środa, 20 maja 2026

"Swordfish", czyli torpedowa siatka na zakupy

Chociaż ten bombowiec torpedowy Brytyjskiej Marynarki Wojennej był współczesny Spitfire'owi, był już przestarzały w momencie wejścia do służby jesienią 1938 roku. Mimo to zatopił większy tonaż statków niż jakikolwiek inny bombowiec torpedowy podczas tej wojny. Nawiasem mówiąc, okazał się lepszy od maszyny, która miała go zastąpić.



Fairey Swordfish


„Stringbag” („siatka na zakupy”) tak kpiąco nazywany był przez żołnierzy „Swordfish”. Lotnicy mieli na myśli jego osobliwy wygląd, jednak ten pseudonim tak naprawdę podkreślał jego elastyczność w zakresie przenoszonych ładunków. Załogi z czasem, używając tego określenia, wyrażały uznanie dla zdolności „upchania” w nim szerokiej gamy nieporęcznego sprzętu tak jak w elastycznej torbie na zakupy. Jako bombowiec torpedowy na pokładzie lotniskowca był również łatwy w obsłudze. Udawało mu się nawet wystartować bez konieczności ustawiania lotniskowca pod wiatr. „Swordfish” dobrze radził sobie też na wzburzonym morzu.
Pomimo płóciennego pokrycia kadłuba i skrzydeł samolot okazał się zaskakująco wytrzymały. Jedna z tych maszyn, która zaatakowała „Bismarcka”, wrócił na swój lotniskowiec podziurawiona ponad setką pocisków przeciwlotniczych.

Ówczesna doktryna ataku wymagała od „Swordfisha” zrzucenia torpedy dobre 900 metrów od celu. Ich niska prędkość zbliżania się, wynosząca około 160 kilometrów na godzinę, dawała wrogim okrętom aż do dwóch minut na zestrzelenie atakującego bombowca torpedowego. Jednak Dla przeciwnika, który oczekiwał i był przygotowany na najnowocześniejsze samoloty, „Swordfish” niejednokrotnie stawał się śmiertelną niespodzianką. Tak też się stało, gdy Bismarck został zatopiony w maju 1941 roku. Niemiecka obsługa FlaKów na tym potężnym pancerniku była słabo przygotowana na powolne i nisko lecące samoloty. Ostatecznie jednej z maszyn startujących z lotniskowca „Ark Royal” udało się uszkodzić przekładnię sterową niemieckiego giganta.


"Swordfish" rzuca torpedę w trakcie ćwiczeń, rok 1938


Kolejnym przykładem skuteczności tych „latających przeżytków” może być akcja, która miała miejsce nieco wcześniej.

Dwadzieścia maszyn „Swordfish” zdewastowało włoską bazę morską w Tarencie podczas ataku w nocy z 11 na 12 listopada 1940 roku. Maszyny zatopiły trzy pancerniki i dwa statki wsparcia oraz uszkodziły dwa niszczyciele. Brytyjczycy stracili w tym ataku tylko dwie maszyny pod naporem obrony przeciwlotniczej, która miała wystrzelić w kierunku tych samolotów około 13 tysięcy pocisków przeciwlotniczych.

Samolot nie był jednak przyjaznym miejscem dla pilota i załogi. W otwartym kokpicie osłoniętym jedynie dwoma owiewkami przed miejscem pilota i nawigatora lotnicy byli całkowicie oddani humorom pogody, nie istniała również żadna osłona przed kulami innych samolotów, ostrzałem przeciwlotniczym oraz odłamkami tych pocisków. Poczałkowo komunikacja między załogą odbywała się za pomocą rur komunikacyjnych a pomiędzy samolotami eskadry za pomocą lamp. Załogę samolotu stanowiły trzy osoby: Pilot za nim nawigator-bombardier i strzelec-obserwator. Ten ostatni miał do dyspozycji jeden karabin maszynowy Vickers K lub Lewis kalibru 7,7 mm. W kadłubie znajdował się jeszcze jeden karabin Vickersa po prawej stronie miejsca pilota, strzelający przez śmigło. Pod kadłubem najczęściej wisiała 700-kilogramowa torpeda, maszyna mogła również przenosić 680 kg bomb, min morskich oraz osiem brytyjskich rakiet typu RP-3. Jedna torpeda typu Mark-XII była w stanie w ciągu kilku minut zatopić jednostkę pływającą o wyporności 10 tysięcy ton. Jedną z osobliwości tego samolotu znajdowała się w górnym lewym skrzydle, mieściła się tam w specjalnym schowku samopompująca łódź ratunkowa, która rozwijała się automatycznie w przypadku awaryjnego lądowania.


Samoloty "Swordfish" na HMS Victorious, 24 Maja 1941 roku, dzień przed atakiem na pancernik "Bismarck".


W międzyczasie starano się o godnego następcę „Swordfisha”. Już w 1939 roku do służby weszły samoloty Fairey Albacore, jednak okazały się mniej skuteczne i gorsze w eksploatacji od swojego poprzednika. Produkcję tych maszyn zaprzestano w 1943 roku, natomiast „Swordfishe” produkowano jeszcze do 1944 roku. Samolot używany był bojowo przez całą wojnę i oficjalnie wycofano go ze służby w maju 1945 roku. Późnym latem 1946 roku ostatnia eskadra szkoleniowa wyposażona w ten typ maszyn została rozwiązana, po czym tylko kilka egzemplarzy pozostało w służbie do wykonywania różnych zadań w kilku bazach lotniczych marynarki wojennej.




Materiały źródłowe:

A. H. Taylor - "Fairey Aircraft since 1915"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentuj - to dla mnie najlepsza motywacja.