środa, 22 grudnia 2021

P-51 Mustang - Myśliwiec, którego nie chcieli amerykanie



W 1931 roku wytwórnia lotnicza North American Aviation (NAA) rozpoczęła prace nad samolotem szkolnym AT-6 Texan. W sumie wyprodukowano ponad 15 tysięcy tych maszyn. W 1938 roku Królewskie Siły Powietrzne (RAF) kupiły 400 tych samolotów, oznaczonych jako Harvard Mk.I, by później złożyć zamówienie na kolejne 1050 sztuk. Ponieważ Brytyjczycy byli zadowoleni z maszyn, na początku 1940 roku wystosowali zapytanie do NAA, czy produkowany przez wytwórnię myśliwiec Curtiss P-40 mógłby być budowany na licencji dla Królewskich Sił Powietrznych. NAA w swojej odpowiedzi zasugerowała, że mogą opracować i zbudować pierwszorzędny myśliwiec dla RAF, który postawiłby P-40 w cieniu pod każdym względem.
Tak zaczyna się historia samolotu o którym Hermann Göring w marcu 1944 roku miał powiedzieć:

"Kiedy zobaczyłem Mustangi jako samoloty eskorty bombowej nad Berlinem, wiedziałem że wojna jest przegrana".


Mustang MK I w locie próbnym. Kalifornia, październik 1942 rok. 

 

Nowy myśliwiec został zaprojektowany przez głównego projektanta amerykańskiej wytwórni Edgara Schmueda w bardzo krótkim czasie. NAA wyszła z tą samą ofertą również dla USAAF, Amerykanie jednak nie wykazali zbytniego zainteresowania nową maszyną.

środa, 24 listopada 2021

„Tajemnice obozu Colditz” – Spektakularne ucieczki

Specjalny obóz jeniecki w Colditz to miejsce, które obrosło już w legendy i jest źródłem dla odkrywania ciekawych zdarzeń i życiorysów. W dosyć ciekawy sposób można poznać historię tego miejsca i ludzi, którzy się przez nie przewinęli z książki autorstwa Reinholda Eggersa „Tajemnice Obozu Colditz”. Eggers był początkowo strażnikiem, a następnie oficerem bezpieczeństwa i zastępcą komendanta tej placówki. Można więc spojrzeć na obozowe życie oraz ucieczki z nieco innej perspektywy.


Schloss Colditz Oflag IVc kwiecień 1945
.
No właśnie, jeśli chodzi o ucieczki z tego miejsca, chciałem ci dziś opowiedzieć, jak wyglądały pierwsze z nich. Jak można się łatwo domyślić, nie zabraknie tu również polskich akcentów.

sobota, 13 listopada 2021

"W pościgu za Bismarckiem" - Jak Polacy "topili" niemieckiego kolosa

»Niemiecki pancernik „Bismarck” wraz z towarzyszącym mu niezidentyfikowanym krążownikiem został spostrzeżony na północ od Islandii. Pościg za nieprzyjacielem podejmą H.M.S. „Hood”, H.M.S. „Prince of Wales” oraz krążowniki H.M.S. „Norfolk” i H.M.S. „Suffolk”. Prawdopodobnie zamiarem niemieckich jednostek jest przedarcie się na Atlantyk i przeprowadzanie działań korsarskich«.

Taki komunikat rozbrzmiał przez interkom na pokładzie pancernika HMS „Rodney” pod koniec maja 1941 roku. Wspomina o tym Eryk Sopoćko w swojej książce „W pościgu za Bismarckiem”. Jest to bardzo dobrze napisana książka, która sposobem narracji ociera się niemal o powieść sensacyjną. Na podstawie tej pozycji chcę opowiedzieć dziś o tym, jak wyglądała ta bitwa w oczach Polaków służących na brytyjskich okrętach.


Brytyjski pancernik "Rodney" na którym służył Eryk Sopoćko.


Wtedy, jeszcze podchorąży marynarki, Eryk Sopoćko był oficerem stażystą na pancerniku „Rodney”. Ten polski marynarz miał dosyć specyficzne „szczęście” przebywania na tych jednostkach, na których dochodziło do swego rodzaju znaczących momentów w trakcie tej wojny. Gdy na przykład ORP „Orzeł” topił „Rio de Janeiro”, on odbywał właśnie na nim jeden ze swoich staży. Podobnie i tym razem w maju 1941, kiedy rozpoczęło się polowanie na „Bismarcka”, Polak znajdował się na pokładzie pancernika „Rodney”.

niedziela, 17 października 2021

Pytania o Wielką Wojnę - część 2



Pytanie 4. 
Gdzie rozegrała się najwyżej położona bitwa pierwszej wojny światowej?

Ze względu na strategicznie korzystne położenie nad drogą przez przełęcz Gavia, Punta San Matteo było miejscem jednego z ostatnich znaczących zwycięstw armii austro-węgierskiej w trakcie pierwszej wojny światowej.
Na początku 1918 roku Austriacy zajęli szczyt góry, aby móc prowadzić ostrzał artyleryjski na przełęcz Gavia. Jednak 13 sierpnia Włoscy "Alpini" z 308 kompanii batalionu "Monte Ortler" zdołali w niespodziewanym ataku zdobyć ufortyfikowany szczyt i wziąć do niewoli połowę Austriackiej załogi.


Austriackie stanowisko na szczycie San Mateo


Wszystko zaczęło się od letniej burzy śnieżnej.

poniedziałek, 4 października 2021

Salon Kitty – Sex na podsłuchu SS

 Wokół tak zwanego „Salonu Kitty” narosło wiele legend i fantazji, w latach 70 powstał nawet film na ten temat. Jednak to, co w nim prezentuje nam włoski reżyser Tinto Brass, jest raczej bardzo wątpliwe historycznie i wyliczone bardziej na spektakl działający na zmysły i wyobraźnię.


Scena z filmu Tinto Brassa "Salon Kitty" z 1976 roku.

Dużo lepiej natomiast prezentuje się książka wydana w październiku 2020 roku przez duet dziennikarzy historycznych: Julię Schrammel i Ursa Brunnera. Po wnikliwych badaniach i przejrzeniu stosów dokumentów udało się tej parze oddzielić nieco fakty od mitów.

wtorek, 28 września 2021

Karaszewski i Salwa - Samotni obrońcy ojczyzny

Pierwszego września 1939 roku wielu Polaków rzuciło swój los na szalę w imieniu obrony ojczyzny. Bronili nie tylko swojego kraju, ale również swoich miast, podwórek, domów i rodzin. Niejednokrotnie nieśli tę ofiarę samotnie i bez perspektyw na zachowanie własnego życia, tylko po to, by dać szansę innym. Dziś zapraszam na dwie krótkie, aczkolwiek dramatyczne i wymowne historie. Kapral Józef Salwa i plutonowy Stefan Karaszewski są niejako ikonami poświęcenia i patriotyzmu w tamtych ciężkich dniach. Obaj samotnie stawili czoła przewyższającemu w liczbie i uzbrojeniu przeciwnikowi. Obaj zdołali na jakiś czas zatrzymać natarcie broni pancernej i obaj oddali życie w tragiczny sposób.

Żołnierz na tle plakatu propagandowego z września 1939 roku.

Z pewnością jest wielu takich bohaterów i z pewnością historii wielu nigdy nie poznamy. Tym ważniejsze jest to, aby przypominać pamięć o tych, których walka została zapamiętana.

wtorek, 31 sierpnia 2021

Powstańcze "Pantery" - Czyli "czołgi nadziei"

" […] 2 sierpnia rano. Alarm przeciwpancerny. Podobno czołgi niemieckie sforsowały barykady na ulicy Karolkowej na wysokości stanowisk „Parasola”. Jadą Karolkową w stronę Mireckiego. Gorączkowa krzątanina. Łapiemy butelki z benzyną owinięte w słomiane wiechcie. Ktoś montuje wiązkę granatów z niemieckich trzonkowców. Z butelkami wbiegamy na piętro od strony ul. Karolkowej. Słychać potężny huk motorów. Wyglądamy przez okno. Suną dwa kolosy typu „Pantera”. Piechoty dookoła nie widać, jadą więc samotnie. Przez moment klapa włazu się otworzyła i mignęła sylwetka Niemca w czarnym mundurze, który z km na obrotniku oddał szereg strzałów po budynku. Muszą być zaskoczeni, bo nie strzelają z dział. Są na naszej wysokości, rzucamy butelki, które z trudem zapalamy zapałkami i w przypadkowo znalezionym piecyku żelaznym. Część trafia, część spada na jezdnię. Widok niesamowity. Czołgi z palącymi się pancerzami jadą dalej. Ogień spływa na jezdnię. Skręcają w Mireckiego. Ktoś rzuca butelki, ktoś inny rzuca pod gąsienicę wiązkę granatów. Niestety chybia. Czołgi jadą Mireckiego w kierunku Okopowej [...]"

*Relacja Kazimierza Kaladyka „Sławomira” z 3 Kompanii „Giewont” Batalionu „Zośka” z książki Anny Wyganowskiej-Erikson – „Pluton Pancerny Batalionu »Zośka«”.


Zdobyta przez powstańców pantera ochrzczona najpierw "Pudel" a następnie "Magda", stoi na ulicy Okopowej.


Powstanie warszawskie już od samego początku naznaczone niesprzyjającymi okolicznościami, takimi jak nieskoordynowany wybuch walk, niedostateczna ilość broni czy niepełna mobilizacja o godzinie „W”, w początkowej fazie wydawało się zdolne do wypchnięcia Niemców z miasta. Tak przynajmniej myśleli, a przynajmniej mieli taką nadzieję ci, którzy z bronią w ręku postanowili stawić opór ciemiężycielom. Jednym z dających nadzieję tym zdesperowanym ludziom momentem było zdobycie już 2 sierpnia, czyli drugiego dnia powstania, dwóch „Panter”. Dzięki temu powstał Pluton Pancerny Batalionu „Zośka”.
Wszystko zaczęło się pochmurnego i wilgotnego poranka na naznaczonej pierwszymi walkami Woli.