![]() |
| Żołnierz na tle plakatu propagandowego z września 1939 roku. |
Z pewnością jest wielu takich bohaterów i z pewnością historii wielu nigdy nie poznamy. Tym ważniejsze jest to, aby przypominać pamięć o tych, których walka została zapamiętana.
![]() |
| Żołnierz na tle plakatu propagandowego z września 1939 roku. |
![]() |
| Zdobyta przez powstańców pantera ochrzczona najpierw "Pudel" a następnie "Magda", stoi na ulicy Okopowej. |
"Po jakimś czasie, 7 maja, zabrali mnie do Gusen. Było nas wielu, oczywiście nie tylko Włochów; myślę, że było tam ze dwieście osób. Szliśmy pieszo; Mauthausen dzieli od Gusen siedem kilometrów. Ja miałem jakieś zepsute drewniaki, bo przed wyjściem przyszedł do mnie kapo bloku 14 i zabrał mi moje. Podczas gdy Mauthausen było obozem, w pewnym sensie, umocnionym, zamkniętym murami wysokimi na trzy metry, Gusen miał charakter bardziej polowy i był o wiele mniejszy, też dużo gorszy, bo uważano go za obóz pracy, czyli za prawdziwy obóz eliminacji podlegający Mauthausen.
Kommando w Gusen było podzielone na trzy osobne obozy - Gusen 1, gdzie umieszczono mnie; ten był największy, jedyny, w którym mieścił się Revier, szpital; zaraz obok, oddzielony jedynie murem, znajdował się Gusen 2, gdzie więźniowie jeśli było to w ogóle możliwe, byli traktowani jeszcze bardziej nieludzko; Gusen 3 był niewielkim miejscem składowania szczątek ludzkich i dopiero w ostatnich dniach dowiedzieliśmy się o jego istnieniu."
"Jedynym precyzyjnym oskarżeniem - i to wyjaśniło literę "J" na aktach - był fakt udzielenia pomocy żydowskiej uczennicy na Akademię Brera, co nie było nawet prawdą. Pomogłem jej tak, jak jakiemukolwiek innemu uczniowi, który potrzebował by pomocy. Po prostu nie mogłem znieść widoku tej biednej dziewczyny, ładnej i sympatrycznej, odstawionej na bok, jakby była jakąś jadowita bestią; moi niedorzeczni koledzy z pracy traktowali te rzeczy z powaga; i to właśnie jeden z nich doniósł o tym zdarzeniu."
Najpierw osadzono go w więzieniu w San Vittore, a następnie, po miesiącu, przewieziono do Mauthausen w Austrii pod Linzem i ostatecznie do podobozu Gusen. To właśnie tam powstały jego dzienniki w formie listów do żony.
Kilka (mam nadzieję) interesujących faktów związanych z pierwszą wojną światową. By nie przedłużać niepotrzebie zaczynamy.
Pytanie 1. Gdzie w latach 1914-1918 były prowadzone działania wojenne?
Europa była głównym teatrem wydarzeń dla wojny, która zniszczyła stary świat ponad 100 lat temu. Geograficzny jej wymiar obejmował jednak regiony i kraje na wszystkich kontynentach. Pobocznymi frontami były Bliski i Środkowy Wschód, a także kolonie niemieckie w Afryce, Azji, na Pacyfiku, Kaukazie i wszystkich oceanach. Nawet do indyjskiego miasta portowego Madras (obecnie Chennai) zawitała wojna, gdy w nocy 22 września 1914 roku, niemiecki krążownik SMS "Emden" ostrzelał port oraz miasto. Zniszczenia były co prawda marginalne, jednak w mieście wybuchła panika a Brytyjczycy doznali poważnego uszczerbku na swym prestiżu. Ten sam okręt, zamaskowany jako angielski krążownik poprzez dodanie czwartego Komina-Atrapy, wpłynął do portu Penang w Malezji i zatopił francuski kontrtorpedowiec oraz rosyjski mały krążownik, uszkadzając przy okazji kilka innych brytyjskich okrętów. By w końcu 14 listopada 1914 roku samemu paść ofiarą australijskiego krążownika HMAS "Sydney".
![]() |
| SMS "Emden" w Kanale Kilońskim (Kaiser Wilhelm Kanal). |
Niektóre kraje Ameryki Środkowej również wypowiedziały wojnę Niemcom i Austro-Węgrom. W wojnę bezpośrednio i pośrednio zaangażowanych było około 40 państw, w tym kolonie Imperium Brytyjskiego. Kraje takie jak Hiszpania, Szwajcaria i Argentyna pozostały neutralne. Pomimo wypowiedzenia wojny Niemcom i Austro-Węgrom, niektóre państwa a w szczególności kraje Ameryki Środkowej nie wysłały żadnych żołnierzy do walki z wrogiem a ich udział w wojnie był czysto teoretyczny.
Dziś inaczej niż zwykle. Raczej nie podejmuję się recenzji książek w klasycznym znaczeniu tego terminu. Wolę opowiedzieć jakąś ciekawą historię opartą o fragment interesującej lektury i w ten sposób przybliżyć walory danej pozycji. Jednak zazwyczaj mam w ręku książki stricte historyczne. Tym razem otrzymałem jednak kryminał i to w dwóch częściach. Ciężko więc tworzyć opowieść z opowieści, tym bardziej że autorem jest Jarosław Sokół, świetny twórca historycznej książki akcji.
Przejdźmy może jednak do samej książki, którą wydało Wydawnictwo Dolnośląskie, Pierwszy tom nosi tytuł "Wyspa zero". Jak można się dowiedzieć z opisu wydawcy, akcja rozpoczyna się tam, gdzie kończy się wojna, czyli w maju 1945 roku. Losy bohaterów wpisane są w ten chaotyczny czas, jaki zapanował na ziemiach odzyskanych tuż po klęsce III Rzeszy.
"Milicja ukraińska aresztowała nauczycieli i pozostałych podstępem. Część zatrzymano podczas narady 8 sierpnia (1941 roku), a resztę w domach. Funkcjonariusze przychodzili do domów nauczycieli i prosili ich, żeby dana osoba poszła z nimi do siedziby Gestapo, żeby złożyć wyjaśnienia. Czynili to grzecznie, kulturalnie. Polacy, nie podejrzewając niczego udawali się z nimi, myśląc, że to jakieś nieporozumienie. Z siedziby Gestapo już nie wracali. Akcja trwała według relacji świadków przez trzy dni. Każdy z nauczycieli był doprowadzany najpierw do siedziby Gestapo. Tu sprawdzano personalia przesłuchiwano. Zajmowali się tym dwaj gestapowcy — Johann i Willi Maurerowie, których później mieszkańcy Stanisławowa nazwali "krwawymi braćmi". Przesłuchiwania trwały całą noc. Aresztowani byli maltretowani i bici. Niemcom pomagali w tym ukraińscy milicjanci, którzy na rozkaz zmieniali się w bestie, bijąc aresztowanych nogami od stołów lub nogami drewnianych krzeseł. Nad ranem wywożono aresztowanych samochodami pod plandekami do Czarnego Lasu, odległego od centrum miasta o jakieś osiem kilometrów i tu zmaltretowanych rozebranych do bielizny Polaków pod nadzorem gestapowców rozstrzeliwali ukraińscy milicjanci nad dziewięcioma dołami śmierci, wykopanymi przez zapędzonych do tego mieszkańców wsi Pawełka. [...]
Ukraińscy milicjanci uczestniczyli też w innych mordach polskiej inteligencji. 11 lipca 1941 r., jak pisze Grzegorz Hryciuk, aresztowano we Lwowie kilkuset studentów z polskich uczelni, z niższych, jeszcze nieprzetrzebionych roczników, chłopców mających po osiemnaście, dziewiętnaście i dwadzieścia lat, i osadzono w Komendzie Milicji Ukraińskiej we Lwowie. Wyselekcjonowano z nich około setkę studentów i rozstrzelano. Nie wiadomo nawet gdzie. Po prostu zniknęli bez śladu".
![]() |
| Dwaj profesorowie z całego grona zamordowanych lwowskich akademików przez Niemców i Ukraińców w czerwcu 1941 roku. |