„Olterra” była tankowcem używanym przez Regia Marina podczas niektórych operacji specjalnego oddziału uderzeniowego włoskiej marynarki X Flottiglia MAS wymierzonych przeciwko brytyjskiej bazie morskiej na Gibraltarze podczas II wojny światowej. Ten statek, pierwotnie używany do handlu między Hiszpanią a Królestwem Włoch, po przystąpieniu tego drugiego państwa do wojny, aby nie wpaść w ręce aliantów, został samozatopiony 10 czerwca 1940 roku w pobliżu hiszpańskiego miasta portowego Algeciras. Później, za milczącą zgodą władz hiszpańskich, został przekształcony w tajną bazę, w której montowano torpedy wolnobieżne Siluro a Lenta Corsa (SLC), które wykorzystywano do ataku na statki zakotwiczone na Gibraltarze.
![]() |
| "Olterra" zacumowana do zezłomowania w 1961 roku. |
Historia szalonych „jeźdźców torped” sięga jednak dalszych lat. Zanim tuż pod nosem Brytyjczyków Włosi dokonywali swoich operacji specjalnych, o efektywności załogowych torped przekonała się marynarka wojenna innego państwa.
Noc 31 października 1918 roku wydawała się idealna do ataku. Deszcz przetoczył się po ciemnym morzu. Gęste chmury przykrywały niebo, a silne fale połykały mały, podłużny statek płynący tuż pod powierzchnią. Tylko głowy dwóch mężczyzn siedzących na tym tajemniczym pojeździe wystawały z wody, niewidoczne w ciemności. Wejście do portu w Puli na Istrii (dzisiejsza Chorwacja) znajdowało się tylko dwie mile przed nimi. W porcie na majora Raffaele Rosettiego i jego towarzysza, porucznika dr. Raffaele Paolucciego, czekała „tłusta” zdobycz: austro-węgierski pancernik „Viribus Unitis”.
Obaj Włosi przygotowywali się do tego zadania od dłuższego czasu. Szczególnie Rosetti, który zajmował się już od 1917 roku tą dziwną konstrukcją, którą nazwał „mignatta” (pijawka). Pierwszą załogową torpedą, która miała być po raz pierwszy użyta właśnie teraz, na krótko przed końcem I wojny światowej. Cichy i napędzany sprężonym powietrzem pojazd ważył około dwóch ton, jego „silnik” miał moc około 40 KM i rozwijał prędkość czterech węzłów. Pojazd przewoził podzielone dwa 170-kilogramowe ładunki wybuchowe, które można było osobno zrzucić. Aby chronić się przed jesiennym chłodem Adriatyku, obaj mężczyźni nosili nieprzemakalne kombinezony, a pod nimi swetry, ich skóra na Twarzy i dłoniach była gęsto umazana tłuszczem.
![]() |
| Raffaele Rosetti i Raffaele Paolucci |
Nowy pojazd odbył swoją „próbę generalną” w poniedziałek 14 października 1918 roku, kiedy to obaj piloci przeszli niezauważeni w udawanym ataku na włoską korwetę „Silvana” w porcie w Wenecji i zdołali złożyć swój „ładunek” pod okrętem po pięciomilowej przejażdżce, mimo że załoga korwety została wcześniej poinformowana o ewentualnym sabotażu. Teraz, dobre dwa tygodnie później, akcja miała zostać przeprowadzona na poważnie. Kuter torpedowy PN 65 dostarczył Rosettiego i Paolucciego dwie mile od wejścia do portu, gdzie wsiedli na pokład swojej „mignatta”. By dotrzeć do celu, trzeba było pokonać pięć barier sieciowych, zanim dopłynęło się do portu.
Dr Raffaele Paolucci był chirurgiem, sprawnym pływakiem i włoskim patriotą. Od lutego 1918 roku intensywnie ćwiczył w wolnym czasie z dwoma towarzyszami z Królewskiej Włoskiej Marynarki Wojennej, umieszczanie atrapy miny, która później miała zostać wymieniona na prawdziwą, aby następnie przymocować ją do wrogiej jednostki. W sierpniu 1918 roku dowiedział się od kapitana Ciano, że marynarka wojenna miała już załogową torpedę opracowaną przez majora Raffaele Rosettiego, utalentowanego inżyniera, który wciąż szukał drugiego oficera i doświadczonego pływaka jako drugiego pilota.
![]() |
| "Mignatta" na stelażu przygotowana do transportu. |
Teraz, 31 października, nie było dla nich już odwrotu. Przed nimi leżała pierwsza nieprzyjacielska bariera portowa Puli. Udało im się ją ominąć, unosząc się tuż pod wodą, tylko z głowami wystającymi ponad morską taflę. Pokonali również kolejne zapory i zabezpieczenia, choć z trudem, ponieważ zimno dawało im się coraz bardziej we znaki. Około 4:15 nad ranem 1 listopada 1918 roku kadłub mającego 21 tysięcy ton wyporności „Viribus Unitis” w końcu znalazł się tuż przed nimi. Przed zanurzeniem mężczyźni założyli klipsy na nosy, włożyli do ust ustniki aparatów oddechowych i zalali urządzenia wypornościowe „mignatta”. Następnie, po dotarciu do celu, przymocowali dwa magnesy z prawej i lewej strony pod kilem pancernika, na wysokości maszynowni, połączone liną, z której zwisał pierwszy ładunek. Używając jedynie zmysłu dotyku, udało im się wykonać pierwszą część zadania. Drugi ładunek można było podłączyć tylko poprzez nurkowanie na bezdechu, ponieważ kończył się tlen, a sprężone powietrze dla pojazdu nie wystarczało. Na tym etapie zostali omieceni snopem światła z reflektorów okrętu. Natychmiast przerwali pracę, zatapiając torpedę i jej ostatni ładunek po uruchomieniu drugiego timera.
Pierwsi dwaj „jeźdźcy torped” w historii cali i zdrowi, ale wyczerpani, zostali wyłowieni z zimnych wód portu przez wroga i przeniesieni na pokład „Viribus Unitis”. Tutaj grzecznie, ale stanowczo poinformowali kapitana Janko Vukovicia, że jego okręt niedługo wybuchnie. Ten jednak nie chciał uwierzyć w tę historię i zagroził surowymi sankcjami wobec dwóch Włochów. 60 minut później jego jednostką wstrząsnęła potężna eksplozja. Na środki zaradcze było już za późno. Po chwili nastąpiły bardziej gwałtowne detonacje, gdy niektóre stojaki z amunicją przewróciły się, a ładunki wybuchły w krótkich odstępach czasu. Pancernik szybko przechylił się na prawą burtę i zatonął, zabijając ponad 400 marynarzy, w tym ich kapitana. Rosettiemu i Paolucciemu udało się przeżyć piekło Puli i zostali wzięci do niewoli. Jednak ich internowanie nie trwało długo, ponieważ dla Austrii I wojna światowa zakończyła się 3 listopada 1918 roku.
![]() |
| SMS Viribus Unitis Tonie w Porcie w Puli. 1 listopada 1918 roku. |
Dwaj pierwsi „torpedowcy”, wciąż pod wrażeniem udanego ataku, dowiedzieli się o kolejnym swoim sukcesie. Ich pojazd najwyraźniej nie poszedł na dno, ale dryfował głębiej w porcie. Tutaj drugi ładunek eksplodował tuż pod austriackim parowcem „Wien”, który zatonął w ciągu kilku minut. Włosi nie wiedzieli, że ich ofiary kilka godzin wcześniej zmieniły banderę z Kaiserliche und Königliche Kriegsmarine na nowo powstałe Państwo Słoweńców, Chorwatów i Serbów.
Z końcem I wojny światowej ten udany atak, a zwłaszcza sposób, w jaki go przeprowadzono, odeszły w zapomnienie. Wojskowi, zwłaszcza we Włoszech, nie dostrzegali skuteczności takiej broni. Dopiero 22 lata później powstał nowy rozdział historii o „jeźdźcach torped” i znowu we Włoszech.
Jesienią 1935 roku w Akademii Marynarki Wojennej w La Spezia dwóch młodych oficerów i inżynierów zastanawiało się, jak dalej rozwijać innowacyjną „mignattę” (załogową torpedę) majora Rosettiego. Teseo Tesei i Elios Toschi byli przekonani, że mogą ulepszyć tę wyjątkową konstrukcję. Dwóch nurków miało siedzieć jeden za drugim na swego rodzaju torpedzie transportowej z napędem elektrycznym i ładunkiem wybuchowym, który można łatwo odczepić od dziobu i sterować pojazdem za pomocą swego rodzaju manetki. Umożliwiło im to w razie potrzeby łatwiejsze zsiadanie i usuwanie przeszkód, takich jak liny, siatki i tym podobne, przy użyciu narzędzi, które mieli przy sobie.
Ponadto nie zabrakło nowoczesnych instrumentów, lepszej zwrotności i dopracowanego napędu. W tym przypadku, podobnie jak 17 lat wcześniej, torpedy wraz z załogami miały być doprowadzone do celu statkami lub łodziami-matkami, a ładunki wybuchowe miały być przymocowane do stępek okrętów za pomocą zacisków śrubowych i lin. Mniejsze ładunki, takie jak te, które później nosili nurkowie bojowi z Grupy Gamma, można było przytrzymywać za pomocą magnesów.
Do lutego 1936 roku system, który składał się ze zmodyfikowanej standardowej 53,3-centymetrowej torpedy włoskiej marynarki wojennej, był wystarczająco rozwinięty, aby w tym samym miesiącu zaprezentować go dowództwu włoskiej marynarki wojennej podczas tajnej demonstracji w doku nr 7 w La Spezia. Prezentacja przekonała wielu sceptyków, w tym wpływowych admirałów, tak więc produkcja pewnej liczby tych urządzeń została zatwierdzona jeszcze tego samego dnia. Późniejszy przydomek tych pojazdów-torped brzmiał „maiale”, co oznacza świnię, ponieważ pojazdy początkowo zachowywały się uparcie jak te zwierzęta.
Po demonstracji nastąpiła selekcja oficerów na pilotów torped, a ich ośrodek szkoleniowy znajdował się na ustronnym osiedlu przy ujściu rzeki Serchio. Jednak kłótnie w dowództwie marynarki i polityka doprowadziły do tylko niezdecydowanych szkoleń, tak że po krótkim czasie obóz „jeźdźców torped” został zamknięty, a „Maiale” zniknęły z arsenałów. Dopiero w 1938 roku, w obliczu nadciągającego zagrożenia wojną, piloci powrócili do szkolenia. W tym samym czasie torpedy, nazwane później SLC (Siluro a Lenta Corsa = wolno poruszająca się torpeda), zostały dodatkowo ulepszone, a cztery okręty podwodne zostały dostosowane do ich transportu. Każdy z nich mógł przewozić trzy SLC w zbiornikach ciśnieniowych na pokładzie, czyli że tak powiem „na barana”, i pomieścić ich załogi oraz zespół rezerwowy.
![]() |
| Włoskie torpedy załogowe używane podczas II wojny światowej zyskały przydomek "Mailae", Lub "Świnia". |
„Maiale” został konstrukcyjnie podzielony na sekcje: około 1,8-metrowa głowica z ładunkiem wybuchowym mocowanym na złącze bagnetowe znajdowała się za przednim zbiornikiem trymowym. Mniej więcej pośrodku ulokowano akumulatory i jednostkę napędową, a nad nimi zbiornik szybkiego zanurzania z rurą wentylacyjną. Na rufie znajdowały się zbiornik wyrównawczy, tunel wału śruby, osłonięta śruba oraz stery kierunku i głębokości. Dwa zbiorniki trymujące zostały połączone ze sobą za pomocą pompy elektrycznej, aby zapewnić stabilizację SLC poprzez szybkie przepompowywanie wody.
Dwaj „jeźdźcy torped” siedzieli okrakiem na kadłubie, opierając swoje ołowiane buty na specjalnych podnóżkach. Pilot pojazdu (oficer), siedzący za przednią owiewką ochronną, kontrolował fluorescencyjne przyrządy, takie jak głębokościomierz czy manometr. „Maiale” były sterowane niczym samolot, za pomocą drążka, w przeciwieństwie do brytyjskich torped załogowych, w których używano swego rodzaju kierownicy. W razie potrzeby SLC można było „zaparkować” na dnie tuż przed celem. Piloci nosili pokryty gumą kombinezon Belloniego, który był hermetycznie uszczelniany przed wejściem do wody. Głęboki gumowy kaptur służył jako ochrona głowy, gogle z kompensacją ciśnienia chroniły oczy, a nos zaciskano klipsem. Jako aparat oddechowy zastosowano rebreather tlenowy o obiegu zamkniętym z workiem oddechowym i butlami mocowanymi na klatce piersiowej.
![]() |
| Pilot SLC w skafandrze Belloniego i aparatem tlenowym o obiegu zamkniętym Pirelli G 50 |
Małe wkłady z wapnem sodowanym musiały być wymieniane co 15 do 20 minut; zapas tlenu wystarczał na maksymalny czas nurkowania wynoszący około sześciu godzin. Niemniej jednak podczas operacji i po przekroczeniu bezpiecznej głębokości często dochodziło do oparzeń chemicznych dróg oddechowych, zatrucia dwutlenkiem węgla oraz śmiertelnych wypadków. Z powodu tych niebezpieczeństw wrażliwy aparat tlenowy został później zastąpiony systemem na sprężone powietrze, co pozwalało na schodzenie na większe głębokości, aczkolwiek wadą były wydychane pęcherzyki powietrza unoszące się ku powierzchni. Za to można było z nim bezpiecznie osiągnąć głębokość do 40 metrów.
Wszystkie włoskie morskie środki sabotażowe, w skład których wchodziły torpedy załogowe, płetwonurkowie, miniaturowe łodzie podwodne i motorówki wybuchowe, od lipca 1939 roku były przydzielone do 1. Flotylli MAS, będącej zalążkiem późniejszej jednostki Decima Flottiglia MAS (X Flottiglia MAS). Ta „Dziesiąta Flotylla” miała okryć się legendarną i mroczną sławą podczas II wojny światowej.
Nawet w okresie poprzedzającym pierwsze operacje bojowe los nie sprzyjał Włochom. 22 sierpnia 1940 roku okręt podwodny „Iride”, służący do transportu torped, który właśnie opuszczał libijską Zatokę Bomba (Golfo di Bomba) z trzema dwuosobowymi pojazdami i ich załogami w celu przeprowadzenia prób, został wykryty przez trzy brytyjskie bombowce i zatopiony torpedą lotniczą. Zginęło 28 marynarzy, jednak pilotom SLC udało się uratować. Ta porażka zrobiła niewielkie wrażenie na dowództwie marynarki Supermarina: kolejnymi wyznaczonymi celami były Aleksandria i Gibraltar.
![]() |
| Włoski okręt podwodny przystosowany do transportu maiale |
Okręt podwodny „Gondar” pod dowództwem kapitana Francesco Brunettiego, z trzema „maiale” na pokładzie, miał przeprowadzić pierwszy atak na brytyjskie okręty wojenne w porcie w Aleksandrii 29 września. Jednak ta akcja również zakończyła się niepowodzeniem. Port okazał się pusty, a gdy Włosi zamierzali się wycofać, zostali wykryci i zaatakowani przez niszczyciele. Kolejna noc upłynęła na trzymającej w napięciu grze w kotka i myszkę, podczas której „Gondar” odniósł poważne uszkodzenia i następnego ranka musiał awaryjnie się wynurzyć. Załoga opuściła okręt i zatopiła go. Jeden marynarz zginął podczas brytyjskiego ataku, a reszta trafiła do niewoli. Była to druga gorzka pigułka dla kapitana Brunettiego, ponieważ zatopiony wcześniej „Iride” również znajdował się pod jego dowództwem. Przeprowadzony w tym samym czasie atak na Gibraltar także nie przyniósł pożądanego rezultatu. Okręt podwodny „Scirè” pod dowództwem komandora porucznika księcia Valerio Borghese, będąc 50 mil od celu, otrzymał wiadomość, że port jest pusty. Jednostka wraz z trzema SLC musiała powrócić do bazy w La Maddalena, nie osiągając niczego.
Również druga próba w nocy z 25 na 26 maja 1941 roku się nie powiodła. Tym razem z powodu problemów technicznych z SLC. Jednak zaledwie cztery miesiące później, z 20 na 21 września, włoscy „torpedowcy” odnieśli sukces, zatapiając za jednym zamachem trzy okręty o pojemności prawie 21,5 tysiąca BRT. Ukoronowaniem sukcesu był kolejny atak na Aleksandrię, przeprowadzony rankiem 19 grudnia 1941 roku, w którym załogi wysłane z okrętu podwodnego „Scirè” posłały dwa pancerniki, HMS Valiant i HMS Queen Elizabeth, norweski tankowiec oraz niszczyciel HMS Jervis na dno portu i unieruchomiły je na wiele miesięcy. Brytyjski premier Winston Churchill był wściekły po tym ataku i skarżył się:
»Sześciu Włochów, ubranych w dziwne kombinezony do nurkowania i wyposażonych w urządzenie, które zostało wyprodukowane za śmieszną cenę, przechyliło równowagę militarną na Morzu Śródziemnym na korzyść państw Osi.«
![]() |
| HMS Valiant w czasie II wojny światowej |
Churchill miał rację, przynajmniej przez jakiś czas, ponieważ oprócz „żywych torped” Włochy wysłały również pierwszych płetwonurków z „Grupy Gamma”. 2 grudnia 1942 roku do portu w Algierze weszły trzy SLC i dziesięciu nurków, poważnie uszkadzając cztery frachtowce. Operacje przeciwko Gibraltarowi kontynuowano z tankowca „Olterra”, internowanego w neutralnej Hiszpanii i zadokowanego w zatoce Algeciras. Włosi, z pomocą szpiegów i w największej tajemnicy, przekształcili ten ogromny statek w bazę dla SLC i płetwonurków. Nurkowie i pojazdy transportowe były w stanie opuszczać statek i wchodzić na niego niezauważeni przez dziurę w kadłubie poniżej linii wody, a następnie atakować statki leżące na redzie u wybrzeży Gibraltaru, co doprowadziło do poważnych strat dla Brytyjczyków w 1943 roku.
Ostatnie większe operacje X Flottiglia MAS miały miejsce po częściowej kapitulacji Włoch, kiedy część jednostki współpracowała z Brytyjczykami jako siły współwalczące (tzw. Mariassalto). Razem zaatakowali i zatopili ciężki krążownik Bolzano (o wyporności 10 tysięcy ton), który wpadł w ręce Niemców w La Spezia i został zaatakowany 22 czerwca 1944 roku. Krótko przed końcem wojny, 19 kwietnia 1945 roku, włoska misja doprowadziła do ostatniego sukcesu i uszkodziła niedokończony włoski lotniskowiec „Aquila” (o wyporności 23250 ton) w Genui, uniemożliwiając Niemcom użycie go jako okrętu blokadowego. Ale mimo wszystkich tych sukcesów można powiedzieć, że „jeźdźcy torped” i małe grupy nurków ze wszystkich krajów zadawali swoim przeciwnikom paskudne ciosy. Jednak nie przesądziły one o wyniku wojny, stojąc w kontraście ze spontaniczną, dramatyczną reakcją Winstona Churchilla na udany atak w Aleksandrii.
Materiały źródłowe:
Gabriel Szala - "Zatopienie "Viribus Unitis""
Hugh u.a. Lyon - "Kriegsschiffe von 1900 bis heute Technik und Einsatz"
Jack Greene, Alessandro Massignani - "The Black Prince And The Sea Devils"
.jpg)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentuj - to dla mnie najlepsza motywacja.