Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postacie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postacie. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lipca 2026

Jeźdźcy torped - Włoska podwodna niespodzianka

„Olterra” była tankowcem używanym przez Regia Marina podczas niektórych operacji specjalnego oddziału uderzeniowego włoskiej marynarki X Flottiglia MAS wymierzonych przeciwko brytyjskiej bazie morskiej na Gibraltarze podczas II wojny światowej. Ten statek, pierwotnie używany do handlu między Hiszpanią a Królestwem Włoch, po przystąpieniu tego drugiego państwa do wojny, aby nie wpaść w ręce aliantów, został samozatopiony 10 czerwca 1940 roku w pobliżu hiszpańskiego miasta portowego Algeciras. Później, za milczącą zgodą władz hiszpańskich, został przekształcony w tajną bazę, w której montowano torpedy wolnobieżne Siluro a Lenta Corsa (SLC), które wykorzystywano do ataku na statki zakotwiczone na Gibraltarze.


"Olterra" zacumowana do zezłomowania w 1961 roku.


Historia szalonych „jeźdźców torped” sięga jednak dalszych lat. Zanim tuż pod nosem Brytyjczyków Włosi dokonywali swoich operacji specjalnych, o efektywności załogowych torped przekonała się marynarka wojenna innego państwa.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Granice świata - wizja „Stanów Zjednoczonych Wielkiej Austrii”

Historia często wisi na włosku, a czasami wręcz na „złym skręcie”. 28 czerwca 1914 roku w Sarajewie samochód arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, następcy tronu Austro-Węgier, zboczył z trasy, stając się bezpośrednim katalizatorem tragicznych wydarzeń XX wieku. Jak pisze Jon Elledge w swojej książce Granice świata:

»Wojna między Austro-Węgrami a Serbią, Rosja, Niemcy, Francja i Wielka Brytania mobilizujące siły, gdy misterna sieć traktatów i sojuszy tworzona przez blisko stulecie weszła w ruch. Pierwsza wojna światowa pochłonęła miliony istnień, obaliła imperia i wywołała rewolucje, przekształcając przy tym mapę Europy«.
 
Sam zamach był zwieńczeniem serii niefortunnych zdarzeń. Członkowie organizacji „Czarna Ręka” z niezwykłą determinacją dążyli do destabilizacji imperium. Pierwsza próba tego dnia, rzut bombą, zakończyła się niepowodzeniem i zranieniem postronnych osób, co powinno było być sygnałem ostrzegawczym. Jednak arcyksiążę, zamiast przerwać wizytę, postanowił odwiedzić rannych w szpitalu.


Zniszczenia po próbie zamachu na Franciszka Ferdynanda. Sarajewo 28 czerwca 1914 roku. 


To właśnie w drodze do szpitala, na skutek wspomnianego przez Elledge’a „złego skrętu” w ulicę, gdzie czekał Gavrilo Princip, losy kontynentu zostały przesądzone. Jak zauważa autor, nie był to odosobniony akt fanatyzmu, lecz kulminacja nastrojów nacjonalistycznych, które od lat drążyły fundamenty starego ładu.

środa, 25 lutego 2026

Lee Miller i wanna Hitlera

Wypalona, dymiąca sceneria Monachium u schyłku kwietnia 1945 roku nie przypominała kolebki narodowego socjalizmu, lecz ponure cmentarzysko ideologii. Wśród ruin i chaosu, dwójka korespondentów wojennych: Lee Miller i David E. Scherman, szukała czegoś więcej niż tylko kolejnego kadru zniszczeń. Szukali serca ciemności, które przestało bić. Moment ten po latach David Scherman wspominał z uderzającą prostotą:

„W Monachium znaleźliśmy starszego mężczyznę, który znał angielski. Pokazał nam mieszkanie Hitlera. Pamiętam, że Lee kąpała się w wannie Hitlera…”.


Lee Miller w wannie Hitlera. Monachium 30 kwietnia 1945 roku


To zdanie, choć brzmi niemal jak opis wakacyjnej anegdoty, stało się wstępem do powstania jednej z najbardziej wstrząsających i wielowarstwowych fotografii XX wieku. Obraz kobiety myjącej się w białej, emaliowanej wannie przy Prinzregentenplatz 16, nie był jednak zwykłym zapisem higienicznej potrzeby. Był to starannie wyreżyserowany akt egzorcyzmu.

Kiedy Lee Miller zanurzała się w wodzie, na jej skórze wciąż znajdował się pył z wyzwolonego zaledwie kilka godzin wcześniej obozu koncentracyjnego Dachau. Jej ciężkie, ubłocone buty, które zostawiły brudne ślady na nieskazitelnie białej łazienkowej macie Führera, niosły na sobie fizyczny dowód zbrodni, o których świat dopiero zaczynał się dowiadywać. Ta scena, surrealistyczna, intymna i brutalnie szczera, stanowi idealny punkt wyjścia do zrozumienia fenomenu Lee Miller.

Była to kobieta, która całe życie przesuwała granice: od bycia muzą paryskich artystów, przez pustynie Egiptu, aż po mroczne piwnice monachijskich kamienic. Fotografia w wannie to nie tylko dokument zwycięstwa nad nazizmem, to także klucz do jej skomplikowanej psychiki, w której piękno zawsze sąsiadowało z traumą, a nagość z pancerzem korespondenta wojennego. Aby zrozumieć, jak modelka z okładek „Vogue’a” znalazła się w najbardziej strzeżonej łazience III Rzeszy, musimy cofnąć się do początków jej niezwykłej drogi, która była niczym innym, jak nieustanną walką o prawo do patrzenia tam, gdzie inni zamykali oczy.

piątek, 16 stycznia 2026

Proces Norymberski - Jak sądzono Przywódców III Rzeszy

Procesy norymberskie były historycznym przełomem — po raz pierwszy w dziejach międzynarodowego prawa sąd uznał, że indywidualni przywódcy państwowi mogą być osądzeni za zbrodnie przeciwko pokojowi, prawom wojny i ludzkości. Miały stanowić odpowiedź na ogrom ludzkiego cierpienia oraz zaczątek nowego porządku prawa międzynarodowego.

Dziś w oparciu o książkę Joe J. Heydeckera i Johannes Leeba „Proces Norymberski”, postaram się przyjrzeć bliżej temu wydarzeniu.

Po bezwarunkowej kapitulacji Wehrmachtu i zakończeniu II wojny światowej w Europie, w maju 1945 roku alianci stanęli przed ogromnym zadaniem: Ukaranie osób odpowiedzialnych za zbrodnie reżimu nazistowskiego. Już 30 października 1943 roku Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Związek Radziecki w Deklaracji Moskiewskiej postanowiły wspólnie ukarać niemieckich zbrodniarzy wojennych.


Proces Norymberski - Ława oskarżonych


Chociaż nie od początku było powiedziane, że Niemcy zostaną osądzeni według jakiegokolwiek prawa, poza zemstą. 29 listopada 1943 roku, w trakcie drugiego dnia Konferencji w Teheranie Józef Stalin, podobno w żartach, zaproponował rozstrzelanie 50 tysięcy niemieckich oficerów. Winston Churchill był wyraźnie zaniepokojony taką propozycją, a Franklin Delano Roosevelt poprawił przywódcę Rosji, że należało stracić „tylko 49 tysięcy”.
W sierpniu 1944 roku podczas konferencji w Quebecu Roosevelt i Churchill opowiedzieli się za egzekucją bez procesu Hitlera, Himmlera, Göringa i Göbbelsa.

czwartek, 1 lutego 2024

"Zeppelin" - Zabić Stalina

Latem 1944 roku przywódcy III Rzeszy próbowali odwrócić losy wojny zamachem, którego plan był dosyć fantazyjny. Biuro VI (Służba Wywiadu Zagranicznego) Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy zrzuciło dwóch rosyjskich agentów pod Moskwą. Ich misja: zabić Stalina!
Szczegóły tej mało znanej operacji wspominanej jedynie zdawkowo przez szefa wywiadu SD Waltera Schellenberga ujrzały światło dzienne w latach 60, kiedy to moskiewski periodyk „Sowetski Sojus” opublikował przebieg domniemanej operacji.

W sierpniu 1943 roku wojska niemieckie na froncie wschodnim poniosły ciężką klęskę, kiedy najlepsze dywizje pancerne Rzeszy zostały zniszczone pod Kurskiem. Zniknęła ostatnia nadzieja Führera na pomyślną letnią ofensywę. Prowadziło to nieuchronnie do zmiany planów strategicznych, a co za tym idzie także planów służb specjalnych. SS-Obersturmbannführer Heinz Gräfe z grupy „VI c” Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy otrzymał rozkaz opracowania planu zniszczenia kierownictwa radzieckiego Naczelnego Dowództwa.


Z lewej Heinz Gräfe i niedoszły zabójca Stalina Piotr Politow   


Gräfe przygotował już wcześniej różne możliwości takiej operacji „Szach czerwonemu królowi”. Plan przedsięwzięcia był więc w dużej mierze już ukończony, wykonanie techniczne ustalone, nawet człowiek, który miał wykonać zadanie, był już określony. Pewnego letniego wieczoru 1943 roku Gräfe czekał na jego przybycie. Obersturmbannführer znał już biografię tego dywersanta, ale chciał przypomnieć sobie wszystkie szczegóły, zanim spotka się z nim osobiście.
Podszedł do stołu i nacisnął guzik. Drzwi do pokoju otworzyły się i wszedł jego adiutant, młody oficer SS. Gräfe rzucił w jego stronę:
- Przynieś mi jeszcze raz teczkę Politowa
Adiutant wyszedł i po kilku sekundach wrócił z grubym portfolio. 
Gräfe Otworzył je i zaczął czytać:

sobota, 14 października 2023

Agent SS, który rozpoczął II wojnę światową (Podcast)


Kiedy wybuchła II wojna światowa? To pytanie niczym ze szkolnej klasówki. Odpowiedź nie jest i nigdy nie była jednoznaczna. Mało kto dziś pamięta, że Hitler chciał zacząć wojnę 26 sierpnia. Jednak dzień wcześniej polska dyplomacja podpisała umowy sojusznicze z Wielką Brytanią i Francją, na mocy których Paryż i Londyn zobowiązywały się do przyjścia nam z pomocą w razie ataku Niemiec. Planowana przez Hitlera szybka wojna z izolowaną Polską mogła przerodzić się w konflikt europejski z mocarstwami na Zachodzie. Berlin musiał tę okoliczność przeanalizować, dlatego datę ataku przesunięto. 

31 sierpnia około godziny 20:00 Sturmbannführer Alfred Naujocks rozpoczął inscenizowany atak na nadajnik w Gliwicach. Niemcy mieli także przygotowaną akcję uwiarygodniającą atak. Wcześniej porwano mającego polskie pochodzenie byłego powstańca śląskiego Franciszka Honioka, przywieziono odurzonego zastrzykiem, zastrzelono i pozostawiono jako dowód, że napastnikami byli polscy powstańcy. W tym samym czasie miały miejsce inne prowokacje na Śląsku. Niemcy wykorzystywali więźniów swoich obozów koncentracyjnych podrzucanych w polskich mundurach i rozstrzeliwanych na miejscu.

Świat obudził się ze zdumiewającą wiadomością, że Polska rozpoczęła niesprowokowany atak na hitlerowskie Niemcy, a siły niemieckie "odpowiedziały ogniem".
Napad na radiostację gliwicką stanowił tylko fragment znacznie szerzej zakrojonej akcji, koordynowanej przez SD przy wydatnej pomocy Abwehry (wojskowy wywiad i kontrwywiad), której dopiero później przypisano kryptonim „Tannenberg”.

Zapraszam Cię do kolejnego podcastu zrealizowanego wspólnie z Historia jakiej nie znacie.





poniedziałek, 26 czerwca 2023

Wypadł bez spadochronu i przeżył - Australijczycy w II wojnie światowej (Podcast)

4 listopada 1944 roku był dniem, którego kapitan lotnictwa Joseph Bernard Herman, miał nie zapomnieć już do końca życia. Tej sobotniej nocy wydarzył się cud, inaczej nie można nazwać tego nieprawdopodobnego zdarzenia. Joe, pilot jednego z bombowców Royal Australian Air Force, na wysokości około 5.500 metrów wypada bez spadochronu z rozlatującej się maszyny. W tym momencie powinna się skończyć ta opowieść, jednak tym razem ma ona swój ciąg dalszy. Joe Herman przeżył swój "upadek", udało mu się również dożyć do końca wojny.
Zapraszam na pierwszy podcast, który przygotowałem we współpracy z serwisem Historia jakiej nie znacie. Mój scenariusz czyta Cezary Korycki.







poniedziałek, 12 grudnia 2022

Niedźwiedź Wojtek - Miś trafia do zoo

»Jak opisać koniec świata? Dla Wojtka ta chwila nadeszła w pewien listopadowy poranek 1947 r. Szron pokrywał pola i żywopłoty. Otulone nim dachy baraków Nissena połyskiwały w słabych promieniach zimowego słońca. Niedźwiedź uwielbiał takie poranki. Żołnierzom zatrzymującym się przy jego szopie, aby go pogłaskać i porozmawiać z nim, futro Wojtka wydawało się wyjątkowo błyszczące i przesycone świeżym zapachem. Zwierzę sprawiało wrażenie niezwykle szczęśliwego i całkowicie nieświadomego tego, że nastał dzień, w którym ma nastąpić jego przeprowadzka do edynburskiego zoo«.

Kapral Wojtek wraz ze swoim opiekunem w brytyjskiej bazie wojskowej Winfield


Każdy Polak zna mniej lub bardziej historię pociesznego kaprala Wojtka. Niedźwiedzia, który towarzyszył polskim żołnierzom na bliskim wschodzie, a później we Włoszech w batalii pod Monte Cassino. O śmiech przyprawiają jego wybryki, gdy na przykład „ukradł” kobietom z polskiego oddziału bieliznę ze sznurka, na którym się suszyła. Zdarzyło się również, że wyjadł śniadanie dla oficerów i za karę, choć ta okazała się dla niego szczęśliwą koleją losu, przekazano go dla 2. Kompanii Transportowej.

środa, 13 kwietnia 2022

Katyń - Echa z dołów śmierci


     Ostaszków, Kozielsk i Starobielsk były przeznaczone dla polskiej „inteligencji” i są synonimem zbrodni katyńskiej. Jednak nie tylko te miejsca były katowniami dla niewygodnych Polaków, należy również pamiętać o więzieniach w Charkowie, Kalininie (Twerze), Kijowie, Mińsku. Łącznie czerwoni zbrodniarze zamordowali co najmniej 21768 obywateli polskich. Duchowni, oficerowie wojska i rezerwy, policjanci, naukowcy, lekarze, profesorowie, nauczyciele, urzędnicy i inżynierowie, wszyscy zostali uwięzieni i ostatecznie przeznaczeni do likwidacji. W tych miejscach odosobnienia przebywały osoby, które dla ZSRR stanowiły zarówno duże zagrożenie, jak i „łakomy kąsek”. Sowieci starali się pozyskać przetrzymywanych tam jeńców do współpracy. Udało im się „przekonać” około 100 osób, między innymi Zygmunta Berlinga, Kazimierza Rosen-Zawadzkiego czy Eustachego Górczyńskiego. Były to w większości osoby stawiające własne dobro nad życie kolegów i ojczyznę, więc w tym tekście warte są jedynie wspomnienia.


Ekshumowane w 1943 roku ciało majora Adama Solskiego.


Był to jednak wynik znikomy i kompletnie niezadowalający, a major Wasilij Zarubin, as sowieckich służb specjalnych przesłuchujący Polaków i badający ich przydatność, mógł jedynie zaraportować o niepowodzeniu operacji. W marcu 1940 roku Ludowy Komisarz Spraw Wewnętrznych Ławrientij Beria zdecydował o „rozładowaniu obozów”, innymi słowy mówiąc, rozpoczęła się likwidacja osadzonych tam ludzi. „Decyzja z 5 III 1940 roku” zawierała polecenie uśmiercenia 14700 osób z obozów jenieckich w Ostaszkowie, Kozielsku i Starobielsku, oraz 11 tysięcy z więzień znajdujących się na zachodniej Białorusi i Ukrainie.

wtorek, 15 lutego 2022

Gretz Wanda - Dywersja i sabotaż kobiet "DYSK"

Była zimna listopadowa noc, słupek rtęci w termometrach sięgał ledwo powyżej zera. Z pobliskiego lasku od strony Radomia wyłoniło się nagle pięć drobnych postaci, które ostrożnie, ale szybko i zdecydowanie ruszyły w stronę torowiska. Tuż przy torach podzieliły się nagle i rozproszyły na długości około 50 metrów w stronę Jedlni. Podmuch wiatru, niezbyt silny, ale mroźny dał się odczuć na twarzy dziesiątkami "lodowych igiełek", które szczypały w policzki i nos. Kobiecy głos zakłócił ciszę stłumionym szeptem:

- Lena! Tu powinno być dobrze.

Kobiety przykucnęły na nasypie kolejowym i wyjęły spod płaszczy małe pakunki pozawijane w papier. Część z nich zaczęła je rozwijać, pozostałe wydobyły z kieszeni metalowe przedmioty, które błysnęły w świetle księżyca.
Srebrne łyżki było łatwo schować, a w razie potrzeby można było niepostrzeżenie się ich pozbyć. Teraz miały spełnić rolę saperek. Ziemia była twarda, więc nie obeszło się bez obdarć na kostkach palców, jednak minerki pracowały sprawnie i już po chwili pod szynami powstały małe jamy, niczym lisie nory. Do tych wykopów szybko powędrowały ładunki wybuchowe wydobyte z papieru i sprawnie zmontowane. Dłonie dziewcząt drżały, gdy umieszczały te zabójcze depozyty pod stalowymi szynami. Było to spowodowane zarówno zimnem jak i podnieceniem wywołanym tym zadaniem.
Była noc z 16 na 17 listopada 1942 roku, kobiety z oddziału AK "Dysk" właśnie założyły ładunki wybuchowe w ramach akcji "odwet kolejowy" na których wykoleiły się niemieckie pociągi.

*Sfabularyzowany tekst na podstawie materiałów źródłowych.


Wykolejony pociąg w jednej z akcji dywersyjnych AK

Dywersja i Sabotaż Kobiet DiSK, choć niemalże od początku do końca działalności tej organizacji pisano o niej i mówiono DYSK, była kobiecym „ramieniem” polskiego podziemia i walki z okupantem. Z czym kojarzy się kobieta żołnierz z okresu II wojny światowej? Oczywiście z sanitariuszkami, łączniczkami, kurierkami, no może jeszcze z „małym sabotażem”, rozprowadzaniem ulotek i ewentualnie z ukrywaniem przybyłych do kraju Cichociemnych, czyli z tak zwanymi „Ciotkami”. Jednak zakres działań tych pań, poza wyżej wymienionymi był znacznie większy i poważniejszy.

środa, 24 listopada 2021

„Tajemnice obozu Colditz” – Spektakularne ucieczki

Specjalny obóz jeniecki w Colditz to miejsce, które obrosło już w legendy i jest źródłem dla odkrywania ciekawych zdarzeń i życiorysów. W dosyć ciekawy sposób można poznać historię tego miejsca i ludzi, którzy się przez nie przewinęli z książki autorstwa Reinholda Eggersa „Tajemnice Obozu Colditz”. Eggers był początkowo strażnikiem, a następnie oficerem bezpieczeństwa i zastępcą komendanta tej placówki. Można więc spojrzeć na obozowe życie oraz ucieczki z nieco innej perspektywy.


Schloss Colditz Oflag IVc kwiecień 1945
.
No właśnie, jeśli chodzi o ucieczki z tego miejsca, chciałem ci dziś opowiedzieć, jak wyglądały pierwsze z nich. Jak można się łatwo domyślić, nie zabraknie tu również polskich akcentów.

poniedziałek, 4 października 2021

Salon Kitty – Sex na podsłuchu SS

 Wokół tak zwanego „Salonu Kitty” narosło wiele legend i fantazji, w latach 70 powstał nawet film na ten temat. Jednak to, co w nim prezentuje nam włoski reżyser Tinto Brass, jest raczej bardzo wątpliwe historycznie i wyliczone bardziej na spektakl działający na zmysły i wyobraźnię.


Scena z filmu Tinto Brassa "Salon Kitty" z 1976 roku.

Dużo lepiej natomiast prezentuje się książka wydana w październiku 2020 roku przez duet dziennikarzy historycznych: Julię Schrammel i Ursa Brunnera. Po wnikliwych badaniach i przejrzeniu stosów dokumentów udało się tej parze oddzielić nieco fakty od mitów.

wtorek, 28 września 2021

Karaszewski i Salwa - Samotni obrońcy ojczyzny

Pierwszego września 1939 roku wielu Polaków rzuciło swój los na szalę w imieniu obrony ojczyzny. Bronili nie tylko swojego kraju, ale również swoich miast, podwórek, domów i rodzin. Niejednokrotnie nieśli tę ofiarę samotnie i bez perspektyw na zachowanie własnego życia, tylko po to, by dać szansę innym. Dziś zapraszam na dwie krótkie, aczkolwiek dramatyczne i wymowne historie. Kapral Józef Salwa i plutonowy Stefan Karaszewski są niejako ikonami poświęcenia i patriotyzmu w tamtych ciężkich dniach. Obaj samotnie stawili czoła przewyższającemu w liczbie i uzbrojeniu przeciwnikowi. Obaj zdołali na jakiś czas zatrzymać natarcie broni pancernej i obaj oddali życie w tragiczny sposób.

Żołnierz na tle plakatu propagandowego z września 1939 roku.

Z pewnością jest wielu takich bohaterów i z pewnością historii wielu nigdy nie poznamy. Tym ważniejsze jest to, aby przypominać pamięć o tych, których walka została zapamiętana.

środa, 9 czerwca 2021

Smith Jimmy - Tragedia stresu pourazowego

Siedział na krześle ustawionym tuż przy ścianie stodoły, właściwie to był do niego przywiązany. Nie mógł nic widzieć, ponieważ opaska na oczach skutecznie mu to uniemożliwiała. Słyszał jednak szuranie wojskowych buciorów, szczęk oporządzenia i nerwowe pomruki. Wydawane przez oficera rozkazy, brzmiały w jego uszach niczym krótkie i urywane szczeknięcia. W uszach słyszał bicie własnego serca i szum krwi buzującej w głowie.
„Zaraz będzie po wszystkim…” - Pomyślał.
Nie bał się umierać, bał się jednak odgłosu, jaki będzie towarzyszył strzałom. Tak naprawdę wolałby mieć zatkane uszy niż zasłonięte oczy. Wcześniej już sam myślał już o tym, by zakończyć to wszystko i odebrać sobie życie.
„Ten huk… nie chcę by to się znów działo”.
Szarpnął się, by zatkać sobie uszy, ale ręce miał przytwierdzone do krzesła, które jedynie skrzypnęło, uniemożliwiając mu ich uniesienie. Miał w głowie mętlik. Obrazy, dźwięki, a nawet zapachy ze wspomnień zaczęły mieszać się z rzeczywistością. Jimmy zaczął cicho jęczeć.
Oficer krzyknął do plutonu egzekucyjnego:
- Cel!
Przywiązany do krzesła zamarł w bezruchu, obracając lekko głowę w stronę rzuconego rozkazu. Już za kilka chwil miał być martwy.


Przygotowanie dezertera do wykonania wyroku


5 września 1917 roku o godzinie 5:51 rozstrzelano, za dezercję i nieposłuszeństwo, szeregowego Jimmy’ego Smitha. Weterana bitwy o Gallipoli oraz bitwy nad Sommą, Posiadacza podwójnego „wyróżnienia za dobre zachowanie” – Good Conduct Badge. Całe zdarzenie było tym tragiczniejsze, że żołnierze plutonu egzekucyjnego składali się z jego towarzyszy broni i przyjaciół, którzy znali wartość i odwagę tego człowieka.

środa, 14 kwietnia 2021

Pytania o Wielką Wojnę - część 1

 Kilka (mam nadzieję) interesujących faktów związanych z pierwszą wojną światową. By nie przedłużać niepotrzebie zaczynamy.

Pytanie 1. Gdzie w latach 1914-1918 były prowadzone działania wojenne?

Europa była głównym teatrem wydarzeń dla wojny, która zniszczyła stary świat ponad 100 lat temu. Geograficzny jej wymiar obejmował jednak regiony i kraje na wszystkich kontynentach. Pobocznymi frontami były Bliski i Środkowy Wschód, a także kolonie niemieckie w Afryce, Azji, na Pacyfiku, Kaukazie i wszystkich oceanach. Nawet do indyjskiego miasta portowego Madras (obecnie Chennai) zawitała wojna, gdy w nocy 22 września 1914 roku, niemiecki krążownik SMS "Emden" ostrzelał port oraz miasto. Zniszczenia były co prawda marginalne, jednak w mieście wybuchła panika a Brytyjczycy doznali poważnego uszczerbku na swym prestiżu. Ten sam okręt, zamaskowany jako angielski krążownik poprzez dodanie czwartego Komina-Atrapy, wpłynął do portu Penang w Malezji i zatopił francuski kontrtorpedowiec oraz rosyjski mały krążownik, uszkadzając przy okazji kilka innych brytyjskich okrętów. By w końcu 14 listopada 1914 roku samemu paść ofiarą australijskiego krążownika HMAS "Sydney". 


SMS "Emden" w Kanale Kilońskim (Kaiser Wilhelm Kanal).


Niektóre kraje Ameryki Środkowej również wypowiedziały wojnę Niemcom i Austro-Węgrom. W wojnę bezpośrednio i pośrednio zaangażowanych było około 40 państw, w tym kolonie Imperium Brytyjskiego. Kraje takie jak Hiszpania, Szwajcaria i Argentyna pozostały neutralne. Pomimo wypowiedzenia wojny Niemcom i Austro-Węgrom, niektóre państwa a w szczególności kraje Ameryki Środkowej nie wysłały żadnych żołnierzy do walki z wrogiem a ich udział w wojnie był czysto teoretyczny.

poniedziałek, 8 lutego 2021

Książczyk Jan - "Spitfire stanął na ogonie"

 "Po kwadransie znalazłem się nad docelowym fieldem. Zwiększam obroty silnika i wlatuję w wiszącą nade mną ścianę obłoków. Wznoszę się, lecz końca chmury nie widać. Otaczająca mnie szarość staje się coraz ciemniejsza. Czuję, jakbym już nie leciał, ale raczej płynął w jakimś mętnym, czarnym morzu. Dopiero po około 8 minutach przebrnąłem przez mroczną gęstwinę. Poczułem ulgę, gdy oślepiło mnie słońce, jednak w tym samym momencie silnik zadławił się i zgasł. Próbuję go odpalić raz, drugi, trzeci, lecz śmigło ani drgnie. Spitfire traci prędkość i zaczyna spadać. Spoglądam na wysokościomierz – wskazuje 12 tysięcy stóp, czyli prawie 4 tysiące metrów. Zagłębiam się znów w czarnej chmurze. Jeszcze raz próbuję odpalić silnik i nic, zupełnie nic, więc już wiem, że muszę przymusowo lądować! Zgodnie z instrukcją wyłączam iskrownik. Aby utrzymać prędkość i nie wpaść w korkociąg, szybuję w dół, lecz mimo to samolot szybko traci wysokość. Gdy wreszcie znalazłem się pod chmurami, patrzę, poniżej rozpościera się pagórkowaty, miejscami zalesiony teren. W przeważającej części pokryty polami, lecz one zasłane są licznymi szarymi, granitowymi głazami. Wiem, że jest już za nisko na skok ze spadochronem… Postanawiam uratować spitfire’a, ale nigdzie nie mogę dostrzec dogodnego miejsca na lądowanie. Zniżam maszynę bez podwozia, lecz im jestem bliżej ziemi, tym dokładniej widzę, że nie dam rady i uderzę w któryś z leżących na polu wielkich kamieni. Tuż przed zetknięciem z ziemią, w ostatniej chwili podciągam z całej siły drążek i gwałtownie podrywam samolot do góry. Spitfire prawie stanął na ogonie i wytracił prędkość, więc błyskawicznie kopię orczyk, zwalając go na prawe skrzydło. Tracę przytomność…" 

*Fragment tekstu z książki Pawła Reisniga - "Spitfire stanął na ogonie"


Jan Książczyk w 1942 roku

Jan urodził się 31 sierpnia 1919 roku w Krzepczowie koło Piotrkowa Trybunalskiego. Gdy jego wujek Franciszek Witakowski zabrał go w 1937 roku w lot samolotem nad Warszawą, wiedział od razu, co chce robić. W 1938 roku został najpierw pilotem szybowcowym, a następnie ukończył kurs pilotażu sportowego. Należał do Aeroklubu Łódzkiego. 

środa, 30 grudnia 2020

Skorupski Maksym - Bestia Bandery

Postać Maksyma Antonowicza Skorupskiego jest sztandarowym przykładem na relatywizm jeśli chodzi o sprawiedliwość. Zbrodniarz unika kary w imię "wyższych celów", lub raczej wymiernych korzyści. "Maks" miał bardzo barwny życiorys, był agentem dwóch wywiadów, mordercą UPA i pozostał bezkarny do końca swoich dni. Jest to jedna z postaci opisana w książce Marka Koprowskiego "Bestie Bandery".
Osoba będąca przyczyną tragedii wielu polskich rodzin, była uważana w Ameryce za porządnego obywatela a na Ukrainie nadal postrzega się go jako bohatera.



Maksym "Maks" Skorupski

Zanim zdołał przenieść się na zachód i nawiązać współpracę z amerykańskim wywiadem, zajmował się przerzucaniem niemieckich szpiegów na tyły sowieckiej Armii dla "Abwehrgruppe-104". Był również dowódcą kurenia, który dokonał zbrodni na polskiej ludności w klasztorze w Podkamieniu i Hucie Pieniackiej.

środa, 29 kwietnia 2020

Bismarck - Ostatnie chwile "Żelaznego Kanclerza"


30 lipca 1898 roku, Friedrichsruh Szlezwik-Holsztyn Cesarstwo Niemieckie.

W pokoju było słychać miarowe tykanie zegara, które nadawało pogrążonemu w półmroku pomieszczeniu jeszcze więcej upiorności, niż rzeczywiście w nim było. Na drewnianym łóżku z wezgłowiem, w chaosie poduszek i kołdry, leżała wychudła postać. Skóra na twarzy starca była niczym pergamin, zaś chusta związana pod brodą, wydawała się trzymać łysą głowę w całości. Pierś tego nieszczęśnika unosiła się, to znów opadała w nierównych odstępach i widać było, że oddychanie staje się nie lada wyczynem. Z cienia wyszedł mężczyzna w średnim wieku i stanął obok posłania. W tej samej chwili do pokoju weszła druga postać trzymająca w dłoni szklankę, w której znajdowało się kurze żółtko. Mężczyzna wziął ze stolika butelkę koniaku i wlał sporo tego bursztynowego trunku do naczynia. Energicznie mieszając, podszedł do łóżka. Kiedy usiadł na jego skraju, sprężyny lekko zaskrzypiały, a drugi mężczyzna poprawił głowę leżącego. Człowiek ten wydawał się nieprzytomny, jego oczy były zamknięte a twarz, niczym maska, pozostawała bez wyrazu. Łyżka z miksturą, która została przygotowana przez jednego z obecnych, znalazła się przy ustach niedomagającego. Te lekko się rozchyliły i żółtko z alkoholem, spłynęło do ich wnętrza. Nagle oczy starca otworzyły się a bezwładne, do tej pory, ciało wyprostowało nieco. Wyrwał szklankę z rąk, które ją trzymały i krzyknął:
- Naprzód!
Następnie jednym haustem wychylił całą zawartość. Ledwo przełknął ów miksturę i znów opadł bezwładnie na poduszki. To było ostatnie słowo, jakie wypowiedział „Żelazny Kanclerz”. Otto von Bismarck zmarł, późnym wieczorem tego samego dnia.

*Sfabularyzowany tekst na podstawie materiałów źródłowych. 

Martwy Otto von Bismarck w swoim łóżku 31 lipca 1898 roku. 

Ostatnie miesiące, jak i sama śmierć Bismarcka były zgoła odmienne niż jego wcześniejsza egzystencja oraz kariera. Człowiek, który już za życia stał się legendą, był autorytetem i wzorem do naśladowania współczesnym sobie politykom, ostatnie lata swego życia spędził w izolacji. Można by wręcz rzec, że umarł w samotności.

środa, 22 kwietnia 2020

"Niedźwiedź Wojtek" - Przygody w Palestynie

O Wojtku słyszeliśmy już bardzo wiele i chyba każdy zna tego sympatycznego niedźwiedzia, a większość z nas potrafi powiedzieć o nim kilka słów. Jednak zagłębiając się w historię tego nietuzinkowego żołnierza, za każdym razem pojawiają się jakieś ciekawe szczegóły. Biorąc do ręki książkę Aileen Orr "Niedźwiedź Wojtek — niezwykły żołnierz armii Andersa" liczyłem właśnie na coś nowego, lub na kilka nieznanych szczegółów, znanej mi już historii. Wiedziałem wiele na temat jego zasług w czasie bojów na froncie włoskim jak i na temat tego co i jak go spotkało po powrocie do Anglii, po macoszemu traktowałem natomiast dni przed przeprawą na pokładzie "Batorego" na Półwysep Apeniński.


Wojtek ze swoim ukochanym opiekunem


Czas, który nasz dzielny Miś spędził w Palestynie, był dla niego pełen nowych wrażeń i doświadczeń, jak również momentami nudny i monotonny. Natomiast dla jego opiekuna, kaprala Piotra Prendysa, kłopotliwy i uciążliwy. Autorka książki "Niedźwiedź Wojtek" pisze w niej:

"Piotr, opowiadając o jednym z jego [Wojtka] wybryków, w przypływie szczerości wyznał niegdyś mojemu dziadkowi, że znudzony, dorastający niedźwiedź, jest dla swojego opiekuna prawdziwym koszmarem".

W obozie jednostki transportu samochodowego w Gederze zacieśniały się i kształtowały relacje między Wojtkiem i jego towarzyszami. Choć był jeden moment, w którym wszystko mogło się zmienić a historia o polskim żołnierzu — niedźwiedziu zakończyć.


poniedziałek, 4 listopada 2019

Hohenlohe Stephanie Julienne - Mezalians ideologiczny Hitlera

30 stycznia 1938 roku, magazyn "Time" opublikował artykuł następującej treści:
"Nosząca fryzurę rodem z obrazów Tycjana czterdziestoletnia Stephanie Julienne księżniczka Hohenlohe-Waldenburg-Schillingsfürst, powierniczka Hitlera i połowy europejskich znakomitości, ma przypłynąć w tym Tygodniu z Wielkiej Brytanii. W Wiedniu uwielbiano ją, a dziś — po upadku Austrii wykorzystuje swój urok, by promować interesy nazistów w kręgach, w których jest to niewątpliwie korzystne." 

*Fragment z książki Paula Rolanda "Hitler moja miłość. Kobiety w służbie swastyki" Wydawnictwo RM

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, przecież w tamtym okresie Adolf Hitler i jego partia była dosyć popularna w Stanach Zjednoczonych. Sam Henry Ford wspierał ją swoim kapitałem i nazwiskiem. Jednak fakt przybycia ów piękności jako emisariuszki nazistów, musiał być co najmniej dziwny jeśli nie szokujący. Należy bowiem wziąć pod uwagę, że Stephanie była pełnej krwi Żydówką.


Stephanie Julianne Richter, Księżna Hohenlohe-Waldenburg-Schillingsfurst


Dziś krótka historia jednej z bohaterek książki "Hitler moja miłość. Kobiety w służbie swastyki", która ukazała się w polskich księgarniach nakładem wydawnictwa RM. Stephanie Julienne jest postacią nietuzinkową, a jej życiorys wręcz nieprawdopodobny. Dziewczyna, żydówka, z wiedeńskiej klasy średniej zostaje księżną, a następnie szpiegiem i sympatią Hitlera. Skutecznie uwodzi angielskich magnatów prasowych, światowych polityków i wojskowych. J. Edgar Hoover miał o niej powiedzieć, że jest bardziej niebezpieczna niż 10.000 mężczyzn. Czy można uwierzyć w taki scenariusz? Zapraszam do bliższego poznania tej kobiety.