"Ruhe!"
Syknął dowódca oddziału, podirytowany opóźnieniem. 4:47 - dwie minuty po terminie, odliczał w myślach Heinrich. Swoją uwagę poświęcił teraz pogrążonemu w ciemności budynkowi polskiej poczty. Nie potrafił wykryć żadnego ruchu, żaden cień nie przesuwał się w oknach. Niemcy prawie przed godziną odcięli prąd i telefon polskiej placówki, teraz czekali na sygnał. Nagle od strony kanału portowego na Zakręcie Pięciu Gwizdków dobiegły ogłuszające eksplozje. Była 4:48 1 września 1939 roku, pancernik "Schleswig-Holstein" rozpoczął ostrzał Westerplatte. Oddział wydzielony z sił: SS-Heimwehr Danzig, SS Wachsturmbann „E” i Policji Porządkowej "Schutzpolizei" ruszył do szturmu na budynek Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. Niemcy liczyli, że szybko uporają się z listonoszami i urzędnikami, by zrzucić tak rażącego ich oczy orła z gmachu i wywiesić flagi z czarną swastyką...
Naziści podeszli pod budynek i kiedy mieli nadzieję wedrzeć się do środka przez zaskoczenie, z jednego z okien odezwał się polski karabin maszynowy. Z pozostałych zawtórowała mu broń ręczna i poleciało kilka granatów. Alfred Heinrich, dowodzący atakiem wdarł się przez wysadzone drzwi do pocztowej paczkarni, Tam jednak czekali na niego polscy obrońcy padł raniony ogniem ich broni na posadzkę, policjanci "Heimwehr" szybko pozbierali swojego dowódcę i wycofali się.
Poczta Polska broni się...
*Sfabularyzowana wersja pierwszych chwil ataku na Urząd Pocztowy nr 1 w Gdańsku.
![]() |
| Zdewastowana skrzynka Poczty Polskiej w Gdańsku. Eksponat Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku |
Po zakończeniu I Wojny Światowej, Polska mogła odrodzić się po 123 latach niebytu na mapie świata. By zapewnić sobie "okno na świat", delegacja powstającego kraju zabiegała o pozyskanie Gdańska, jako jedynego w obecnym czasie miasta mogącego spełniać tę funkcję.





