sobota, 12 września 2015

Sierpień 1939 - Preludium do piekła

Falstart

Sobota 26 sierpnia 1939, godzina 4:40. Oberleutnant Albert Herzner na czele swoich ludzi, zgodnie z planem "Fall Weiß" przekracza granicę słowacką i wkracza na terytorium Polski. Na przełęczy Jabłonkowskiej zajmują stację kolejową w Mostach. Zgodnie z rozkazem, mieli ją utrzymać wraz z tunelem kolejowym do czasu przybycia niemieckiej 7 dywizji piechoty, która powinna ruszyć z kierunku Słowacji. Tak miała się zacząć Hitlerowska agresja na Polskę, jednak ofensywa rozpoczęła się dopiero 6 dni później. Niemniej jednak dywersanci na czele oficera Abwehry zajęli stację i podeszli pod tunel. Dlaczego?

Oberleutnant Albert Herzner (w centrum, w mundurze) i jego bojówkarze. Słowacja sierpień 1939.


W pierwszej wersji Hitler planował rozpocząć wojnę z Polską właśnie z 25 na 26 sierpnia. Jednak dzień wcześniej został podpisany układ Polsko - Brytyjski, a Francja zapewniła o wsparciu w razie agresji z zewnątrz. Dodatkowo Mussolini odmówił przyłączenia się Włoch do agresji na Polskę. To zmusiło Führera do odwołana ataku w ostatniej chwili. Jednak rozkaz nie dotarł do wszystkich na czas, zawiodła radiostacja.

Kiedy jedna z grup dywersyjnych strzelając zajęła budynek kolejowy, zawiadowca i żandarm zdołali się wymknąć. Zaalarmowali polskich żołnierzy, stacjonujących w pobliskiej szkole. Inni bojówkarze podchodząc pod tunel natknęli się na polską drużynę CKMu, która odpędziła ich ostrzałem. Tunel był zaminowany, jednak oficer służbowy z Cieszyna odmówił wysadzenia go w powietrze.

Budynek stacji kolejowej w Mostach, na Przełęczy Jabłonkowskiej w 1939 roku.


 Kiedy stało się jasnym, że 7 Dywizja Wehrmachtu nie przybędzie, a na stację zmierza Polska Kompania Obrony Narodowej z Jabłonkowa, Herzner podjął decyzję o wycofaniu się. Zdawał sobie sprawę, że w walce z oddziałami ON, jego grupa nie ma najmniejszych szans. Odwrót na Słowację, w świetle dnia był również ryzykowny. Dywersanci zdecydowali się zająć pociąg podstawiony dla robotników i z dużą prędkością sforsować tunel w stronę granicy. Plan nie wypalił. Polscy saperzy zdołali rozkręcić tor i zwrotnice 300m przed tunelem i wraz z plutonem piechoty podporucznika Lichtera ostrzelali wroga. Grupa dywersantów uciekła w popłochu do lasu, gubiąc po drodze broń i amunicję. Udało im się jednak zbiec i około godziny 13:30 dotarli na Słowację.
Następnego dnia po tym zdarzeniu przedstawiciel niemiecki w randze kapitana przeprosił generała Józefa Kustonioa za ów "incydent". Noska ranga emisariusza wywołała oburzenie strony polskiej. W efekcie dowódca 7 Dywizji Piechoty generał major Eugen Ott oficjalnie przeprosił Polaków "za pożałowania godny incydent spowodowany, przez niepoczytalnego osobnika."
Gdy 1 września ta sama dywizja stanęła u wjazdu do tunelu w Jabłonkowie, polscy saperzy, pamiętając zajście z przed 6 dni, wysadzili go bez rozkazu w powietrze. Dzięki temu zablokowane zostało najdogodniejsze połączenie kolejowe między Śląskiem, Słowacją i Węgrami. Ruch kolejowy nie był możliwy aż do lutego 1940 roku.    
     
Dywersja

Prowokacja Gliwicka, była częścią operacji "Himmler", szeregu działań dywersyjnych w 39 miejscach wzdłuż granicy z Polską. Działania w przededniu wojny, oraz pierwszych dniach września, miały na celu obarczenie Polaków winą za jej wybuch.
Akcją w Gliwicach na rozkaz szefa SD Reinharda Heydricha dowodził sturmbahnführer Alfred Naujocks.

Po lewej stoi Alfred Naujocks, przy biurku po prawej Reinhard Heydrich


31 sierpnia o godzinie 20:00 wraz z przebranymi w cywilne ubrania ludźmi dokonał napadu na niemiecką stację radiową. Tu mamy do czynienia z dwoma wersjami wydarzeń. Część opracowań podaje, że byli to kryminaliści, którym obiecano umorzenie kar. W innych źródłach można przeczytać, iż byli to żołnierze SS. W każdym razie oddział przebrany za "Powstańców Śląskich" wpadł do budynku rozgłośni, w której akurat retransmitowano program z Wrocławia. Po zajęciu budynku nie można było znaleźć mikrofonu. Napastnicy nie wiedzieli, że radiostacja nie posiada studia mikrofonowego. Był jedynie "mikrofon burzowy", służący do nadawania komunikatu o zbliżającej się burzy i przerwie w nadawaniu programu. Po dość długich i intensywnych poszukiwaniach w końcu udało się odnaleźć mikrofon. Grupa Naujocksa nadała komunikat w języku polskim. Dokładna treść nie jest znana, ponieważ ze względów technicznych udało się nadać jedynie krótki komunikat, słyszalny zaledwie w promieniu kilkudziesięciu kilometrów: „Uwaga! Tu Gliwice. Rozgłośnia znajduje się w rękach polskich…” Po tych słowach radio zamilkło i było słychać jedynie szum. Według innych źródeł komunikat miał być fragmentem przemówienia Józefa Becka z 5 maja 1939 roku: "Od Bałtyku Polska odepchnąć się nie da! My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor."
Na miejsce prowokacji napastnicy przyprowadzili wcześniej schwytanego obywatela niemieckiego, polskiego pochodzenia. Niejakiego Franciszka Honioka, uczestnika III Powstania Śląskiego, którego zastrzelili w budynku. Miał być to dowód na prawdziwość polskiej agresji.

Budynek i maszty Radiostacji Gliwickiej. Rok 1939


 Ze względu na fakt, iż akcja okazała się fiaskiem i komunikatu prowokatorów prawie nikt nie słyszał. Całą sprawę nagłośniło radio Berlin. Cała sprawa nie miała być pretekstem do ataku na Polskę, a jedynie usprawiedliwieniem, wdrożonych już w ruch wydarzeń. Prawdziwy przebieg prowokacji w Gliwicach świat poznał dopiero w trakcie procesu norymberskiego, dzięki zeznaniom Naujocksa:

Dokument Nr 27-51 z Procesu Norymberskiego 
"Około 10 sierpnia 1939 roku, komendant SIPO i SD, Reinhard Heydrich, osobiście rozkazał mi przeprowadzić atak (dywersje) na rozgłośnię radiowa w Gliwicach (Gleiwitz) kolo granicy z Polską w sposób sugerujący, że atakującymi była strona polska. Heydrich powiedział: "Potrzebujemy dowodu na atak Polaków który możemy przedstawić zarówno naszej jak i zagranicznej prasie". Otrzymałem rozkaz udania się do Gliwic z 5 czy 6 funkcjonariuszami SD i wyczekiwać na hasło od Heydricha aby rozpocząć akcję. Polecono mi wtargnąć do radiostacji i zabezpieczyć ją na czas w którym mówiący po polsku Niemiec wygłosi przemówienie. Heydrich powiedział mi że treść przemówienia po polsku zawierać ma stwierdzenie, że nadszedł czas na rozprawę z Niemcami i na rozpoczęcie ataku na Rzesze. Heydrich nadmienił także, że najazd Niemiec na Polskę jest kwestią najbliższych paru dni." 

Niemcy dokonali równolegle, jeszcze wielu innych akcji dywersyjnych, jak na przykład Atak na niemiecką placówkę celną w Stodołach pod Raciborzem. Gdzie przebrani tym razem w polskie mundury Niemicy, pod dowództwem sturmbahnnführera Hofmanna Wtargnęli do budynku i zdemolowali go. Inny oddział ostrzelał leśniczówkę w Byczynie i następnie uciekł.
Wszystkie te operacje miały służyć temu by sprzymierzeńcy Polski uwierzyli, iż to właśnie Polacy zaatakowali Rzeszę, która teraz musi się jedynie bronić. Oraz na potrzeby propagandy i wzbudzeniu we własnym narodzie "ducha walki".    


Powiązane artykuły

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentuj - to dla mnie najlepsza motywacja.