raz zobaczyli czołg KW-2 byli w głębokim szoku. Już sam jego widok był przytłaczający, a dodatkowo umieszczona w ogromnej wieży haubica 152mm miotała 52kg pociskami. Pancerz czołgu był praktycznie nie do przebicia dla jednostek pancernych i artylerii przeciwpancernej Wehrmachtu. Pojedynczy KW-2 wsławił się nawet jako bohater z pod Rosienie, gdzie samodzielnie zatrzymał natarcie całej 6 Dywizji Pancernej na 48 godzin, a w niektórych przekazach można się doczytać, iż były to 3 dni. Czy aby jednak, na pewno? No i skoro Rosjanie dysponowali tak potężną bronią, dlaczego walki w 1941 roku to jeden wielki chaotyczny odwrót Armii Czerwonej?

KW-2 na poligonie w okręgu Leningradzkim, pokonuje pionową przeszkodę o wysokości 70cm. Czerwiec 1940 rok.


Linia czołgów KW była ciężkimi czołgami produkowanymi w Związku Radzieckim. Zostały one nazwane na cześć ludowego komisarza obrony Klimenta Woroszyłowa. W chwili niemieckiej agresji na ZSRR były to jedyne czołgi ciężkie, seryjnie produkowane na świecie.

sobota, 10 października 2015

TK-3 i TKS - Pancerne "karaluchy"

Major Franciszek Szystowski, dowódca 81 Dywizjonu Pancernego stał na drodze, przed szwadronem TKów (jak zwykł nazywać tankietki), intensywnie się nad czymś zastanawiając. Porucznik Witold Czerniawski, dowódca szwadronu wyraził swoje obawy przed odcięciem od pułku, gdyby Niemcy natarli z kierunku Nowej Cerkwi. "Uderzymy pierwsi." zadecydował major. W odpowiedzi rozległ się hałas silników polskich "czołgów". Cały szwadron ruszył w kolumnie drogą w stronę wsi, na przedpolu rozwijając szyk. "Tam!" Rozległo się wołanie, Czerniawski spojrzał w stronę lasu. Niemcy, cała kolumna zmotoryzowanej piechoty, zmierzała w stronę drogi na Chojnice. CKMy rozpoczęły swoją kanonadę. Nieprzyjaciel spadał z wozów ścieląc szosę zastygłymi w bezruchu ciałami. TeKi nacierały nie przerywając ostrzału. Hitlerowcy wskakiwali do rowów, lub ratowali się ucieczką w las. Niestety wzdłuż jego skraju biegł głęboki, nie do przebycia dla tankietek rów. Kiedy nie było już z kim walczyć, ponieważ wróg leżał albo trupem, albo rozpierzchł się w leśnych ostępach, dywizjon zawrócił. Jeden TK miał przebitą chłodnicę, poza tym strat nie odnotowano. Jednak wielu Niemców straciło dziś swe życie. Jeszcze na drodze generał Stanisław Skotnicki, dowódca Grupy Osłonowej "Czersk", pochwalił za akcję porucznika Czerniawskiego. To był udany dzień dla dowódcy szwadronu, jeden z takich ostatnich. Był to wieczór 1 września 1939 roku.

* Tekst na podstawie zapisków mjr. Franciszka Szystowskiego

Tankietka TKS mijana przez niemiecką kolumnę kawalerii. Dzięki niej można określić miejsce porzucenia wozu na północny odcinek frontu. Możliwym jest, iż należała do
81 Dywizjonu Pancernego.

poniedziałek, 27 lipca 2015

Tiger P - Limitowany model Porsche

VK 4501 (P) lub "Tygrys P", był jednym z innowacyjnych projektów wizjonera i przyjaciela Hitlera, Ferdynanda Porsche. Pomimo, że projekt okazał się wadliwy i nigdy nie trafił do produkcji masowej, jeden egzemplarz znalazł się na froncie. Jak wielkie musiało być zdziwienie tych nielicznych, którzy spotkali się w walce z czołgiem niepodobnym do innych znanych pojazdów...

VK 4501(P) prototyp "Tygrysa P" na poligonie w czasie testów. Wiosna 1942 rok.


Kiedy w kwietniu 1942 roku, Adolf Hitler dokonywał oględzin przedstawionych mu prototypów, nowego czołgu ciężkiego. Całą swą uwagę skupił na "Tygrysie" według Porsche, poświęcając modelowi Henschela jedynie kilka minut. Nawet kiedy okazało się, że VK 4501 ze względu na awarię jednostki napędowej nie wyjedzie do prób terenowych, Führer zdecydował, iż obaj konkurenci wezmą udział w drugiej turze prób.

środa, 17 czerwca 2015

T-34 – "Najlepszy czołg II wojny światowej"

Dziś zapraszam was do przeczytania tekstu, który wygrał w ogłoszonym miesiąc temu konkursie na opis czołgu dla "Okruchów Historii". Autorem poniższego artykułu jest osoba ukrywająca się pod pseudonimem Voytech. Zapraszam.


Wiele źródeł, zwłaszcza sowieckich/rosyjskich określa T-34 mianem jeśli nie najlepszego
czołgu II wojny światowej, to co najmniej najlepszego średniego czołgu II wojny światowej.
Ile w tym jest prawdy, a ile zwykłej propagandy? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie.

Czołgi T-34 z 33 brygady pancernej na placu czerwonym, w trakcie parady z okazji rewolucji październikowej. 7 listopada 1941

czwartek, 14 maja 2015

M3 - "Dyliżans Montiego"

Załoga czołgu średniego M3 "Lee" opuszcza pojazd. 12 luty 1943 Camp Polk

Kapral Larry Sorletti, szeregowy Murril Chapman i szeregowy Louis Robles ćwiczą awaryjne opuszczanie czołgu M3 "Lee" na wypadek pożaru. Broń osobista czołgistów to Thompson 1928 A1. Ćwiczenia odbywają się w amerykańskiej bazie Camp Polk. był to obóz szkoleniowy w Luizjanie dla żołnierzy

poniedziałek, 4 maja 2015

Orlik - Husarz w karaluchu


Edmund Roman Orlik, plutonowy podchorąży 71 Dywizjonu pancernego Wojska Polskiego. Można śmiało powiedzieć o nim, iż był to pierwszy as pancerny II wojny światowej.

Edmund Roman Orlik. Zdjęcie z 1943
Edmund Roman Orlik. Zdjęcie z 1969 roku


 




















  Zdjęcie w dużej rozdzielczości                                                                      Zdjęcie w dużej rozdzielczości 

 Orlik urodził się 26 stycznia 1918 roku, w Wielkopolsce w Rogoźnie. Swojego ojca, który zginął na wojnie jako lotnik w 1917 roku nie poznał nigdy. Po zdaniu matury, w okresie od 25 września 1935 do 1 października 1936 odbył służbę wojskową jako ochotnik w Szkole Podchorążych Broni Pancernych w Modlinie. Później w 1 Batalionie Pancernym w Poznaniu. Po odbyciu szkolenia podjął studia na Politechnice Warszawskiej, jednak zmuszony był przerwać naukę. Powodów było kilka,

wtorek, 28 kwietnia 2015

Śmierć na finiszu

Martwy kierowca czołgu Średniego M4 "Sherman" Kolonia 6 marca 1945 roku, Niemcy.

Martwy kierowca nazywał się Julian H. Patrick. Jego czołg brał udział w bitwie o Kolonie, bitwie niemieckich "Panther" przeciw czołgom amerykańskim. "Sherman" z powyższej fotografii został trafiony w osłonę działa z odległości 120-130m.  Zajście miało miejsce niedaleko miejskiej Katedry. Pocisk przeciw pancerny 75mm, wystrzelony z armaty "Panthery", przebił wieżę pojazdu

czwartek, 16 kwietnia 2015

Tygrys - Ujarzmiona legenda

Panzerkampfwagen VI "Tiger" - Czołg legenda II wojny światowej. We Francji dowódcy "Schermanów" otrzymali rozkaz by nie prowadzić bezpośredniej walki z "Tygrysem" jeden na jeden. W Tunezji samo pojawienie się czołgu na polu walki, lub nawet plotka o nim, potrafiło skutecznie obniżyć morale żołnierzy. Na froncie wschodnim panowała swoista "Tygryso-fobia". Prawie w każdym pojeździe niemieckim widziano tego stalowego drapieżnika. W efekcie niektóre sowieckie źródła donoszą o liczbie zniszczonych "Tygrysów" znacznie przekraczającej ilość użytych przez Niemców w boju maszyn.

Jeden z pierwszych seryjnych "Tygrysów" o numerze  250003 lub 250004 w trakcie naprawy. Leningrad sierpień 1942

Wczesnym rankiem 23 sierpnia 1942 pierwsze cztery seryjne "Tygrysy" zostały załadowane na platformy kolejowe i wysłane na front. Doświadczenie bitewne Niemcy chcieli zdobyć w ataku na Leningrad. Podczas gdy czołgi były transportowane koleją wczesnym rankiem 27 sierpnia, ruszyła operacja wojsk radzieckich w pobliżu Leningradu. 29 sierpnia Niemcy wyładowali "Tygrysy" z pociągów na stacji Mga i chcieli rzucić je przeciwko ofensywie radzieckiej. Ale już podczas przesuwania na pozycje wyjściowe zaczęły się awarie:

poniedziałek, 16 marca 2015

T-34 - W barwach wroga

Trzy radzieckie T-34 zdobyte przez Niemców, zmodernizowane i wcielone do służby.

Niemcy bardzo chętnie wcielali do swojej armii zdobyte pojazdy i broń. Częsć nawet sprzedawano na eksport do Finlandii, Rumunii czy Węgier, niezdatne maszyny trafiały do pieców hutniczych III Rzeszy. Nazewnictwo zdobycznych maszyn było nawet regulowane specjalną instrukcją. Każdy typ pojazdu posiadał odpowiedni kod numeryczny oraz dopisek literowy określający kraj pochodzenia pojazdu.   Najchętniej wcielanymi maszynami, zdobytymi na sowietach były czołgi KW oraz T-34, jak te na powyższym zdjęciu. Pojazdy często przerabiano i dostosowywano, na potrzeby Wehrmachtu.
 Radzieckie czołgi średnie T-34 przechwycone i zmodernizowane przez Niemców. Dodano wieżyczkę obserwacyjną dowódcy z Pz III co znacznie poprawiło widoczność (wada T-34), do tego zamontowano tłumik płomieni działa i szperacze po lewej stronie. W drugim i trzecim czołgu zamontowano niemiecki MG-34, a wszystkie pojazdy wyposażono w radiostację (Rosjanie nie we wszystkich czołgach montowali radio.)
Wehrmacht wcielił wiele tych pojazdów w swoje szeregi, choćby na przykład do takich elitarnych jednostek jak: Dywizja grenadierów pancernych "Grossdeutschland" (dwa pojazdy), jednostki pancerne SS "Das Reich" (25 czołgów) i "Totenkopf" (22 czołgi). Bardziej uszkodzone T-34 były nawet montowane na platformach pociągów pancernych (Czołg pancerny "Michael").

wtorek, 10 marca 2015

KW-1 - Radziecki "bohater" w mieście II RP

Radziecki czołg ciężki KW-1 w na brzegu rzeki Szczara. lipiec 1941

Zdjęcie z książki "Neizvestnyi 1941 Ostanovlennyi blitskrig"  Isaeva Alekseya Valerevicha. Pod zdjęciem krótka historia:  

- Czołg ciężki KW-1 sierżanta N.Ya.Kulbitsky wieczorem w dniu 1 lipca 1941 i dwa T-34, po przebyciu niemal całego Słonimia (obecnie Białoruś)  bez napotkania poważniejszego oporu, zbliżyły się do mostu na rzece Szczara. Dwa T-34 przejechały przez most, jednak KW-1 zarzuciło na bok a następnie silnik wysiadł w martwym punkcie podjazdu. Czołg stoczył się ze stromego nasypu do rzeki. Petrukhin Karabanov, Kulbitsky i Ovseenko załoga czołgu wysiadła i ukryła się w okolicznych krzakach. Czołg i karabiny maszynowe wpadły w ręce niemców. Jeden z T-34 zawrócił, ale został zniszczony ogniem artylerii niemieckiej w centrum miasta. Drugi dokonał żywota na drodze do Różanej. -

 Co do samego miasta, to Słonim - miasto w obwodzie grodzieńskim na Białorusi przy ujściu Issy do Szczary- Było przed 1939 polskim miastem powiatowym w województwie nowogródzkim.
Słonim był garnizonem 79 Pułku Strzelców Słonimskich im. Lwa Sapiehy wchodzącym w skład 20 Dywizji Piechoty. Pułkiem dowodził między innymi płk Marian Turkowski. W latach 1931–1934 wybudowano w Słonimie dom Funduszu Kwaterunku Wojskowego według projektu warszawskiego architekta Wacława Wekera.



 

czwartek, 12 lutego 2015

M3 "Lee" - "Trumna dla sześciu braci"

Czerwiec 1942. Czołg M-3 w akcji w Fort Knox, Kentucky


Zdjęcie w dużej rozdzielczości.

M3 General Lee – amerykański czołg z okresu II wojny światowej. Wersja używana przez armię brytyjską z powiększoną wieżą i bez dodatkowej wieżyczki znana była pod nazwą Generał Grant. Właściwie M3 "Lee" był konstrukcja przejściową. Amerykańscy wojskowi po bitwie o Francję, byli pod wrażeniem niemieckich czołgów PzKpfw III i PzKpfw IV, a używany przez amerykanów w tamtym okresie M2 zupełnie nie spełniał już wymogów pola walki. Postanowiono stworzyć nową

wtorek, 3 lutego 2015

M4 "Sherman"


Nowe czołgi M4 w hali produkcyjnej American Locomotive Company. NY styczeń 1941

Zdjęcie w dużej rozdzielczości.



M4 Sherman to legendarny amerykański czołg średni zbudowany dla sił alianckich w czasie II wojny światowej. Sherman bazował na podwoziu i wielu podzespołach czołgu M3 Lee, na którym zamontowano wieżę z działem 75 mm. Umożliwiło to szybkie przestawienie się zakładów na produkcję nowego pojazdu. Dlatego w okresie od lutego 1942 r. do końca II wojny światowej, wyprodukowano łącznie 49 000 sztuk wszystkich wersji. Używany, między innymi, przez armie USA, Wielkiej Brytanii, Polski, Francji i ZSRR.