Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Okręty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Okręty. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lipca 2026

Jeźdźcy torped - Włoska podwodna niespodzianka

„Olterra” była tankowcem używanym przez Regia Marina podczas niektórych operacji specjalnego oddziału uderzeniowego włoskiej marynarki X Flottiglia MAS wymierzonych przeciwko brytyjskiej bazie morskiej na Gibraltarze podczas II wojny światowej. Ten statek, pierwotnie używany do handlu między Hiszpanią a Królestwem Włoch, po przystąpieniu tego drugiego państwa do wojny, aby nie wpaść w ręce aliantów, został samozatopiony 10 czerwca 1940 roku w pobliżu hiszpańskiego miasta portowego Algeciras. Później, za milczącą zgodą władz hiszpańskich, został przekształcony w tajną bazę, w której montowano torpedy wolnobieżne Siluro a Lenta Corsa (SLC), które wykorzystywano do ataku na statki zakotwiczone na Gibraltarze.


"Olterra" zacumowana do zezłomowania w 1961 roku.


Historia szalonych „jeźdźców torped” sięga jednak dalszych lat. Zanim tuż pod nosem Brytyjczyków Włosi dokonywali swoich operacji specjalnych, o efektywności załogowych torped przekonała się marynarka wojenna innego państwa.

środa, 13 maja 2026

Pływające trumny Stalina. Piekło na pokładach floty GUŁagu


Dla tysięcy więźniów radzieckich łagrów droga na Kołymę nie kończyła się na wielotygodniowej podróży bydlęcymi wagonami przez Syberię. Najgorszy etap – ten, o którym krążyły mrożące krew w żyłach legendy – zaczynał się w portach Dalekiego Wschodu. To tam, w mrocznych czeluściach ładowni statków „floty śmierci”, człowiek przestawał być jednostką, a stawał się jedynie elementem „ludzkiego ładunku”.


Statek "Odessa" w porcie we Władywostoku. Jedna z jednostek "Floty Gułagu"


środa, 27 września 2023

"Ark Royal" - Sukcesy zwieńczone porażką

Kiedy 14 listopada 1941 roku, trafiony dzień wcześniej torpedą z U 81, HMS „Ark Royal” wywrócił się stępką do góry i zatonął, Admiralicja brytyjska pogrążyła się w żałobie.
Strata mocno uderzyła w Royal Navy, admirał James Somerville, dowódca Force H, powiedział z perspektywy czasu:

»Jeśli nie było w pobliżu Ark Royal, czułem się jak ślepy żebrak bez psa.«

Prawie żaden inny okręt wojenny nie brał udziału w tylu przedsięwzięciach, co ten brytyjski lotniskowiec. Można by tu wyliczyć, chociażby polowanie na Pancernik „Admiral Graf Spee”, Patrole w rejonie Norweskim i przeciwko flocie francuskiej u wybrzeży Al-Marsa al-Kabir w 1940 roku, nie wspominając już o udziale w batalii z Bismarckiem i bitwami konwojów u wybrzeży Malty.


HMS "Ark Royal" około 1939 roku.


Ten typ okrętów długo nie był jednak doceniany przez Brytyjczyków. Po I wojnie światowej Royal Navy początkowo nie przywiązywała wagi do roli lotniskowców, jaką miały później faktycznie odegrać. Trzymając się klasycznego pomysłu pancernika, brytyjskie dowództwo marynarki zaniedbało aspekt samolotów startujących z lotniskowców, zwłaszcza że Królewskie Siły Powietrzne również nie widziały w tym celu. Dlaczego RAF miał mieć coś wspólnego z lotniskowcami? A dlatego, że lotnicy marynarki wojennej, niepopularni w latach dwudziestych, znajdowali się w tamtym okresie pod ich dowództwem. Dopiero gdy admirał Reginald Henderson, jako przedstawiciel innowacyjnych podejść do wojny morskiej, zaczął promować utworzenie „Fleet Air Arm” i budowę lotniskowców, konserwatywne struktury kierownictwa Marynarki Wojennej zaczęły nieco ustępować. Henderson w końcu jako „Rear admiral” od 1931 roku dowodził brytyjskimi lotniskowcami, a w 1934 został „Third Sea Lord and Controller of the Navy” – wyraźny znak, że również na wyspach znaczenie lotniskowców w ogólnej koncepcji zaczęło być stopniowo traktowane na poważnie.

piątek, 27 stycznia 2023

"Na stanowiska startowe" - USS "Guadalcanal" i polowanie na U-Booty

Kilku marynarzy w przepoconych podkoszulkach opierało się w bezruchu o podwieszone torpedy. Wszyscy w skupieniu czekali na kolejną eksplozję. Ich okręt „wisiał” w ciszy otoczony atramentową wodą, która dawała mu schronienie, jednak była również śmiertelnym zagrożeniem w przypadku trafienia bombą głębinową.
Na powierzchni natomiast w odróżnieniu od U-Boota panował ruch i wrzawa. Niszczyciele zataczały swe koła, rzucając śmiercionośne ładunki w otchłań oceanu, woda kipiała w ich kilu, a co jakiś czas kolejna eksplozja wzbijała gejzery słonej wody. Nad „tańczącymi” okrętami krążyły samoloty, wypatrując charakterystyczny cień pod powierzchnią. Cień, na który mogłyby zrzucić swoje bomby i wystrzelić rakiety. Nieco dalej, na uboczu niczym niemy obserwator na falach kołysał się lotniskowiec. Sylwetka USS „Guadalcanal” złowieszczo rysowała się na tle horyzontu.


USS Guadalcanal wypływa z Norfolk na trzeci rejs przeciw okrętom podwodnym, 15 maja 1944 roku.


Okręt został zamówiony w 1942 roku w stoczni Kaiser Shipyards w Vancouver w stanie Waszyngton jako szósty okręt klasy Casablanca. Jednostki budowane w tej stoczni były swego rodzaju novum, ponieważ Keiser w swoich stoczniach stosował „produkcję taśmową”. Dzięki zastosowaniu linii montażowych udało się znacznie skrócić czas budowy. Statki typu „Liberty” kończone były w przeciągu 30 dni. Rekord budowy wynosił 4 dni, 15 i pół godziny. W tym czasie zbudowano frachtowiec o wyporności 10500 ton. Wcześniej rekord budowy dla takiej jednostki wynosił 10 dni.

sobota, 19 marca 2022

"Wahoo" - narodziny legendy amerykańskiej broni podwodnej

Kiedy na pokładzie USS „Wahoo” rozległ się głos O’Kanea: »Idzie niszczyciel!« Kapitan okrętu Dudley Morton właśnie przygotowywał atak na nie do końca zidentyfikowany okręt, przy którym stały mniejsze jednostki. Najprawdopodobniej były one małymi okrętami podwodnymi typu RO.
Amerykanie postanowili, w tej sytuacji, Odstąpić od pierwotnego celu i zaatakować idącą w ich kierunku jednostkę. Okręt podwodny zaczął wykonywać zwrot, by ustawić swoje wyrzutnie dziobowe w kierunku „Japończyka”. Pomimo że przeciwnik zygzakował, sprawa wydawała się rutyną. Odległość oceniono na 3750 jardów, a prędkość niszczyciela oszacowano na 13 węzłów. Już po kilku chwilach „Wahoo” zaatakował wroga trzema torpedami wystrzelonymi pod kątem 110 stopni. O’Kane w swojej książce „Wahoo” opisał tę sytuację w następujący sposób:


Wodowanie USS "Wahoo" 14 lutego 1942 roku w stoczni na Mare Island.


»Zdjąłem ręce z zablokowanego peryskopu. Punkt celowania, jego rufa, miał za chwilę dotknąć nitki.
"Pal!" - Morton uderzył w przycisk odpalania, natychmiast wysyłając torpedę w drogę, z odrzutem, dźwiękiem startującego silnika i momentalnie skaczącym we wnętrzu okrętu ciśnieniem«.

sobota, 13 listopada 2021

"W pościgu za Bismarckiem" - Jak Polacy "topili" niemieckiego kolosa

»Niemiecki pancernik „Bismarck” wraz z towarzyszącym mu niezidentyfikowanym krążownikiem został spostrzeżony na północ od Islandii. Pościg za nieprzyjacielem podejmą H.M.S. „Hood”, H.M.S. „Prince of Wales” oraz krążowniki H.M.S. „Norfolk” i H.M.S. „Suffolk”. Prawdopodobnie zamiarem niemieckich jednostek jest przedarcie się na Atlantyk i przeprowadzanie działań korsarskich«.

Taki komunikat rozbrzmiał przez interkom na pokładzie pancernika HMS „Rodney” pod koniec maja 1941 roku. Wspomina o tym Eryk Sopoćko w swojej książce „W pościgu za Bismarckiem”. Jest to bardzo dobrze napisana książka, która sposobem narracji ociera się niemal o powieść sensacyjną. Na podstawie tej pozycji chcę opowiedzieć dziś o tym, jak wyglądała ta bitwa w oczach Polaków służących na brytyjskich okrętach.


Brytyjski pancernik "Rodney" na którym służył Eryk Sopoćko.


Wtedy, jeszcze podchorąży marynarki, Eryk Sopoćko był oficerem stażystą na pancerniku „Rodney”. Ten polski marynarz miał dosyć specyficzne „szczęście” przebywania na tych jednostkach, na których dochodziło do swego rodzaju znaczących momentów w trakcie tej wojny. Gdy na przykład ORP „Orzeł” topił „Rio de Janeiro”, on odbywał właśnie na nim jeden ze swoich staży. Podobnie i tym razem w maju 1941, kiedy rozpoczęło się polowanie na „Bismarcka”, Polak znajdował się na pokładzie pancernika „Rodney”.

środa, 14 kwietnia 2021

Pytania o Wielką Wojnę - część 1

 Kilka (mam nadzieję) interesujących faktów związanych z pierwszą wojną światową. By nie przedłużać niepotrzebie zaczynamy.

Pytanie 1. Gdzie w latach 1914-1918 były prowadzone działania wojenne?

Europa była głównym teatrem wydarzeń dla wojny, która zniszczyła stary świat ponad 100 lat temu. Geograficzny jej wymiar obejmował jednak regiony i kraje na wszystkich kontynentach. Pobocznymi frontami były Bliski i Środkowy Wschód, a także kolonie niemieckie w Afryce, Azji, na Pacyfiku, Kaukazie i wszystkich oceanach. Nawet do indyjskiego miasta portowego Madras (obecnie Chennai) zawitała wojna, gdy w nocy 22 września 1914 roku, niemiecki krążownik SMS "Emden" ostrzelał port oraz miasto. Zniszczenia były co prawda marginalne, jednak w mieście wybuchła panika a Brytyjczycy doznali poważnego uszczerbku na swym prestiżu. Ten sam okręt, zamaskowany jako angielski krążownik poprzez dodanie czwartego Komina-Atrapy, wpłynął do portu Penang w Malezji i zatopił francuski kontrtorpedowiec oraz rosyjski mały krążownik, uszkadzając przy okazji kilka innych brytyjskich okrętów. By w końcu 14 listopada 1914 roku samemu paść ofiarą australijskiego krążownika HMAS "Sydney". 


SMS "Emden" w Kanale Kilońskim (Kaiser Wilhelm Kanal).


Niektóre kraje Ameryki Środkowej również wypowiedziały wojnę Niemcom i Austro-Węgrom. W wojnę bezpośrednio i pośrednio zaangażowanych było około 40 państw, w tym kolonie Imperium Brytyjskiego. Kraje takie jak Hiszpania, Szwajcaria i Argentyna pozostały neutralne. Pomimo wypowiedzenia wojny Niemcom i Austro-Węgrom, niektóre państwa a w szczególności kraje Ameryki Środkowej nie wysłały żadnych żołnierzy do walki z wrogiem a ich udział w wojnie był czysto teoretyczny.

sobota, 29 czerwca 2019

Koncepcje obrony wybrzeża i przygotowania do niej 1920-1939


Autor artykułu: Szymon Waraska.


1. Geneza obrony Wybrzeża



Polska Marynarka Wojenna powstała 28 listopada 1918. Wówczas były kontradmirał floty carskiej, Kazimierz Porębski założył stowarzyszenie, "Bandera Polska". Garstka marynarzy zarekwirowała statki wiślane, tworząc zalążek polskiej floty. Dwa lata później Polska przejęła przyznany jej przez traktat Wersalski kawałek wybrzeża. Wówczas powstało dowództwo wybrzeża morskiego. Dowódcą został płk.mar. Jerzy Świrski. 

ORP "Wawel" jeden z okrętów Flotylli Wiślanej.

Po raz pierwszy problem obrony Wybrzeża pojawił się w roku 1924. Wówczas przyznano Polsce Westerplatte jako miejsce dla Wojskowej Składnicy Tranzytowej. W tym samym czasie Biuro Ścisłej Rady Wojennej rozpoczęło studia nad umocnieniem Gdyni. Odpowiednie wytyczne opracował Oddział IIIa Biura Ścisłej Rady Wojennej pod kierownictwem płk. Tadeusza Kutrzeby. Początkowo myślano o ufortyfikowaniu tylko Półwyspu Helskiego. Półwysep miał stanowić osłonę bazy i portu w Gdyni. Pod wpływem sugestii inspektora fortyfikacji, gen.bryg.inż. Hugona Griebscha, postanowiono także umocnić Gdynię, która miała być twierdzą pierścieniową. Także płk. Kutrzeba zajmował się zagadnieniem obrony Wybrzeża oraz możliwościami Marynarki Wojennej. Już jako szef Biura Ścisłej Rady Wojennej przygotował grę wojenną w wąskim gronie osób. Brał w niej udział, między innymi kmdr. por. Józef Unrug. Wymiana poglądów umożliwiła dokładne sprecyzowanie zadań Marynarki Wojennej, w czasie wojny ze Związkiem Radzieckim lub Niemcami. 

środa, 28 lutego 2018

U 53 - U-boot, który przepłynął Atlantyk

8 Października 1916 roku. Wody międzynarodowe w pobliżu Newport U.S.A.

Ocean był spokojny, U 53 lekko kołysał się na falach jakieś niecałe 2,5 km od latarniowca "Nantucket". Kapitänleutnant Hans Rose stał w kiosku okrętu i patrzył jak holenderski parowiec "Blommersdyk" zatrzymuje się na dany wcześniej rozkaz. Sygnalista wysłał polecenie "Okazać dokumenty". Niemiecki kapitan spojrzał na swój zegarek, wskazówki pokazywały 4:55. Zaczynało robić się ciemno i widoczność znacznie się pogorszyła, pogoda była jednak nadal ładna. Rose z niecierpliwością patrzył w stronę "Holendra". Tamci nie spieszyli się najwidoczniej, był już kwadrans po 5 i za chwilę miała zapaść noc. Nagle, obserwator lustrujący horyzont zameldował nerwowym głosem:
- Herr Kapitän, niszczyciel na horyzoncie! 
Rose szybko odwrócił głowę w stronę, w którą patrzył marynarz. Na tle ciemnego nieba, wyraźnie malowała się sylwetka okrętu. 
- Alarm bojowy! Zanurzenie awaryjne! 
Zarządził kapitan i pospiesznie opuścił kiosk okrętu. Ostatni marynarz zaryglował luk i zjechał po poręczach drabiny w dół. U-boot szybko zanurzył się na głębokość peryskopową a Rose zaczął obserwować zbliżający się niszczyciel, który wziął kurs na latarniowiec. Przez peryskop dokładnie widział jak zaczyna podejmować na pokład ludzi z szalup statków, które Niemcy zatopili dzisiejszego przedpołudnia. "Amerykańska jednostka" - pomyślał. Chwile się wahał, zanim wydał rozkaz do ponownego wynurzenia. Ameryka zachowywała neutralność w tej wojnie, więc...
Kiedy U 53 z chlupotem pojawił się na powierzchni była 17:30 a z Newport zbliżały się kolejne, amerykańskie niszczyciele. Sygnalista ponowił polecenie dostarczenia dokumentów przez załogę "Blommersdyka".  
- Herr Kapitän, parowiec od wschodu! 
Zameldował obserwator. Rose miał jeszcze kilka torped więc zdecydował się zatrzymać i ten statek. Było już ciemno i nie dało się rozpoznać bandery ani nazwy, gdy pasażerski parowiec znajdował się 6.000 m od Niemców, osiemdziesiątka-ósemka z rufy oddała salwę przed dziób statku. Liniowiec nie miał wyjścia i również stanął. Zaraz zaroiło się w okół niego od amerykańskich niszczycieli, ale kapitan Rose nie miał teraz czasu się nad tym zastanawiać. Do U-boota dotarł oficer z holenderskiego frachtowca. Jego dokumenty wykazywały niespójności i pomimo wpisanych holenderskich portów, z papierów celnych wynikało, że towar przeznaczony jest dla Brytyjczyków. Niemiec spojrzał na nerwowego Holendra i dał mu znak do opuszczenia pokładu swojego okrętu. kiedy oficer wsiadł do szalupy U 53 zaczął ją holować do frachtowca.
- Nadać Holendrom sygnał do opuszczenia statku! 
Rose był pewien, że kontrabanda miała trafić do Anglii a on na to pozwolić nie mógł. U-boot zaczął zbliżać się do "Blommersdyka", kiedy nagle na kursie kolizyjnym znalazł się jeden z jankeskich niszczycieli. Było ich około 16 więc zrobiło się nieco ciasno. Rose krzyknął:
- Maszyny stop! Cała wstecz! 
Mało brakowało a doszło by do kolizji, całe szczęście okręty stanęły kilka metrów od siebie. Holendrzy zaczęli powoli schodzić ze swego statku a Rose by nie tracić czasu chciał przejrzeć dokumenty pasażerskiej jednostki. U 53 zbliżał się powoli do niej, manewrując pomiędzy amerykańskimi okrętami. Niemiecki kapitan zastanawiał się, co zrobić z ewentualnymi pasażerami  gdyby zabrakło szalup. Po chwili wydał polecenie: 
- Nadać "You can proceed".
Co oznaczało, że statek mógł wznowić swój rejs. Jednak parowiec okazał się opuszczony. Gdy reflektory niszczycieli omiotły jego sylwetkę, Rose zorientował się dlaczego. Statek nosił nazwę "Stephano Liverpool" i był pod brytyjską banderą. Rojące się po zatrzymaniu go niszczyciele, profilaktycznie ewakuowały załogę i pasażerów. Skoro więc już nie trzeba było martwić się o ludzi, Hans Rose postanowił posłać na dno i ten statek. Ale najpierw chciał zająć się "Blommersdykiem".  
U 53 wziął ponownie kurs na holenderski frachtowiec. Po zajęciu dogodnej pozycji, U-boot zalał swoje wyrzutnie torpedowe. Jednak jeden z amerykańskich okrętów, cały czas trzymał się blisko "Blommersdyka". Nie chcąc ryzykować Niemiec zwrócił się do swojego sygnalisty:
- Niech ten przeklęty jankes się odsunie, bo jeszcze i jego trafimy. Nadaj prośbę o oddalenie się od naszego celu.
Sygnalista szybko przekazał Morsem wiadomość swego kapitana. Po kilku chwilach niszczyciel posłusznie oddalił się od statku towarowego. 
U 53 dwoma torpedami zatopił holenderski towarowiec...   
*Sfabularyzowany tekst na podstawie materiałów źródłowych

Obraz Clausa Bergen przedstawiający U 53 atakujący parowiec towarowy

U 53 ma bardzo ciekawą historię. Ten U-boot z czasów I Wojny Światowej nie jest może okrętem, który zatopił najwięcej wrogich jednostek, jednak ma na swoim koncie inny wyczyn. Jako pierwszy wojenny okręt podwodny, przepłynął przez Atlantyk i u wybrzeży Stanów Zjednoczonych z powodzeniem polował na statki z zaopatrzeniem dla Brytyjczyków. To wydarzenie obfituje w wiele zuchwałych a wręcz bezczelnych poczynań niemieckiego kapitana i jego załogi. Ale od początku.

środa, 1 listopada 2017

"Indianapolis" - "Posłaniec śmierci"

Litchfield - Connecticut, USA. 6 listopada 1968 roku.
Poranek był rześki w tę pochmurną środę (9°C), było jednak sucho. Charles McVay ubrał się w swój admiralski mundur. Pomimo 70 lat trzymał się prosto a w jego ruchach widać lata wojskowego drylu. Spojrzał w bok a następnie powoli wyciągnął dłoń w stronę leżącego na stoliku rewolweru. W pół drogi cofnął jednak rękę. Teraz sięgnął do kieszeni, by dotknąć swojego talizmanu. Dobrze pamiętał moment, gdy ojciec podarował mu ołowianego marynarzyka. Zacisnął powieki, spod których spłynęła łza.
"Louise... tak mi ciebie brakuje...".
Ze wszystkich trzech żon, druga była miłością jego życia. Dopóki rak nie postanowił inaczej.
Otworzył oczy i spojrzał niewidzącym wzrokiem w lustro. Zamiast swego odbicia widział "Indy". Tak żartobliwie nazywano wówczas ten okręt. Znów musiał zacisnąć powieki. To się dzieje na nowo... Bezustannie powracający koszmar, zarówno we śnie jak i na jawie. Zacisnął rękę na ołowianej figurce, tak mocno że ból przeszył jego dłoń. Jednak prześladujące go slajdy nie zniknęły.
Eksplozja, szarpnięcie i jęk stali. McVay zrywa się z pryczy. Podbiega do interkomu, głucho... Okręt trzeszczy i dziwnie się przechyla. Kapitan wybiega na pokład, który już został ogarnięty przez ogień.
"Myślałem, że go ugasimy...".
Marynarze biegają w amoku, część z nich w kamizelkach, inni wyrwani ze snu, półnadzy. Większość nie reaguje na wykrzykiwane przez niego polecenia. Ktoś wyskakuje za burtę, potem kolejny.
"Szalupy... szalupy... dlaczego mnie nie słuchali?"
Słyszy swój głos nakazujący wysłać SOS i komunikat o zatonięciu.
"Tak, wtedy było już po wszystkim, „Indy” był śmiertelnie ranny"
Widząc beznadziejność sytuacji i czując, jak okręt przechyla się dziobem w dół daje rozkaz do opuszczenia jednostki.
"12 minut... jak to możliwe? Cały okręt zniknął w 12 minut".
Potem już tylko ciemność, słona woda i palący oczy oraz gardło olej unoszący się na wodzie niczym nagrobek po krążowniku.
"Musiałem stracić przytomność...".
Kolejny slajd to dzień. Setki jego chłopców dryfuje na falach, było zaledwie kilka tratw ratunkowych.
"Dlaczego mnie nie słuchali? Szalupy...".
Najgorsze jednak były krzyki, gdy przypłynęły rekiny. Jeden po drugim znikający pod taflą, momentalnie czerwieniącej się wody, ludzie. Utrata człowieczeństwa, gdy dryfujący na falach zaczęli w walce o miejsce na tratwie mordować się nawzajem, gdy ogarniał ich obłęd i halucynacje z powodu odwodnienia i hipernatremii.
"Krzyki i bezsilność... miałem w tedy jak inni, po prostu skoczyć i dać się objąć ciemności".
Kontradmirał szybkim ruchem zgarnął ze stolika swoją służbową broń, zbiegł po schodach i wyszedł do ogrodu. W dłoni ołowiany marynarzyk. McVay patrzy na niego, jak gdyby chciał przeprosić, błagać o wybaczenie. Drugą rękę, tę z rewolwerem, uniósł do skroni... Ciemność.



USS "Indianapolis" na kotwicy w Pearl Harbor, rok 1937.


By opowiedzieć Historię krążownika USS "Indianapolis", trzeba wspomnieć również kilka innych. Losy tego okrętu splatają się z losami wielu setek a nawet tysięcy, jeśli nie milionów ludzi. 10.000 ton żelaza przyniosło rozpacz i śmierć dwóm nacjom i stało się synonimem "posłańca śmierci", pomimo, że tak naprawdę za wszystkimi tymi nieszczęściami stali ludzie i ich nonszalancja.

piątek, 29 kwietnia 2016

"Bodrog" - "Kilka wcieleń Monitora"

SMS (Okręt Jego Cesarskiej Mości) "Bodrog" był jednostką Cesarsko-Królewskiej Marynarki Wojennej klasy monitor, a właściwie monitor rzeczny. Na przełomie XIX i XX wieku były to bardzo popularne okręty, dlaczego więc ten akurat ma być wyjątkowy? Nie wiele osób wie o tym, że "Bodrog" jest okrętem który wystrzelił pierwszą salwę Wielkiej Wojny. Dokładnie rzecz biorąc były to pierwsze strzały w ogóle, które zostały oddane jeszcze przed oficjalnym wypowiedzeniem wojny. Można więc rzec, iż fakt ten czyni z niego "Schleswig-Holsteina pierwszej wojny światowej". Mało tego, ów okręt służył 4 różnym nacjom, walczył w obu wojnach światowych i przetrwał do dziś...  

Załoga na pokładzie monitora SMS "Bodrog". Zemun 1914 rok 

Klasa monitor wywodzi się od pierwszego okrętu tego typu. Mianowicie od jednostki zbudowanej w 1862 roku na potrzeby Marynarki Unii, w trakcie wojny secesyjnej, USS "Monitor". W Europie, okręty te były szeroko stosowane na rzekach z powodu niewielkiego zanurzenia, do ostrzeliwania miast, umocnień i zwalczania wrogiej żeglugi rzecznej. Były również użyteczne przy ubezpieczaniu przepraw i przeprowadzaniu desantów.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Tirpitz - Ostatni pancernik Führera

"Tirpitz" - największy pancernik III rzeszy i najcięższy jaki widziała Europa do dziś. Ten olbrzym był bliźniaczą jednostka "Bismarcka", wypierał jednak 500 t wody więcej od swojego "brata". Hitler nazwał ten okręt "Dumą Kriegsmariene", jednak nie wziął on udziału w ani jednym morskim starciu, a salwę w stronę wroga z głównych baterii oddał jedynie dwa razy. Adolf Hitler chciał uzyskać panowanie na morzach i oceanach dzięki flocie takich właśnie pancerników. Jak się okazało zbudowano tylko dwa okręty typu Bismarck i obu nie udało się przetrwać wojny.

Pancernik "Tirpitz" nieopodal portu Wilhelmshaven.


poniedziałek, 6 lipca 2015

ORP "Orzeł" - Zaginiona legenda...

Legendarny okręt podwodny II Rzeczypospolitej, symbol ofiarności i patriotyzmu. Zbudowany głównie za składki polskiego społeczeństwa, które zebrało 8,2 miliona złotych, na koszty budowy "Orła".

ORP "Orzeł". Jeden z najnowocześniejszych okrętów podwodnych, na świecie lat '40, w służbie II RP.


 W holenderskiej stoczni De Schalde w Vlissingen zamówiono okręt, wraz z bliźniacza jednostką ORP "Sęp" oba miały kosztować 21 milionów złotych. Resztę kosztów budowy okrętów pokryto barterem w słodzie jęczmiennym. 15 stycznia 1938 roku "Orzeł" został zwodowany.

sobota, 25 kwietnia 2015

I-400 - Japoński lewiatan


I-400 w zatoce tokijskiej, po kapitulacji Japonii. Amerykańscy marynarze oglądają "Podwodny Krążownik" wrzesień 1945.

 I-400 i I-401 oraz I-402 to jedyne okręty klasy Sen-Toku. Były i są nadal największymi zbudowanymi łodziami podwodnymi o konwencjonalnym napędzie, ich wyporność wynosiła 6.500 ton.. Były rownież określane jako Podwodne krążowniki. Zostały wybudowane trzy, z osiemnastu zaplanowanych, potężnych jednostek. Pomysł całego przedsięwzięcia pochodził od samego admirała Isoroku Yamamoto i miał się stać bronią która rzuci Amerykanów na kolana. Domyślnie okręty miały niepostrzeżenie przedrzeć się do wybrzeży ameryki i dokonać ataków na Amerykańskie miasta. Łodzie podwodne posiadały hangar, który mieścił po 3 samoloty wodne Aichi M6A1 "Seiran" i dodatkowy czwarty, w częściach. Samoloty zdolne były do przenoszenia torpedy lub bomby do 800kg. ze względu na nikłą siłę, jaką stanowił arsenał lotniczy, rozważano użycie broni biologicznej przeciw metropoliom w USA. Sen-Toku są do tej pory jedynymi okrętami podwodnymi wyposażonymi w większą ilość własnych samolotów.

piątek, 17 kwietnia 2015

USS "Monitor" - Karuzela artyleryjska

USS "Monitor" był drugim na świecie okrętem wojennym (pierwszy był HMS "Trusty"), którego uzbrojenie było umieszczone w obrotowej wieży artyleryjskiej. Został on zbudowany jako odpowiedź na konfederacki okręt pancerny CSS "Virginia". Okręt zaprojektował szwedzki konstruktor Ericsson. Konstrukcja była opisywana jako pudełko sera na deseczce. Jego Twórca był zdania, iż najlepszą obroną przeciw ostrzałowi będzie zminimalizowanie powierzchni w którą można trafić. Jednostka posiadała płaski kadłub o wolnej burcie wysokości 36cm. Nad powierzchnię wody wystawała jedynie wieża artyleryjska i sterówka umieszczona na dziobie. W sterówce operowali sternik i dowódca, było to problemem, gdyż kapitan mógł się komunikować z wieżą jedynie za pomocą gońców. "Monitor" nie posiadał kominów, aby zapewnić ciąg kotłom zamontowano wentylatory. Jeden napowietrzał wnętrze okrętu, drugi zapewniał pracę pieców. Napęd stanowiła jedna maszyna parowa o mocy 320KM zasilana przez dwa kotły.  Zakładana prędkość jednostki 8 węzłów nie została nigdy osiągnięta, a okręt dla szybszego przemieszczania trzeba było holować.

1864 James River. W łodzi wiosłowej żołnierze Federalnej Marynarki Wojennej, w trakcie okrętowania na USS "Onondaga" okręt klasy "Monitor". Krótko przed ekspedycją skierowaną przeciwko "Konfederackiemu Wybrzeżu Atlantyckiemu".

Pancerz wieży składał się z ośmiu 1 calowych, walcowanych blach, nakładanych na siebie i nitowanych. W tamtym okresie amerykańskie huty nie były w stanie produkować grubszych blach niż 1cal. Okazało się, że przy trafieniu w wieżę, kula armatnia wstrzeliwała nity do wnętrza okrętu raniąc załogę.Od góry była otwarta i zabezpieczona, swego rodzaju kratownicą, złożoną z 36 szyn kolejowych. Pozwalało to odprowadzać gazy prochowe. Podobnie zabezpieczone były otwory wentylacyjne.

czwartek, 12 marca 2015

HIJMS Nagato - Przetrwał by umrzeć

Załoga pancernika "Nagato" na niedawno zamontowanym maszcie typu "pagoda", rok 1937.

Stępkę pod ten pancernik podłożono 28 sierpnia 1917, do służby został wcielony w 1920 roku. Był pierwszym drednotem (pierwszym pancernikiem świata) wyposażonym w artylerię główną kalibru przekraczającego 400 mm. 8 dział o kalibrze 410mm. Pierwotnie miał standardowe opancerzenie w postaci kombinacji pancernych pasów na cieńszych pancernych podkładach. W roku 1936 przeszedł gruntowną modernizację. Zainstalowano artylerię przeciw lotniczą, i na rzecz dział kal. 140mm zamontowano 8 uniwersalnych dział 127mm. Zmodernizowano kotły z węglowych na opalane ropą. Co zwiększyło również zasięg pancernika. Dodano katapultę dla samolotów. Rufa okrętu została natomiast przedłużona o ponad 8m. 

Artyleria główna HIJMS "Nagato" Dziala kalibru 410mm.

HIJMS "Nagato" Otrzymał swoją nazwę od prowincji na wyspie Honshu. Chrzest bojowy odebrał w trakcie wojny chińsko - japońskiej. Wraz z wybuchem II wojny światowej "Nagato" został okrętem flagowym japońskiej floty i punktem dowodzenia admirała Isoroku Yamamoto (utracił tę rolę po wejściu do służby pancernika Yamato).  W trakcie ataku na Pearl Harbor osłaniał wycofujące się okręty, nie uczestniczył jednak w bitwie. W trakcie bitwy o Midway nie zobaczył pola walki. Pierwsze dwa lata Wojny na Pacyfiku, spędził na bezpiecznych wodach szkoląc załogę.


poniedziałek, 9 lutego 2015

"Roma" - Smutny los pięknego pancernika

Włoski pancernik Roma na kotwicy w porcie La Spezia w 1943.


"Roma" Był trzecim pancernikiem typu Littorio, miał jednak zwiększoną o 3 m długość całkowitą. Wodowanie okrętu nastąpiło 9 czerwca 1940 roku, prace wykończeniowe na pancerniku trwały jednak do 14 czerwca 1942 roku i w tym dniu wszedł on do służby w Regia Marina. Wyporność całkowita okrętu wynosiła 45.000, był długi na 234m i szeroki na 32m. 

piątek, 6 lutego 2015

Mogami - Pechowy samuraj

IJN Mogami (w wersji lekkiego krążownika) w trakcie rejsu próbnego 20 marzec 1935.

"Mogami" został zwodowany 14 marca 1934 jako lekki krążownik. Okręt projektowano w zgodzie z postanowieniami Traktatu Waszyngtońskiego, który ograniczał wyporność budowanych okrętów. Aby ją zmniejszyć, w konstrukcji nadbudówki zastosowano aluminium, a do łączenia niektórych części kadłuba wykorzystano spawanie zamiast nitowania.

czwartek, 5 lutego 2015

Duane - Krótka służba


USS Duane w porcie w Neapolu. Sierpień 1944
 Jednostka USS Duane została przebudowana na okręt dowodzenia siłami desantowymi jako pierwszy spośród patrolowców typu „Treasury”. Konwersję Duane zakończono w dniu 6 marca 1944 roku, po czym do 19 marca przeszedł próby morskie. Jedyną operacją desantową, w której wziął udział Duane była operacja

niedziela, 1 lutego 2015

Morski rajd

1 stycznia 1945. Pancerniki USS Pensylwania i USS Colorado prowadzą trzy ciężkie krążowniki USS Louisville, USS Portland i USS Columbia do Golfu Lingayen, na krótko przed bitwą o Luzon na filipinach.

Zdjęcie w dużej rozdzielczości


Do przeprowadzenia uderzenia na Luzon wyruszyła po­tężna flota (dowódca adm. Thomas Kinkaid) złożona z 6 pancerników, 18 lotniskowców eskortowych, 11 krążowników, 185 niszczycieli, 65 trałowców i kilkuset innych jed­nostek (łącznie 685 okrętów). Japończycy rzucili do ataku lotników-samobójców kamikaze, którzy od 3 do 13 stycznia uszko­dzili 44 okręty amerykańskie (w tym pancerniki New Mexico, California i Mississippi). 9 stycznia 1945 r. oddziały 6 armii dowodzo­nej przez gen. Kruegera wysadziły desant w zatoce Lingayen (w miej­scu, gdzie 4 lata wcześniej lądowa­li Japończycy); do wieczora 68 tys. żołnierzy ze sprzętem zeszło na brzeg. Dowodzący obroną Luzonu gen. Tomoyuki Yamashita skiero­wał natychmiast do tego rejonu 30 tys. żołnierzy. Silna obrona za­hamowała ruch wojsk amerykań­skich w stronę Manili.