środa, 12 sierpnia 2026

Chłopcy z „Parasola”. Śladami wolności, krwi i warszawskich ruin

Są w historii wydarzenia, o których nie da się pisać jedynie chłodnym językiem faktów i statystyk. Powstanie Warszawskie to nie tylko liczby oddziałów, Zdobyte ulice czy dzielnice stolicy. To przede wszystkim splecione losy młodych ludzi, którzy w sierpniu 1944 roku rzucili swoje młode życie na szalę wolności. Przeglądając pożółkłe wspomnienia żołnierzy Batalionu „Parasol”, wkraczamy w sam środek tamtych 63 dni: od entuzjazmu pierwszych strzałów na Woli, przez piekło rzezi i ruin Starówki, po samotną walkę na Czerniakowie.


Żołnierze zgrupowania "Radosław" w jego skład wchodził Batalion "Parasol".

Początek sierpnia w Warszawie miał smak nagłego wybuchu pękniętej po latach niewoli tamy. Pierwsze patrolujące ulice oddziały witały okna uchylane przez staruszków dających pasterskie błogosławieństwo i mieszkańców, którzy na rogu Młynarskiej i Obozowej własnymi rękami wznosili barykady.

piątek, 24 lipca 2026

"Gomorrah" - Gdy zapłonął Hamburg

 

Sobotnia noc 24 lipca 1943 roku była czarna i cicha. W kabinie Halifaxa tą ciszę zagłuszały jednak 4 olbrzymie silniki, które pracowały bez przerwy już od kilku godzin. Flight Lieutenant John Petrie-Andrews siedział za sterami maszyny i w skupieniu trzymał ją na kursie wskazywanym przez nawigatora. Księżyc, którego połówka tarczy przebijała się przez wysokie chmury, zaglądał od czasu do czasu do kabiny brytyjskiego bombowca. John znał cel… Hamburg. Więcej nie dowiedział się na odprawie na lotnisku Graveley przed wylotem, więcej go też nie interesowało. Wiedział, że znajdują się tam stocznie i rejony przemysłowe. Na mapie był po prostu zaznaczony punkt i tam zamierzali zrzucić swój zabójczy ładunek. John wyjrzał przez szyby kabiny na pozostałe, towarzyszące mu bombowce. Były wszędzie, 800 maszyn Royal Air Force wolno sunęło przez nocne niebo ku wyznaczonemu celowi.

 

Brytyjski bombowiec na tle płonącego Hamburga. Lipiec 1943 roku.

Gdy zaczęło się piekło, Alwin Bellmann był na swoim stanowisku, przy jednym z dział FlaK baterii przeciwlotniczej na rzece Alster. Nad miastem pojawiły się nagle setki wrogich bombowców, których radiowe urządzenia namierzające po prostu nie widziały. Basowe dudnienie i sylwetki samolotów przemykające przez smugi reflektorów wycelowanych w ciemne niebo, udowadniały jednak, że urządzenia się mylą. Na jego stanowisku zawrzało, towarzysze zaczęli gorączkowo kręcić korbami, próbując ustawić FlaK na cel przy pomocy optycznych celowników. Ktoś krzyknął, by Alwin się wreszcie ruszył i zaczął podawać amunicję.

środa, 15 lipca 2026

Jeźdźcy torped - Włoska podwodna niespodzianka

„Olterra” była tankowcem używanym przez Regia Marina podczas niektórych operacji specjalnego oddziału uderzeniowego włoskiej marynarki X Flottiglia MAS wymierzonych przeciwko brytyjskiej bazie morskiej na Gibraltarze podczas II wojny światowej. Ten statek, pierwotnie używany do handlu między Hiszpanią a Królestwem Włoch, po przystąpieniu tego drugiego państwa do wojny, aby nie wpaść w ręce aliantów, został samozatopiony 10 czerwca 1940 roku w pobliżu hiszpańskiego miasta portowego Algeciras. Później, za milczącą zgodą władz hiszpańskich, został przekształcony w tajną bazę, w której montowano torpedy wolnobieżne Siluro a Lenta Corsa (SLC), które wykorzystywano do ataku na statki zakotwiczone na Gibraltarze.


"Olterra" zacumowana do zezłomowania w 1961 roku.


Historia szalonych „jeźdźców torped” sięga jednak dalszych lat. Zanim tuż pod nosem Brytyjczyków Włosi dokonywali swoich operacji specjalnych, o efektywności załogowych torped przekonała się marynarka wojenna innego państwa.

czwartek, 25 czerwca 2026

202. Batalion Schutzmanschaft - Mundur zdrajcy, misja obrońcy. Tragiczny paradoks polskiej „Szumy”

W polskiej pamięci historycznej jedno twierdzenie uchodzi za nienaruszalny dogmat: jako jedyni w okupowanej Europie nie wystawiliśmy u boku Hitlera żadnego kolaboracyjnego legionu. Nie mieliśmy swojego Quislinga, nie stworzyliśmy polskiej dywizji SS. I choć w ogólnym rozrachunku to prawda, historia lubi skrywać w swoich okruchach fakty, które burzą czarno-biały spokój sumienia. 


Goniec Krakowski wydanie ze stycznia 1944 roku

Jednym z nich jest opowieść o ponad czterystu mężczyznach, którzy latem 1942 roku założyli zielone mundury i przypięli do pasów niemieckie ładownice. Poznajcie dzieje Schutzmannschaftsbataillon 202 – jedynej polskiej formacji zmilitaryzowanej policji pomocniczej, która operowała u boku Niemców.

środa, 20 maja 2026

"Swordfish", czyli torpedowa siatka na zakupy

Chociaż ten bombowiec torpedowy Brytyjskiej Marynarki Wojennej był współczesny Spitfire'owi, był już przestarzały w momencie wejścia do służby jesienią 1938 roku. Mimo to zatopił większy tonaż statków niż jakikolwiek inny bombowiec torpedowy podczas tej wojny. Nawiasem mówiąc, okazał się lepszy od maszyny, która miała go zastąpić.



Fairey Swordfish


„Stringbag” („siatka na zakupy”) tak kpiąco nazywany był przez żołnierzy „Swordfish”. Lotnicy mieli na myśli jego osobliwy wygląd, jednak ten pseudonim tak naprawdę podkreślał jego elastyczność w zakresie przenoszonych ładunków. Załogi z czasem, używając tego określenia, wyrażały uznanie dla zdolności „upchania” w nim szerokiej gamy nieporęcznego sprzętu tak jak w elastycznej torbie na zakupy. Jako bombowiec torpedowy na pokładzie lotniskowca był również łatwy w obsłudze. Udawało mu się nawet wystartować bez konieczności ustawiania lotniskowca pod wiatr. „Swordfish” dobrze radził sobie też na wzburzonym morzu.

niedziela, 17 maja 2026

Kolonialna gorączka w Niemczech - Początek

Kolonie? Nie, dziękuję! Jeszcze w 1881 roku Otto von Bismarck zapewniał:

»Dopóki jestem kanclerzem Rzeszy, nie będziemy angażować się w politykę kolonialną«


Budowa kolei w niemieckim Kamerunie lata 80 XIX wieku.


Priorytety leżały gdzie indziej. Po pierwsze, młoda jeszcze Rzesza Niemiecka musiała pozyskać zaufanie innych państw, aby umocnić swoje miejsce na Europejskiej scenie, a na tym etapie polityczne gry siłowe były raczej kontr produktywne.
Poza tym Bismarck uważał nabywanie kolonii za nieobliczalne ryzyko finansowe. Wielu Niemców początkowo postrzegało sprawy w ten sam sposób. 

środa, 13 maja 2026

Pływające trumny Stalina. Piekło na pokładach floty GUŁagu


Dla tysięcy więźniów radzieckich łagrów droga na Kołymę nie kończyła się na wielotygodniowej podróży bydlęcymi wagonami przez Syberię. Najgorszy etap – ten, o którym krążyły mrożące krew w żyłach legendy – zaczynał się w portach Dalekiego Wschodu. To tam, w mrocznych czeluściach ładowni statków „floty śmierci”, człowiek przestawał być jednostką, a stawał się jedynie elementem „ludzkiego ładunku”.


Statek "Odessa" w porcie we Władywostoku. Jedna z jednostek "Floty Gułagu"