poniedziałek, 23 listopada 2015

Tirpitz - Ostatni pancernik Führera

"Tirpitz" - największy pancernik III rzeszy i najcięższy jaki widziała Europa do dziś. Ten olbrzym był bliźniaczą jednostka "Bismarcka", wypierał jednak 500 t wody więcej od swojego "brata". Hitler nazwał ten okręt "Dumą Kriegsmariene", jednak nie wziął on udziału w ani jednym morskim starciu, a salwę w stronę wroga z głównych baterii oddał jedynie dwa razy. Adolf Hitler chciał uzyskać panowanie na morzach i oceanach dzięki flocie takich właśnie pancerników. Jak się okazało zbudowano tylko dwa okręty typu Bismarck i obu nie udało się przetrwać wojny.

Pancernik "Tirpitz" nieopodal portu Wilhelmshaven.


piątek, 13 listopada 2015

Niedźwiedź Wojtek - Kolega z wojska

Dziś historia jednym dobrze znana, dla innych w ogóle - a wręcz nieprawdopodobna.
Historia Wojtka zaczęła się dla niego równie tragicznie, jak dla jego późniejszych towarzyszy.
Kiedy 22 czerwca 1941 roku III Rzesza zaatakowała ZSRR, Sowieci automatycznie stali się sprzymierzeńcem mocarstw zachodnich. 14 sierpnia 1941 roku podpisano umowę wojskową, na mocy której zaczęto formować Wojsko Polskie na wschodzie, jego dowódcą stał się generał Władysław Anders. Żołnierzom, oczywiście tym którzy przeżyli sowiecką kaźnie po 39, udzielono "amnestii".  Wszyscy chcący walczyć pod polskim sztandarem ściągali z łagrów, więzień i miejsc zesłania do Tatiszczewa, gdzie rozlokowano formujące się oddziały polskie. 
Okazało się jednak, iż są problemy w zaopatrzeniu Polaków w żywność.18 marca 1942 roku gen. Anders na spotkaniu ze Stalinem poruszył kwestię ewakuacji wojsk polskich do Iranu, ten zgodził się bez wahania. Do listopada 1942 roku Rosję opuściło 78,5 tysiąca żołnierzy i 37 tysięcy cywilów polskich.

Mały niedźwiadek Wojtek i polscy oficerowie. Syria 1942.


W tym samym czasie kiedy tworzyło się wojsko polskie na świat przyszedł mały niedźwiadek. Urodził się na przełomie 1941 i 1942 w jednej z perskich jaskiń. Miś spędził pierwsze miesiące swego życia w ciemnej pieczarze, tuląc się do miękkiego futra matki. Niestety szczęśliwe dni nie trwały zbyt długo. Wkrótce w jaskini zjawili się myśliwi i zastrzelili niedźwiedzicę.

sobota, 7 listopada 2015

Gaz bojowy - Śmierć w okopach

Broń chemiczna, lub jak kto woli gazy bojowe, na szeroką skalę były stosowane w trakcie walk pierwszej wojny światowej. Zaskakujący jest jednak fakt, iż po raz pierwszy broni chemicznej użyto w 256 roku. W III wieku naszej ery perskie wojska Szapura I oblegały rzymską twierdzę Dura-Europos, leżącą nad Eufratem, na terenach dzisiejszej Syrii. Persowie specjalizowali się w sztuce zdobywania miast. Ich tajemnicą były podkopy. Żołnierze drążyli tunele pod murami obronnymi by je w ten sposób zawalić.
Rzymski garnizon stał w najwyższej gotowości, od kilku dni było słychać pracujących pod ziemią Persów. Legioniści dostali rozkaz wykopania własnego tunelu i "przechwycenia" napastnika. Około 20 Rzymian stało u wejścia do sztolni. Na komendę ruszyli w czeluści wykopu. Tunel biegł początkowo łagodnym spadem, co kilka kroków trzeba było omijać drewniany stempel podpierający niewysoką powałę. Po przebyciu około 20 metrów tunel się kończył, żołnierze przykucnęli i chwile nasłuchiwali. Persowie byli pod nimi, w tej sytuacji zaczęli przebijać się prawie pionowo w dół, by doprowadzić do przecięcia się tuneli. Korytarz miał niecałe 2 metry szerokości, więc prace szły mozolnie. W końcu cześć podłogi runęła w dół tworząc zejście do perskiego podkopu. Nagle w ich stronę buchnęły kłęby dymu. Rzymianie nie zdążyli zawrócić, w ciągu kilku sekund stracili przytomność, śmierć nastąpiła chwilę później. Persowie słysząc jak legioniści zaczynają się przebijać zastawili na nich pułapkę. Rozpalili ogień i rzucili do niego bitum oraz siarkę, dzięki różnicy wysokości duszący gaz uniósł się w stronę Rzymian, zmieniając się w ich płucach w żrący kwas.    

Szczątki zagazowanego legionisty rzymskiego wydobyte przez archeologów. Obrońca twierdzy Dura-Europos padł ofiarą "Perskiego Gazu" w 256 roku ne.


Czym jest jednak 20 rzymskich legionistów w porównaniu z setkami tysięcy zagazowanych żołnierzy w trakcie Wielkiej Wojny. Kiedy "Perski Gaz" został już dawno zapomniany, na pomysł by zastosować opary chemiczne jako broń masowego rażenia wpadli Niemcy.

sobota, 10 października 2015

TK-3 i TKS - Pancerne "karaluchy"

Major Franciszek Szystowski, dowódca 81 Dywizjonu Pancernego stał na drodze, przed szwadronem TKów (jak zwykł nazywać tankietki), intensywnie się nad czymś zastanawiając. Porucznik Witold Czerniawski, dowódca szwadronu wyraził swoje obawy przed odcięciem od pułku, gdyby Niemcy natarli z kierunku Nowej Cerkwi. "Uderzymy pierwsi." zadecydował major. W odpowiedzi rozległ się hałas silników polskich "czołgów". Cały szwadron ruszył w kolumnie drogą w stronę wsi, na przedpolu rozwijając szyk. "Tam!" Rozległo się wołanie, Czerniawski spojrzał w stronę lasu. Niemcy, cała kolumna zmotoryzowanej piechoty, zmierzała w stronę drogi na Chojnice. CKMy rozpoczęły swoją kanonadę. Nieprzyjaciel spadał z wozów ścieląc szosę zastygłymi w bezruchu ciałami. TeKi nacierały nie przerywając ostrzału. Hitlerowcy wskakiwali do rowów, lub ratowali się ucieczką w las. Niestety wzdłuż jego skraju biegł głęboki, nie do przebycia dla tankietek rów. Kiedy nie było już z kim walczyć, ponieważ wróg leżał albo trupem, albo rozpierzchł się w leśnych ostępach, dywizjon zawrócił. Jeden TK miał przebitą chłodnicę, poza tym strat nie odnotowano. Jednak wielu Niemców straciło dziś swe życie. Jeszcze na drodze generał Stanisław Skotnicki, dowódca Grupy Osłonowej "Czersk", pochwalił za akcję porucznika Czerniawskiego. To był udany dzień dla dowódcy szwadronu, jeden z takich ostatnich. Był to wieczór 1 września 1939 roku.

* Tekst na podstawie zapisków mjr. Franciszka Szystowskiego

Tankietka TKS mijana przez niemiecką kolumnę kawalerii. Dzięki niej można określić miejsce porzucenia wozu na północny odcinek frontu. Możliwym jest, iż należała do
81 Dywizjonu Pancernego.

wtorek, 15 września 2015

17 września 1939 - "Koniec" przyszedł od wschodu

"Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego.

 W ciągu dziesięciu dni operacji wojennych Polska utraciła wszystkie swoje rejony przemysłowe i ośrodki kulturalne. Warszawa przestała istnieć jako stolica Polski. Rząd Polski rozpadł się i nie przejawia żadnych oznak życia. Oznacza to, iż państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Wskutek tego traktaty zawarte między ZSRR a Polską utraciły swą moc. Pozostawiona sobie samej i pozbawiona kierownictwa, Polska stała się wygodnym polem działania dla wszelkich poczynań i prób zaskoczenia, mogących zagrozić ZSRR. Dlatego też rząd radziecki, który zachowywał dotąd neutralność, nie może pozostać dłużej neutralnym w obliczu tych faktów.

Rząd radziecki nie może również pozostać obojętnym w chwili, gdy bracia tej samej krwi, Ukraińcy i Białorusini, zamieszkujący na terenie Polski i pozostawieni swemu losowi, znajdują się bez żadnej obrony.

Biorąc pod uwagę tę sytuację, rząd radziecki wydał rozkazy naczelnemu dowództwu Armii Czerwonej, aby jej oddziały przekroczyły granicę i wzięły pod obronę życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi.

Rząd radziecki zamierza jednocześnie podjąć wszelkie wysiłki, aby uwolnić lud polski od nieszczęsnej wojny, w którą wpędzili go nierozsądni przywódcy, i dać mu możliwość egzystencji w warunkach pokojowych.

Podpisano: komisarz ludowy spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow."

Taką notę dyplomatyczną wręczono ambasadorowi Polski w Moskwie, Wacławowi Grzybowskiemu w nocy z 16 na 17 września 1939 roku. Ambasador nie przyjął dokumentu, oświadczył jednak, iż poinformuje o nim rząd polski i przypomniał o podpisanym niedawno akcie o nieagresji między ZSRR a Polską. Miał zapisać w swoim dzienniku: "Jest to cios w plecy..."

Armia Czerwona wkracza na terytorium Polski, 17 wrzesień 1939 rok

sobota, 12 września 2015

Sierpień 1939 - Preludium do piekła

Falstart

Sobota 26 sierpnia 1939, godzina 4:40. Oberleutnant Albert Herzner na czele swoich ludzi, zgodnie z planem "Fall Weiß" przekracza granicę słowacką i wkracza na terytorium Polski. Na przełęczy Jabłonkowskiej zajmują stację kolejową w Mostach. Zgodnie z rozkazem, mieli ją utrzymać wraz z tunelem kolejowym do czasu przybycia niemieckiej 7 dywizji piechoty, która powinna ruszyć z kierunku Słowacji. Tak miała się zacząć Hitlerowska agresja na Polskę, jednak ofensywa rozpoczęła się dopiero 6 dni później. Niemniej jednak dywersanci na czele oficera Abwehry zajęli stację i podeszli pod tunel. Dlaczego?

Oberleutnant Albert Herzner (w centrum, w mundurze) i jego bojówkarze. Słowacja sierpień 1939.


W pierwszej wersji Hitler planował rozpocząć wojnę z Polską właśnie z 25 na 26 sierpnia. Jednak dzień wcześniej został podpisany układ Polsko - Brytyjski, a Francja zapewniła o wsparciu w razie agresji z zewnątrz. Dodatkowo Mussolini odmówił przyłączenia się Włoch do agresji na Polskę. To zmusiło Führera do odwołana ataku w ostatniej chwili. Jednak rozkaz nie dotarł do wszystkich na czas, zawiodła radiostacja.

wtorek, 1 września 2015

1 wrzesień 1939 - Chwała pokonanym...

4:40

13 letni Jan Kamiński, wraz z ojcem stali na wieluńskim rynku, gdzie zebrała się grupka mężczyzn z kartami mobilizacyjnymi. Tłumek czekał na transport do swoich jednostek przydziałowych, po tym jak okazało się, iż pociąg wyznaczony dla poborowych nie przyjedzie. Chłopiec chciał bardzo odprowadzić tatę i pożegnać go kiedy będzie odjeżdżał z miasta. Matka i dwie siostry spały jeszcze w domu zmęczone rzewnym pożegnaniem. Jan spojrzał na ojca, który uśmiechnął się do niego i dłonią zburzył mu włosy na głowie. Syn zastanawiał się dlaczego jego 40 letni tatuś, oficer łączności i weteran wojny z bolszewikami, znów został zmobilizowany. Z nudów wyciągnął zegarek kieszonkowy ojca i licząc sekundy wsłuchiwał się w odgłosy świtu. W pewnym momencie od strony Praszki usłyszał dziwny dźwięk, zaczął nasłuchiwać i rozglądać się. Nikt w około nie zwrócił uwagi na monotonny szum. Jaś uniósł głowę i krzyknął: "Tato... ja słyszę odgłosy! Tato, ja widzę samoloty z czarnymi krzyżami...! Toto, lecą bomby!" Reszta potoczyła się błyskawicznie, ogłuszający ryk nurkujących samolotów i przenikliwy świst spadających bomb, wywołał panikę. Chłopiec ściskając nadal w ręku zegarek, który wskazywał 4:40 Widział jak pierwsze bomby trafiają w szpital, kościół katolicki i synagogę...


Ju 87 "Stuka" w szyku bojowym przed zrzuceniem bomb.
 
Były to pierwsze bomby które zostały zrzucone na polskie miasto w trakcie II Wojny Światowej.