Żołnierze stali niczym do apelu, kiedy nadjechały hitlerowskie samochody. Naziści wyskakiwali z ciężarówek, z jednego z aut wysiadło kilku niemieckich oficerów. Polscy marynarze spojrzeli na swojego kapitana w nienagannie przywdzianym mundurze, pomimo lewej ręki na temblaku. Jego opanowanie i dumny wyraz twarzy uspokoił ich. Kapitan Zbigniew Przybyszewski, to on potrafił w chwilach zwątpienia i wyczerpania, swoja osobą podnieść na duchu obrońców Helu. Osobiście kierował ogniem baterii z jednego ze stanowisk ogniowych, gdzie zresztą został ranny. Jednak nawet to nie powstrzymało go od dalszej walki. Teraz Niemiec podszedł do dowódcy helskiej baterii i zasalutował. Następnie zaproponował papierosa, wyciągając w stronę Polaka srebrną papierośnicę. Przybyszewski energicznie potrząsnął głową, szum aprobaty przeszedł przez polskie szeregi. Hitlerowiec zmieszał się nieco, zlustrował polskie oddziały i po chwili patrząc na swego adwersarza, w typowy pruski sposób zażądał:
"Zdać broń!"
Najwidoczniej nie starczyło mu rycerskości by zdobyć się na honorowy gest, który symbolicznie pozwalał pokonanym oficerom zatrzymać ich "białą broń". Kapitan Przybyszewski wystąpił z szeregu z pobladłą twarzą i zaciskając szczęki niewprawnie, jedną ręką odpinał kordzik. Niemiecki oficer wyciągnął rękę, kiedy ranny wreszcie wypiął sztylet, by mu go odebrać. Ten jednak wyminął Niemca i podszedł do nabrzeża. Z rozmachem cisnął swój paradny oręż w fale Bałtyku, dla jego żołnierzy ten gest znaczył więcej niż wszelkie słowa. Ktoś zaintonował: "Jeszcze Polska nie zginęła..." Niepokonani bohaterowie z Helu szli w niewolę śpiewając hymn narodowy.
*Tekst na podstawie opisów żołnierzy i oficerów baterii helskiej, jak również samego komandora Zbigniewa Przybyszewskiego.
Tak skończyła się walka ostatniej polskiej placówki obronnej w 1939 roku. To aby Hel mógł bronić się kiedy skapitulowała już Warszawa, kiedy większość oddziałów polskich została albo rozbita przez niemiecko-sowieckich agresorów, albo przeszła do Rumunii i na Węgry. Było w większości zasługą bohaterskiej postawy żołnierzy i skuteczności 4 dział, jak również ludzi, którzy umożliwili ich ustawienie i wprawnie dowodzili baterią. Bateria nadbrzeżna nr 31 imienia Heliodora Laskowskiego była największą i najnowocześniejszą w Drugiej Rzeczpospolitej. Oto jej krótka historia i historia ludzi z nią związanych.






